13.25 s - tyle wynosi rekord Polski na 110 m przez płotki, który współdzielą Damian Czykier i Jakub Szymański. Dobrzy kumple, razem trenują, choć są z dwóch lekkoatletycznych pokoleń. Czykier, starszy o 10 lat, ustanowił go w 2022 roku w finale mistrzostw Polski w Suwałkach. A Szymański wyrównał w finale mistrzostwa Polski dwa lata temu w Bydgoszczy.
Występy w hali sprawiły jednak, że od Jakuba kibice oczekiwali nie biegania na poziomie 13.3-13.4 sekundy, ale niewiele ponad 13 sekund. Bo na to go stać. Zazwyczaj problemy pojawiały się w okolicach ósmego czy dziewiątego płotka. Bo już kilka razy był na kursie na solidny rekord Polski.
I na takim kursie był też w dzisiejszym półfinale. Do ósmego płotka Szymański biegł świetnie, miał olbrzymią przewagę nad resztą stawki. I tam zahaczył o przeszkodę, delikatnie wytracił rytm. A później zachwiał się na zejściu z ostatniego płotka, na mecie dopadł go Brytyjczyk Samuel Bennett. Obu zmierzono 13.26 s, o 0.005 sekundy lepszy okazał się Polak.
Ten bieg był bardzo istotny - Kuba pokazał, że jest mocny. I że można go uważać za jednego z faworytów w finale. Ustanowił swój rekord sezonu, uzyskał drugi czas w karierze. Mimo błędów.
A do finału nie dostali się m.in. Asier Martinez, Enrique Llopis czy Elie Bacari - Belg zaczął kapitalnie, a przewrócił się w swojej serii w połowie dystansu.
Mistrzostwa Europy 2026. Jakub Szymański w finale na 110 m przez płotki. Polak kandydatem do medalu
W trzech seriach półfinałowych mieliśmy dwóch naszych reprezentantów, najpierw zaprezentował się Damian Czykier. Popełnił błąd w najgorszym dla płotkarza momencie - na pierwszym płotku. Wtedy nabiera się prędkości, łapie rytm. I musiał gonić stawkę. Biegł ambitnie do końca, 13.62 s nie było wcale takim złym wynikiem, zwłaszcza przy przeciwnym wietrze. Ale to o o ponad dwie dziesiąte za wolno, by myśleć o finale.

Szymański z kolei był w tym półfinale najszybszy, dostał czwarty tor. Gdyby patrzeć na najgroźniejszych rywali, to w ciemno można wymienić Szwajcara Jasona Jopseha, Francuza Justa Kwaou-Mathey i Austriaka Enzo Diessla. Francuza miał po prawej stronie, dalej znalazł się Szwajcar.
Było pewne, że podopieczny trenera Mikołaja Justyńskiego świetnie zacznie. Ale co stanie się dalej? Co będzie w drugiej połowie dystansu? To ledwie 13 sekund wysiłku, ale jeden błąd potrafi zniweczyć cały wysiłek.
Kuba testował blok na swoim torze jeszcze przed oficjalną prezentacją. A później ruszył znakomicie, płynął na tym swoim czwartym torze. Prowadził jeszcze na ósmym płotku. A końcówka należała do Josepha i Kwaou-Matheya. Dla Kuby został brąz.
Szymański uzyskał ten sam czas, co w półfinale. Czyli 13.26 s. Jest w znakomitej formie. I być może ten rekord Polski poprawi za półtora tygodnia, w memoriale Kamili Skolimowskiej. W rywalizacji z najlepszymi na świecie. Dziś w Birmingham dwukrotnie zabrakło jednej setnej.
- Wiele osób nie wierzyło w moje możliwości, nawet mi się w głowie zakotwiczyło, że nie umiem biegać tych 110. I powinienem biegać tylko w hali. Ale hala trwa krótko, ja lubię być tu i tu. Cieszę się z tych dwóch wyników. A na każdym treningu w trzech ostatnich tygodniach biegałem taki wynik - mówił w TVP Sport Jakub Szymański.
- 1. Jason Joseph (Szwajcaria) - 13.12 s
- 2. Just Kwaou-Mathey (Francja) - 13.16 s
- 3. Jakub Szymański (Polska) - 13.26 s
- 4. Thomas Wilkes (Wielka Brytania) - 13.36 s
- 5. Enzo Diessl (Austria) - 13.44 s
- 6. Theo Pedre (Francja) - 13.46 s
- 7. Samuel Bennett (Wielka Brytania) - 13.62 s
- 8. Milan Trajković (Cypr) - 13.87 s















