"Jest Pia i mówi, że ma sucho w buzi, ale przede wszystkim ma srebrny medal. Na razie atrapa, a potem będzie prawdziwa dekoracja. Podobno nie bardzo będzie różnił się ten medal, więc się przyzwyczajaj" - uświadomił widzów Aleksander Dzięciołowski, zwracając się do Pii Skrzyszowskiej na początku rozmowy w TVP Sport.
Rzeczywiście, miał rację. Medal, który wręczono Polce po zakończonym biegu, wcale nie był tym właściwym. Postąpiono wedle już wcześniej ustalonych zasad.
To dlatego Pia Skrzyszowska wystąpiła na bieżni z kopią medalu
Pia Skrzyszowska była o włos od złota mistrzostw Europy w biegu przez płotki na dystansie 100 metrów. Ona i Nadine Visser przekroczyły linię mety niemal równocześnie. Gołym okiem trudno było orzec, która z zawodniczek dobiegła jako pierwsza. Sprawę rozstrzygnął dopiero fotofinisz. Ten wskazał na zwycięstwo Holenderki.
Filip Moterski, kierownik organizacyjny i team leader naszej reprezentacji, złożył protest, by upewnić się, że to nie Pii przysługiwało złoto. Później podzielił się wnioskami. Zdecydowała jedna tysięczna sekundy.
Byłem, sprawdzałem. Przykładano linie jeszcze raz przy mnie - 1,1 cm różnicy na korzyść Holenderki
Tymczasem trzy najlepsze zawodniczki - kolejno Nadine Visser, Pia Skrzyszowska i Laeticia Bapte - paradowały po bieżni okryte flagami narodowymi, z medalami na szyi.
Nie były to jednak właściwe krążki, a atrapy. Wręczanie zastępczych medali jest standardem na takich zawodach. Kopie daje się zawodnikom po przekroczeniu linii mety, a oryginały dostają później, podczas ceremonii dekoracji.
Przed nią Skrzyszowska i pozostałe lekkoatletki musiały oddać "pierwsze" medale, lecz za moment będą posiadaczkami następnych krążków, już z odpowiednim grawerem, na zawsze.
Skrzyszowska o wynikach finału: "Oczywiście chciałam wyrwać to złoto"
Po biegu i ogłoszeniu rezultatu Pia Skrzyszowska miała prawo czuć lekki niedosyt. Wszak złoto było tak blisko, wręcz na wyciągnięcie palca.
"Indywidualnie nie miałam jeszcze srebra. W płotkach mam komplet - złoto, brąz, srebro. Chociaż ta tysięczna troszeczkę gorzko smakuje, bo i na hali i teraz przegrałam tysięcznymi z Nadine" - komentowała na gorąco po biegu.
Absolutnie nie ma jednak do nikogo pretensji. "Oczywiście to jest moja bardzo dobra koleżanka, więc nie mam jej tego za złe. Ale oczywiście chciałam wyrwać to złoto" - przyznała.
Wyjaśniła, że czuje się bardzo dobrze i fizycznie i mentalnie i że po prostu cieszy się z wywalczonego medalu. Co więcej, nie mówi ostatniego słowa. Być może wystartuje jeszcze w sztafecie 4x100 metrów w Birmingham.
"Muszę porozmawiać z trenerem od sztafety, bo zostawiliśmy rozmowę na po moim indywidualnym starcie. Oczywiście chciałabym biegać. Nie wiem czy biegam, nie wiem na której zmianie, więc wszystko będzie na dniach ustalane" - zadeklarowała.











