Trudno znaleźć chyba w polskiej lekkiej atletyce zawodniczkę bardziej "charakterną" od Adrianny Sułek-Schubert. Taką, dla której drugie miejsce często jest traktowane niemal jak porażka. Płakałą nawet wtedy, gdy w Stambule zostawała wicemistrzynią Europy w hali, uzyskując wynik lepszy od ówczesnego rekordu świata. Bo chwilę później do mety dobiegła Nafissatou Thiam i jej wynik poprawiła, zabierając złoto.
Tamta Adrianna, z początku 2023 roku, była jedną z najlepszych na świecie. Wicemistrzynią Europy także ze stadionu, choć w Monachium walczyła także z kontuzją. A później była ciąża, urodzenie syna przez cesarskie cięcie, walka o powrót na igrzyska olimpijskie zaledwie pół roku po tym fakcie.
Wystąpiła w Paryżu, zajęła dwunaste miejsce, myślała, że będzie ją stać na coś więcej. Zapłaciła wysoką cenę, skończyło się na depresji poporodowej, do czego sama się po roku przyznała, uwalniając od tych myśli.
Już ten sezon halowy pokazał, że powoli wraca ta dawna "stara Ada", choć ona sama mówi, że jej wyniki i rekordy sprzed ciąży powinno odciąć się kreską. Bo teraz jest nowy etap, nowa kariera. W Birmingham była jedną z kandydatek do medalu, ale nie na pewno nie faworytką. Wyżej można było stawiać szanse Kare O'Connor, Annik Kälin czy Sofie Dokter.
Tymczasem Polka po dwóch konkurencjach objęła prowadzenie, choć minimalne, z zaledwie punktem przewagi nad O'Connor. Skoczyły wzwyż tyle samo (1.86 m), Polka była o jedną setną szybsza na płotkach, choć miała też lepszy wiatr.
Warto jednak spojrzeć na liczby - gdy w Monachium Adrianna zdobywała srebro, po dwóch konkurencjach miała 2080 punktów. Teraz zaś zgromadziła ich aż 55 więcej.
Mistrzostwa Europy 2026. Adrianna Sułek-Schubert w trzeciej konkurencji siedmioboju
Tą trzecią konkurencją siedmioboju jest pchnięcie kulą, rozgrywane zazwyczaj po kilkugodzinnej przerwie. A później pierwszy dzień kończy bieg na 200 metrów.
Wtedy, w Bawarii, Polka pchnęła aż 14.18 m, to był jej ówczesny rekord życiowy. Dała sygnał rywalkom, że jest bardzo mocna. I tych łez, po czwartym miejscu w mistrzostwach świata w Eugene, już nie pamięta. Chce je zakryć sukcesem.
W hali w tym roku Ada pchała już ponad 14 metrów - w obu swoich rywalizacjach. W tym rekordowe 14.89 m w halowych mistrzostwach świata. Latem do tej "14" za każdym razem się zbliżała, ale jej nie osiągnęła. Czekaliśmy więc na przełom.

Dzięki temu wynikowi z Torunia Polka znalazła się w mocniejszej grupie A - i to na poziomie Dokter, O'Connor czy Oosterwegel. Ważne było to, by zdołała uzyskać tu rezultat dość wyraźnie przekraczający 14 metrów. Także w kontekście faktu, że w rywalizacji na 200 metrów dostała najgorszy tor, a w skoku w dal, kiedyś mocnej konkurencji, sporo ostatnio traciła.
Ada pchała jako druga. I po tym, jak kula spadła w trawę, dało się słyszeć głośne JEEEEESSST! Pchnęła na 14.65 m, to był kurs na pozycję liderki także i po tej konkurencji. O'Connor odpowiedziała próbą na 13.46 m. Niby mało, ale dużo dalej rzuca oszczepem od Polki. Zaimponowała halowa mistrzyni świata z Torunia Sofie Dokter - jej 14.75 m to nowy rekord życiowy. Ale już Kälin, Oosterwegel czy Johnson-Thompson posyłały kulę dużo bliżej od Polki.
W drugiej kolejce Bydgoszczanka uzyskała wynik w granicach 13.70 m, nie chciała, by go mierzono. Została jeszcze jedna szansa na poprawę. Nie dała już rady, kula trafiła w linię 14. metra, znów nadepnęła na próg. To nie miało znaczenia - 837 punktów to był wynik przewyższający oczekiwania. Nigdy na stadionie aż tylu nie zdobyła, dziś pobiła swój rekord na powietrzu.
Co ważne, O'Connor w trzecim pchnięciu uzyskała 13.96 m - poprawiła się o 50 cm.
- 1. Adrianna Sułek-Schubert (Polska) - 2972 pkt
- 2. Kate O'Connor (Irlandia) - 2925 pkt
- 3. Sophie Weissenberg (Niemcy) -2871 pkt
- 4. Sofie Dokter (Holandia) - 2870 pkt
- 5. Emma Oosterwegel (Holandia) - 2841 pkt
- 6. Annik Kälin (Szwajcaria) - 2821 pkt
- 7. Noor Vidts (Belgia) - 2820 pkt
- 8. Vanessa Grimm (NIemcy) - 2779 pkt
- 9. Jessica Barreira (Portugalia) - 2768 pkt
- 10. Maria Vicente (Hiszpania) - 2742 pkt












