Rzut młotem, a właściwie jego kwalifikacje, był pierwszą męską konkurencją w mistrzostwach Europy w Birmingham. Jak zwykle, stawkę 30 zawodników podzielono na dwie grupy. W tej pierwszej znaleźli się dwaj reprezentanci Polki - broniący złota z Rzymu Wojciech Nowicki, ale też Dawid Piłat. Ten drugi odpadł z rywalizacji, Nowicki zajął siódme miejsce, choć z bardzo przeciętnym wynikiem - 74.49 m. Szanse na awans już wtedy były niewielkie.
Po krótkiej przerwie na płycie Alexander Stadium pojawiła się pozostała piętnastka. W tym dwaj młociarze OŚ AZS Poznań - Paweł Fajdek i Marcin Wrotyński. Zwłaszcza ten pierwszy był naszym pewniakiem do finału, a później - kandydatem do walki o medal. Wyniki z Zagrzebia (81.89 m) i Nancy (82.09 m) robiły wrażenie, to światowa czołówka.
Mistrzostwa Europy w Birmingham. Paweł Fajdek i Marcin Wrotyński w walce o finał rzutu młotem
Wrotyński pojawił się w klatce jako pierwszy. I było to dobre przywitanie z eliminacjami, młot spadł gdzieś w okolicach 66. metra, więc Polak wyszedł z koła przodem.
Później pojawił się Fajdek - on nie jest typem zawodnika, który w pierwszym rzucie idzie na całość. Miało być spokojnie, może w granicach 76 metrów, by mieć jakieś zabezpieczenie. Młot poleciał jednak bliżej - na 74.57 m. Fajdek znalazł się więc przed Nowickim, ale z rezultatem, który niczego nie gwarantował.

Młody Węgier Armin Szabados rzucił wcześniej 77.08 m, zostali jeszcze Mychajło Kochan i Volodymyr Myslyvcuk, reprezentujący Czechy. Ten pierwszy to światowa czołówka, drugi zaś wygrał marcowy Puchar Europy w rzutach z wynikiem ponad 80-metrowym.
Kochan zahaczył rączką o siatkę, młot spadł na 74.22 m. A Myslyvcuk posłał sprzęt na 79.61 m. Zapewnił sobie miejsce w finale.
Po pierwszej kolejce Fajdek miał łącznie, licząc grupę A, jedenasty wynik. A Nowicki - 12. Ten pierwszy mógł się poprawić, szanse drugiego, patrząc na możliwe poprawienie się m.in. Kochana, były już iluzoryczne.
Wrotyński w drugiej kolejce rzucił 72.90 m - to wciąż było o około dwa metry za mało. A Fajdek - spalił rzut. I pojawiły się problemy. Zwłaszcza po rzucie Kochana, którego 77.40 m wyrzuciło ostatecznie z rywalizacji Nowickiego, a zepchnęło na 12. pozycję Fajdka.
Wrotyński swojej szansy na poprawę nie wykorzystał, młot w trzeciej kolejce poleciał trochę bliżej (72.37 m). Fajdka z kolei mogło jeszcze wyprzedzić pięciu zawodników, szansę tę stracił zaś wicemistrz olimpijski z Tokio Eivind Henriksen. Wtedy, pięć lat temu, bili się o medal na poziomie 81 metrów, teraz Norweg rzucił 72.06 m.
A Fajdek wszedł do koła po raz trzeci. I rozwiał wątpliwości. W końcu poleciało - 77.35 m dawało pewne miejsce w najlepszej dwunastce.
Fajdek jako jedyny z Polaków powalczy we wtorkowy wieczór o medal. - To już klasyczek. Albo w pierwszym rzucie, albo w trzecim. No albo w żadnym - żartował Fajdek w TVP Sport. I przyznał, że wyniki z pierwszej grupy trochę za bardzo go rozluźniły. - Za spokojnie było, u nas też pojawiły się problemy. Widać zmianę pokolenia, kilku moich kolegów odpadło. Zwłaszcza Polaków - dodał.








![La Liga: Real Madryt - Rayo. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9RN83FXFCF5F-C401.webp)

![Ekstraklasa: Górnik - Lech. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9LZN1M2EU68L-C401.webp)



![ME siatkarzy: Polska - Izrael. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000NA2UG2QIDCN71-C401.webp)