Pięć srebrnych i dwa brązowe medale - to polski dorobek przed ostatnią sesją rywalizacji na Alexander Stadium w Birmingham. Na niedzielny wieczór zaplanowano jeszcze finały z udziałem reprezentantów Polski, ale Małgorzaty Maślak-Glugli w rzucie oszczepem oraz męskiej sztafety 4x400 metrów eksperci nie stawiali w gronie kandydatów do medali. Nieco większe szanse dawano paniom z 4x400 metrów, zapewne już z Natalią Bukowiecką. A największe Klaudii Kazimierskiej w biegu na 1500 metrów.
Choć nie była jedyną naszą przedstawicielką w tym biegu.
Ten finał był ostatnią indywidualną konkurencją w programie mistrzostw Europy. I dla gospodarzy jednym z ważniejszych, bo przecież tu wielką faworytką do złota stała się Georgia Hunter Bell. Większą nawet niż Keely Hodgkinson na 800 metrów, bo przecież tej ostatniej "wyrosła" ostatnia godna rywalka - Audrey Werro. A Hunter Bell takiej raczej na kontynencie nie miała.
32-letnia Brytyjka jest bowiem gwiazdą średnich dystansów - odnajduje się tak na 800 metrów, jak i na 1500. Choć rzadko w wielkim imprezach któraś z pań stara się je łączyć. Georgia zdobyła wicemistrzostwo świata w Tokio na tym krótszym, jest olimpijską medalistką z Paryża na dłuższym, na 1500 metrów wygrała też w Toruniu halowe mistrzostwa świata. Tam z kolei, ledwie pięć miesięcy temu, ogromny niedosyt czuła Klaudia Kazimierska. Pragnęła medalu wywalczonego w kraju, skończyło się na szóstej pozycji.
Jeszcze dwa lata temu obi nasze specjalistki od tego dystansu były na podobnym poziomie - Weronika Lizakowska pobiła nawet w półfinale w Paryżu rekord Polski. Dziś jednak dość wyraźnie góruje już Kazimierska, co pokazała zresztą w mistrzostwach Polski w Białymstoku. Niemniej w sobotę obie świetnie taktycznie pobiegły w eliminacjach, znalazły się w finałowej dwunastce.
Mistrzostwa Europy 2026. Dwie Polki walczyły w finale na 1500 metrów
Dla Klaudii to był już czwarty z rzędu finał wielkiej imprezy - po igrzyskach olimpijskich oraz mistrzostwach świata: na stadionie i w hali. Nigdy nie była jednak tak mocna jak teraz. Po mistrzostwach Polski odważnie zapowiedziała, że w kolejną niedzielę, w memoriale Kamili Skolimowskiej, zaatakuje rekord Polski. Mało tego, zażyczyła sobie tempo na 3:54, a rekord Lizakowskiej to 3:57.31. To znaczy, że już jest przygotowana na bardzo szybkie bieganie. Ale czy takie, na jakie stać Hunter Bell?
Brytyjka na tegorocznych listach światowych na 1500 metrów zajmowała drugie miejsce, z czasem 3:55.63. Przed Klaudią była jeszcze Agathe Guillemot (3:56.24), obie tak szybko pobiegły w Paryżu. No i Portugalka Patricia Silva, też kandydatka do medalu w Birmingham.

Dlaczego więc można było liczyć na Klaudię? Choćby za sprawą biegu na milę w DL w Eugene, gdzie przecież mieszka i trenuje od czterech lat. Półtora miesiąca temu pobiła rekord Polski, ale też na finiszu wygrała m.in. z Hunter Bell czy Jessicą Hull, inną wielką gwiazdą średnich dystansów. A miesiąc wcześniej w DL w Rzymie wygrała z Guillemot i Silvą, choć tam Brytyjka była lepsza.
W finale była też Weronika Lizakowska, choć w tym roku ani razu nie zbliżyła się nawet do czterech minut. Ona miała szansę na powalczenie o medal w sytuacji, gdyby bieg był bardzo taktyczny.
20 tys. kibiców na trybunach Alexander Stadium przyjęło owacyjnie Georgię Hunter Bell, gdy ta była prezentowana. A ona znalazła się za Kazimierską, która po 60 metrach już musiała stoczyć pojedynek na łokcie z Guillemot.
Po 200 metrach tempo spadło, było wręcz wolne. A obie Polki mają niezły finisz. Ważne było to, by nie dały się zamknąć. Kazimierska biegła w okolicach czwartej pozycji, Lizakowska - ósmej.
Prowadziła Portugalka Afonso, obok niej była Hunter Bell. Na 700 metrów przed metą Klaudia przesunęła się, tuż za Brytyjkę. Zaraz znów spadła, ruszyła sprintem po zewnętrznej, gdy zostało 400 metrów.
Decydujące było ostatnie 300 metrów. Obie faworytki ruszyły. Brytyjka była poza zasięgiem, choć Polka starała się jeszcze coś zdziałać na ostatniej setce. Bardziej musiała skupić się jednak na tym, by utrzymać swoją drugą pozycję. Utrzymała ją, zdobyła pierwszy medal w seniorskiej karierze na takiej imprezie. Pojawiły się więc łzy radości, a może wzruszenia.
Brąz dla Silvy, Guillemot została bez medalu. A Lizakowska skończyła ten finał dziewiąta.
To ósmy medal dla Polski w Birmingham - szósty srebrny.
- 1. Georgia Hunter Bell (Wielka Brytania) - 4:07.78
- 2. Klaudia Kazimierska (Polska) - 4:08.80
- 3. Patricia Silva (Portugalia) - 4:09.22
- 4. Agathe Guillemot (Francja) - 4:09.62
- 5. Sarah Healy (Irlandia) - 4:10.76
- 6. Adele Gay (Francja) - 4:11.01
- 7. Kristina Sasinek Maki (Czechy) - 4:11.06
- 8. Sophie O'Sullivan (Irlandia) - 4:11.72
- 9. Weronika Lizakowska (Polska) - 4:11.81
- 10. Augustine Haquet (Francja) - 4:12.31
- 11. Salome Afonso (Portugalia) - 4:14.35
- 12. Ludovica Cavalli (Włochy) - 4:18.91















