Eliminacje w rywalizacji na 400 metrów zaplanowano na poniedziałkową pierwszą sesję, półfinały zaś - na wtorkowy wieczór. I wszystko byłoby tu OK gdyby nie fakt, że pomiędzy nimi jest jeszcze finał miksta 4x400 metrów. A tam Polska, ze Szwedem w składzie, spokojnie mogłaby powalczyć o medal. W poniedziałek o godz. 22.40 naszego czasu.
Sprinterowi AZS Łódź nie udało się jednak znaleźć w najlepszej dwunastce na listach, która była zwolniona z eliminacji. Zabrakła dosłownie odrobina. Szwed musiał więc pobiec w eliminacjach - bardzo nietypowych. W trzech seriach wystąpiło w nich 23 biegaczy, najlepsza dwunastka uzyskiwała przepustki do dalszej rywalizacji. Miejsca nie miały znaczenia, liczyły się czasy.
Polak znalazł się w pierwszej serii, więc nawet gdyby wygrał, to potencjalnie wciąż 15 rywali mogło uzyskać lepsze czasy. Choć to tylko teoria, praktyka mówiła coś innego. Sęk w tym, że gdyby decydowały miejsca, Maks mógłby pobiec taktycznie końcówkę, gdyby był już pewny miejsca w czwórce. A w tej sytuacji ryzyko zwolnienia na końcówce mogło mieć negatywne skutki.
Mistrzostwa Europy. Maksymilian Szwed w walce o półfinał na 400 metrów
Polak wylosował dziewiąty tor, ostatni. Korzystny w biegu na jedno okrążenie, choć nie widział, co się dzieje obok.
A rywale wcale tacy słabi tu nie byli, choć Polak jako jedyny z nich w tym sezonie "połamał" 45 sekund. Bliski tego był też Niemiec Thorben Finke, ale bardziej znani są: Håvard Bentdal Ingvaldsen, Ricky Petrucciani i Patrik Simon Enyingi.

Polak zaczął dość spokojnie, można było wręcz stwierdzić, że trochę za spokojnie. Dość szybko dopadł go biegnący sąsiednim torem Niemiec Thorben Finke, na ostatnią prostą Polak wyszedł w okolicach szóstej pozycji. Z przodu biegł Enyingi, później była duża przerwa.Na szczęście ostatnie metry należały już do Polaka - przesunął się na trzecią pozycję, finiszował z czasem 45.53 s. Bardzo dobrym jak na ten etap rywalizacji. Węgier z kolei triumfował w 44.87 s - to jego rekord sezonu, niemal też rekord życiowy.
- Planowałem by dostać się do półfinału i bieg w okolicach życiówki. Ale chyba za wolno zacząłem. Nie czułem za dobrze tego dziewiątego toru - powiedział Szwed w TVP Sport. I raczej rozwiał wątpliwości co do swojego występu w finale miksta. Wygląda na to, że w nim pobiegnie.
Po drugiej serii wszystko było już jasne ws. półfinału dla Polaka. Zwycięzca drugiej serii uzyskał czas 45.54 s, czyli minimalnie gorszy od Maksymiliana. I już nic nie mogło go pozbawić miejsca we wtorkowej rywalizacji.












![US Open: O której finał Sabalenka - Rybakina? Gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000NA4VG45CBL3KN-C401.webp)
