Dwa tygodnie temu minęło pół wieku od biegi Bronisława Malinowskiego w finale igrzysk w Montrealu, w którym nasz wybitny lekkoatleta zdobył srebro, za Szwedem Andersem Gärderudem. A przede wszystkim - uzyskał drugi wtedy wynik w dziejach, do dziś będący rekordem Polski - 8:09.11. Może nawet miałby czas poniżej 8:09, ale musiał przeskoczyć nad Niemcem Baumgartlem, który przewrócił się na ostatniej przeszkodzie przed metą. Gärderud z kolei pobił rekord świata.
Ten wynik Malinowskiego pozostaje do dziś w naszym kraju niedościgniony, choć rekord świata został już sprowadzony bardzo wyraźnie poniżej 8 minut. Mieliśmy niezłych specjalistów od tego dystansu, Tomasza Szymkowiaka czy Krystiana Zalewskiego, ale już nie na poziomie światowej elity. Teraz mamy młodzieżowego mistrza Europy Macieja Megiera, który rok temu pobił 52-letni rekord Polski U-23 Malinowskiego na 10000 metrów, a w tym sezonie: młodzieżowy rekord Polski na 2000 m z przeszkodami. Ten z kolei przetrwał 42 lata, należał do Krzysztofa Wesołowskiego.
Nie osiąga jeszcze czasów, które dawałyby nadzieję na walkę o medale w Birmingham. Ale już na miejsce w finale - tak. Megier zaryzykował. I to się jednak nie opłaciło.
Mistrzostwa Europy 2026. Dwaj Polacy w walce o finał na 3000 m z przeszkodami
W pierwszym biegu pojawił się Adam Bajorski, niespełna 22-letni zawodnik RLTL GGG Radom, który w Białymstoku stoczył piękną walkę z Megierem, choć nie wytrzymał ostatniego tysiąca metrów. Obaj jednak złamali 8:30 minut, w takim tempie chcieli biec tutaj.
Czasy jednak nie miały znaczenia, do finału kwalifikowało się ośmiu pierwszych. I nagle Polak znalazł się na czele, prowadził stawkę. A gdy rywale przyspieszyli, został z tyłu. Skończył dwunasty, do finału zabrakło ponad 12 sekund. Uzyskał czas 8:49.87.
A później był bieg z Megierem. Podopieczny trenera Zbigniewa Rolbieckiego podjął ryzyko, chciał biec równym tempem. A faworyci - nie mieli zamiaru. Uciekł więc im na kilkadziesiąt metrów, pierwszy 1000 pokonał w czasie 2:50.3. Może trochę za szybko. A gdy kończył się drugi 1000 metrów, rywale po prostu go minęli.

- Taktyka najpierw była taka, że miałem biec trzeci, czwarty. A wczoraj mówiliśmy, że może bym objął prowadzenie. Poszedłem do przodu, chyba głupio zrobiłem, choć czułem się komfortowo. Ale potem "siekło" mnie to ciepło. I nie miałem już sił - analizował Megier w TVP Sport. On w tym sezonie miał problemy zdrowotne, tuż po tamtym rekordzie na 2000 metrów.
Skończył bieg trzynasty - z czasem 8:53.17. Do zwycięzcy stracił niemal 19 sekund. Do awansu potrzebne było 8:36...












