Amy Hunt już pierwszego dnia mistrzostw Europy w Birmingham dała Brytyjczykom powód do radości - w finale biegu na 100 metrów pań po pięknej walce pokonała Ewę Swobodę o 0,02 sekundy i sięgnęła po złoty medal. Na tym jednak 24-latka nie zakończyła swojego występu na czempionacie, cztery dni później bowiem wystartowała w finale na dystansie 200 metrów i po raz kolejny przekroczyła linię mety jako pierwsza. Nie wyprzedziła jej nawet Rhasidar Adeleke z Irlandii, która po znakomitym finiszu pobiła rekord kraju i wywalczyła srebro, wyprzedzając Dinę Asher-Smith.
Po wywalczeniu dubletu Amy Hunt nie kryła radości, w rozmowie z mediami ujawniła jednak, że przed startem finału na 200 metrów czuła ogromny niepokój. I to wcale nie bez powodu. Jak się bowiem okazuje, Brytyjka w przeszłości miewała problemy z tym dystansem. "100 jest najtrudniejsze psychicznie, a 200 najtrudniejsze fizycznie. W tym roku miałam wiele problemów zdrowotnych, miałam bardzo niskie ciśnienie, a biegi na 200 metrów były naprawdę przerażające. Zdarzało mi się mdleć po niektórych biegach na 200 metrów w tym roku" - zdradziła w rozmowie z dziennikarzami BBC.
Ewa Swoboda ujawniła ws. tatuaży. "O tym nie będę rozmawiać"
Amy Hunt gotowa do walki o kolejne medale mistrzostw Europy. "Mam nadzieję, że nie macie dość mojej twarzy"
Choć na tegorocznych mistrzostwach Europy Hunt sięgnęła już po dwa złote medale, nie zamierza ona jednak osiąść na laurach. W weekend wystąpi bowiem jeszcze w rywalizacji sztafet 4 x 100 metrów kobiet i w sztafecie mieszanej.
"Nie będzie świętowania ani szampana aż do niedzieli wieczorem. Mam dług wobec pań, musimy tu przyjechać i pokazać im, kto jest najlepszym sprinterem w Europie. To jeszcze nie koniec - mam nadzieję, że nie macie dość mojej twarzy" - ogłosiła z przymrużeniem oka.
Decydujący atak Kuś na 15 metrów przed metą. 11 minut niepewności Polek












