Tuż po godz. 14 polscy sprinterzy byli przez kilka minut zestresowani - w swoim półfinale zajęli czwarte miejsce, ostatnie, które nie dawało pewnego awansu. Tu decydowało dwie tysięczne - o tyle lepsi byli Grecy, którzy w finale dostali całkiem dobry czwarty tor.
A nasi też się do niego zakwalifikowali, my mieliśmy wtedy czas 39.17 s, Szwajcarzy w drugiej serii - 39.18 s.
Wieczorem dokonano jednej zmiany - na drugiej zmianie biegł wtedy Sebastian Libura. A oprócz niego także Jakub Lempach i Łukasz Żak, kończył zaś tradycyjnie Dominik Kopeć.
Sukcesem dla Polski byłoby miejsce w najlepszej szóstce, wyprzedzenie choćby dwóch sztafet. Do tego jednak potrzebne były znacznie lepsze przekazania pałeczki niż w tej pierwszej próbie.
Mistrzostwa Europy 2026. Polacy walczyli w finale 4x100 metrów
Lempach znów miał przeciętny czas reakcji startowej, niemal najgorszy w stawce. Ale skończył swoją zmianę na piątej pozycji - i to było dobre. A później Polacy zajmowali siódme miejsce, jako siódmy ruszał też Kopeć. Zdołał przesunąć się o jedną pozycję, Wyprzedził Greka. I nic nie wskazywało na to, że może być jeszcze wyżej.
Tymczasem kontuzji doznał walczący o medal Samuele Ceccarelli - Włoch kuśtykał na ostatnich metrach, wpadł na metę równo z Polakiem. Początkowo to nasz zespół był wyżej, później fotofinisz wykazał, że rywale mieli 39.17, a my - 39.18 s.
Minęło kilka minut i... Włosi zostali zdyskwalifikowani. Polska zajęła więc piąte miejsce.
Złoto dla Wielkiej Brytanii (38.45 s), srebro dla Niemiec (38.64 s), brąz dla Belgii (38.70 s).












