Półtora roku temu Maksymilian Szwed zdobył wicemistrzostwo Europy, ale w hali. W Appeldoorn przegrał tylko z Węgrem Attilą Molnarem, który teraz w Birmingham był jednym z głównych kandydatów do medali. Później w finale młodzieżowych ME w Bergen Łodzianin przegrał złoto z Holendrem Jonasem Phijffersem, starszym od siebie o rok. Ten też w półfinale pobiegł znakomicie, wyrósł na jednego z faworytów walki o złoto.
A Maks zakończył tamten sezon kontuzją, stracił całą zimą. Wrócił dopiero w połowie czerwca, za to z przytupem. Pobił swój rekord życiowy, jako czwarty Polak zszedł poniżej 45 sekund (44.94 s). I tę formę potwierdził w mistrzostwach Europy.
Owszem, w półfinale dopisało trochę szczęścia, w swojej serii był dopiero czwarty, ale awansował z ostatnim czasem. Kosztem rywali, którzy mieli znacznie lepsze życiówki. Tym razem trochę szczęścia w losowaniu torów, w przeciwieństwie do eliminacji. Mógł biec po drugim lub trzecim, trafił na trzeci. Gonił Węgra Patrika Simona Enyingiego, który w eliminacjach uzyskał 44.89 s. Wynik lepszy od życiówki Maksa.
Po tym półfinale nasz 22-latek mówił, że spełnił swój cel na ten sezon. Teraz zaś gonił po kolejne marzenia. Na adrenalinie, bo to przecież jego czwarte okrążenie stadionu na pełnej mocy w ciągu trzech dni. A dla większości jego rywali - drugie.
Mistrzostwa Europy 2026. Maksymilian Szwed biegł w finale 400 metrów
Faworytem tego finału był w teorii Matthew Hudson-Smith - Brytyjczyk to już legenda, czterokrotny mistrz Europy, dwukrotnie indywidualny. I aktualny wicemistrz olimpijski, z szóstym rezultatem w historii. Tyle że po półfinale pojawiły się pewne wątpliwości, znakomicie rozpoczął bieg, ale nie wytrzymał końcówki. Inaczej niż np. Francuz Muhammad Abdallah Kounta. A to właśnie Kounta gonił biegnącego po dziewiątym torze faworyta gospodarzy.

Hudson-Smith ruszył tak, aby nikt go nie mógł dogonić. Czyli tak jak we wtorek. Polak biegł równo, wyglądało to bardzo obiecująco. Inaczej niż w poniedziałek i wtorek, gdy bardzo szybko rozpoczął.
Brytyjczyk zaczął ostatnią prostą z dużą przewagą. I tym razem wytrzymał, choć Kounta zdołał się zbliżyć. Czas zwycięzcy - 44.17 s.
A Maksymilian finiszował szósty, 45.06 s to jego drugi wynik w karierze. - Czułem już to zmęczenie, czułem to nawet na rytmach dzisiaj. Ale pobiegłem na adrenalinie. I jeszcze wyprzedziłem dwóch rywali. A ten trzeci tor był perfekcyjny. Szkoda, że ten przede mną nie biegał szybciej, bo może jeszcze lepiej bym się przewiózł - mówił Szwed w TVP Sport.
- 1. Matthew Hudson-Smith (Wielka Brytania) - 44.17 s
- 2. Muhammad Abdallah Kounta (Francja) - 44.40 s
- 3. Jonas Phijffers (Holandia) - 44.41 s (rekord kraju)
- 4. Attila Molnar (Węgry) - 44.55 s
- 5. Jean Paul Bredau (Niemcy) - 44.93 s
- 6. Maksymilian Szwed (Polska) - 45.06 s
- 7. Patrik Simon Enyingi (Węgry) - 45.36 s
- 8. Daniel Segers (Belgia) - 45.48 s













