Wojciech Nowicki okazał się tym pierwszym pechowcem pod kreską, która wyznaczała finalistów mistrzostw Europy. Wyraźnie nad nią znalazło się miejsce dla Pawła Fajdka. A Dawid Piłat i Marcin Wrotyński musieliby rzucać na poziomie swoich najlepszych konkursów w sezonie, ale nie podołali temu zadaniu.
W walce o medale pozostał więc tylko Fajdek, któremu mistrzostwa Europy zawsze układały się jakoś tak gorzej niż mistrzostwa świata. Z tych drugich ma pięć tytułów najlepszego na kuli ziemskiej, z tych pierwszych - jedno złoto i dwa srebra. Poprzednie dwa sezony raczej nie wskazywały na to, że rekordzista Polski będzie jeszcze w stanie walczyć jak równy z równymi z "młodymi gniewnymi". A tych w Europie jest kilku.
Fajdek bowiem coraz rzadziej był w stanie posyłać młot w okolice 80. metra. A ci młodsi - Bence Halasz, Mychajło Kochan, Merlin Hummel czy Yann Chaussinand, przerzucali tę linię o metr, dwa, a nawet trzy. Gdy zeszłej jesieni Fajdek kończył mistrzostwa świata w Tokio z wynikiem 77.75 m, co dało mu siódme miejsce, Kochan rzucił 82.02 m. I został... bez medalu.
Aż nagle, w tym sezonie, Polak dołączył do tego peletonu. Było 81.89 m w Zagrzebiu, tydzień później 82.09 m w Nancy. Wyniki, które Paweł uzyskiwał 10 lat temu, w swoim najlepszym okresie w karierze. Teraz zaś, mając 37 lat na karku i operację barku na początku roku, był w stanie wrócić do elity.
Mistrzostwa Europy. Paweł Fajdek walczył w Birmingham o medal w rzucie młotem
Ta najlepsza piątka zaczynała początkowe serie właśnie na początku: najpierw Chaussinand, później Kochan, po nim Fajdek, wreszcie Halasz i Hummel. Polak nie jest zawodnikiem, który zaczyna od mocnego uderzenia, zazwyczaj posyła rzut "na zaliczenie", później się rozkręca. I ryzykuje, jeśli jest taka potrzeba. W poniedziałek po eliminacjach mówił, że koło jest w niektórych miejscach tępe, w innych szybkie - czas na rozpoznanie tych miejsc też ma znaczenie. A wyniki obu serii, fakt, że nikt nie uzyskał 80 metrów, pokazywały podobne dylematy innych gwiazd.

Polak zaczął jak nie on - od bardzo mocnego podejścia, wcale nie "na zaliczenie". To były cztery szybkie obroty i potężny wyrzut - młot wylądował przed linią 80. metra. Dokładny pomiar wykazał 79.13 m - wtedy prowadził. A za moment Halasz rzucił 80.96 m, wtedy to on znalazł się na szczycie.
Z czołówki niemierzoną próbę miał tylko Chaussinand, wszyscy pozostali faworyci uzyskali ponad 78,5 m, co zapowiadało fantastyczną kontynuację zmagań. Podobnie rzucił wczorajszy triumfator kwalifikacji - Volodymyr Myslyvcuk, Ukrainiec reprezentujący Czechy.
Drugą kolejkę znów zaczynał Chaussinand - lider europejskich tabel. I znów młot wylądował w siatce. Została mu jedna próba ratunkowa.
Najpierw jednak wszyscy oniemielim gdy Halasz głośno krzyczał po swojej piątej próbie. A młot leciał i leciał. Aż wylądował na 84.25 m - to nowy rekord Węgier, dziesiąty wynik w historii rzutu młotem.
Kochanowi sędziowie nie zmierzyli drugiej próby, a jeszcze zobaczył... żółtą kartkę, za naruszenie regulaminu. Fajdek z kolei zakręcił bardzo mocno, ale... wypuścił młot nieco za późno, nie zmieścił się we wrotach. Spadł na trzecie miejsce, dość nieoczekiwanie wyprzedził go Myslyvcuk (79.42 m).
Chaussinand w końcu oddał rzut, który zmierzyli sędziowie. Ale był ostrożny, nie zaryzykował. I uzyskał 76.19 m, co dało... ósme miejsce. Ostatnie dające miejsce w wąskim finale. Ale przecież kilku rywali mogło go jeszcze wyprzedzić, zwłaszcza 20-letni Węgier Armin Szabados, tegoroczny 80-metrowiec.

Najpierw jednak Halasz poprawił się na 81.84 m - ledwie utrzymując się w kole. Ale wynik był ważny, dawał mu olbrzymią przewagę nad resztą. A Szabados rzucił 76.91 m, wskoczył na ósme miejsce, wypchnął z konkursu lidera europejskich tabel.
Po trzech seriach Fajdek miał więc wirtualny brązowy medal, ale różnice na miejscach od drugiego do piątego były minimalne. Polak zaś znów zakończył swoją próbę na siatce, właśnie w tej czwartej serii. Kochan poprawił się na 79.10 m, tracił do Polaka 3 cm, a Hummel - 5 cm.
I oni za moment znaleźli się przed Polakiem - Kochan uzyskał 79.49 m, Hummel - 81.30 m.
Zostały więc 37-letniemu młociarzowi z OŚ AZS Poznań dwie próby. Pierwsza nie wyszła, najpierw zatrzymał się przy obrocie. A w powtórce rzucił blisko.
Medal więc uciekał, została jedna szansa. I tej Polak nie wykorzystał. A sytuacja na podium już się nie zmieniła.
- 1. Bence Halasz (Węgry) - 84.25 m - rekord kraju
- 2. Merlin Hummel (Niemcy) - 81.30 m
- 3. Mychajło Kochan (Ukraina) - 79.49 m
- 4. Volodymyr Myslyvcuk (Czechy) - 79.42 m
- 5. Paweł Fajdek (Polska) - 79.13 m
- 6. Soeren Klose (Niemcy) - 78.13 m
- 7. Hilmar Orn Jonsson (Islandia) - 77.26 m
- 8. Armin Szabados (Węgry) - 76.91 m
- 9. Yann Chaussinand (Francja) - 76.19 m
- 10. Christos Frantzeskakis (Grecja) - 75.72 m
- 11. Jake Norris (Wielka Brytania) - 74.61 m
- 12. Iosif Kesidis (Cypr) - 72.27 m












