Nasza lekkoatletyczna kadra w poniedziałek zdobyła jeden medal. Kibiców do sporej radości doprowadziła Ewa Swoboda, która w biegu na sto metrów okazała się gorsza tylko od Amy Hunt. Blisko podium "Biało-Czerwoni" byli natomiast we wspomnianej na wstępie sztafecie mieszanej 4x400. Szaloną końcówkę zaprezentowała Natalia Bukowiecka. Szalona pogoń 28-latki dała jednak czwarte miejsce.
Do upragnionego medalu zabrakło 1,3 sekundy. Ostatnia na podium uplasowała się Holandia. Wygrała zaś Norwegia przed Wielką Brytanią. Skandynawowie wystąpili w iście gwiazdorskim zestawieniu składającym się z: Karstena Warholma, Amalie Iuel, Andreasa Kulsenga i Henriette Jaeger. Wspomniana czwórka uzyskała czas 3.09.62. Stanowił on nowy rekord Norwegii oraz całych mistrzostw Starego Kontynentu.
Poprawne medale już w norweskich rękach. Szybka reakcja organizatorów
O rezultacie wspominamy nieprzypadkowo. Kilkadziesiąt godzin później doszło do małego zgrzytu podczas ceremonii dekoracji. Najlepsza sztafeta poniedziałkowej rywalizacji początkowo przyjęła złote medale, ale zaledwie parę minut później zgodnie je oddała. Powód? Źle wygrawerowany czas. Na krążku znajdował się rezultat 3.10.47 wykręcony przez drugich Brytyjczyków. "Odmówiliśmy ich przyjęcia" - powiedział dziennikarzom NRK Karsten Warholm.
Organizatorzy najedli się wstydu, ale błyskawicznie ruszyli do akcji. Ich pomyłka została naprawiona jeszcze tego samego dnia. "Kiedy zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak, naprawiliśmy to tak szybko, jak to tylko możliwe. Bardzo szkoda, że od razu nie wszystko było w porządku. Gratulujemy Norwegii złotego medalu i świetnego biegu" - oświadczył Ken Burkett. Poprawione krążki odebrał już Erlend Slokvik, czyli dyrektor sportowy norweskiej federacji.
Fala negatywnych komentarzy pod adresem Ewy Swobody. Ekspert broni Polki
Do sportowców złote medale trafią zapewne dopiero w środę. "Kiedy wrócę, pewnie już będą spać" - zakończył z humorem działacz.











