Mistrzostwa Europy 2026. Skok wzwyż - finał
- Jarosława Mahuczich (Ukraina) - 1.97 m
- Maria Żodzik (Polska) - 1.95 m
- Marija Vuković (Czarnogóra) - 1.95 m
- Christina Honsel (Niemcy) - 1.92 m
- Iryna Heraszczenko (Ukraina) - 1.92 m
- Louise Ekman (Szwecja) - 1.88 m
- Asia Tavernini (Włochy) - 1.88 m
- Morgan Lake (Wielka Brytania) - 1.88 m
- Solene Gicquel (Francja) - 1.88 m
- Ella Junnilla (Finlandia) - 1.88 m
- Elena Kulichenko (Cypr) - 1.88 m
W sobotę Żodzik zdobyła srebrny medal w Birmingham. Jedenaście miesięcy temu taki sam krążek - jedyny dla Polski - wywalczyła podczas mistrzostw świata w Tokio.
Później - w lipcu tego roku - podczas rywalizacji w Diamentowej Lidze w Londynie po raz drugi atakowała 1.99 m. Niestety upadła obok zeskoku i uderzyła kręgosłupem w bok maty, doznała kontuzji kręgosłupa szyjnego. Dlatego nie widzieliśmy jej w mistrzostwach Polski.
Jednocześnie pod znakiem zapytania stał występ 29-latki w mistrzostwach Europy. - Dużo pracowaliśmy i musiałam to zrobić, bo jak to tak, odpuścić najważniejszy start? Trzeba było walczyć. Dzień przed eliminacjami płakałam chyba całą godzinę na treningu, że nie chcę startować, że wszystko mnie boli i tak dalej, ale Paweł [Wyszyński, trener Żodzik - red.] umie tym zarządzać - powiedziała sama zawodniczka przed kamerami TVP Sport już po wielkim sukcesie w Anglii.
Jak to bywa na Wyspach, pogoda nie rozpieszczała zawodników. - Lubię takie trudne warunki, bo kiedy wszystko jest dobrze, to jakoś nie mogę się zmobilizować. Jest bardzo zimno, nie czułam swojego ciała, nie wiedziałam, co trzeba robić, ale jakoś złożyło się w porządku - uzupełniła.
Srebrem na ME Żodzik tylko potwierdziła, że w optymalnej formie jest w stanie rywalizować na najwyższym poziomie. - To oznacza dla mnie, że Tokio to nie przypadek, że potrafię coś wywalczyć - podsumowała.
















