Rywalizacje sztafet zazwyczaj kończą zmagania podczas wielkich imprez, te krótsze zorganizowano tym razem w przedostatnim dniu. A to wynika z faktu, że na niedzielę zaplanowano zmagania w debiutującym w programie mikście 4x100 metrów - bez udziału Polski.
Dziś więc w sesji przedpołudniowej odbyły się eliminacje pań i panów, na późny wieczór zaplanowano finały. I liczyliśmy, że w obu znajdą się polskie drużyny.
Kobiety swój egzamin zdały na medal: Kryscina Cimanouska, Wiktoria Gajosz, Magdalena Stefanowicz i Ewa Swoboda zajęły drugie miejsce w serii, niemal pobiły rekord Polski. A to wystarczyło z dużym zapasem.
Zostali jeszcze panowie - weszli na bieżnię w chwili, gdy panie ją opuściły. Pobiegli w pierwszej serii.
Mistrzostwa Europy 2024. Męska sztafeta walczyła w finale 4x100 metrów
Jakub Lempach, Patryk Krupa, Łukasz Żak i Dominik Kopeć - taki skład pojawił się na torze. Pierwsza zmiana była niezła, ale już te druga - między Krupą i Żakiem, nie. Kopeć rozpoczynał swój występ z tyłu, odpadli z gry wtedy Hiszpanie, przewodzący stawce. Oni źle zmienili na samym końcu.

Kopeć zaczynał z piątej pozycji, wyprzedził Turka, zbliżał się do Greka Myrianthopoulosa. Wpadli na metę równocześnie, a to było istotne. Wcześniej wyścig ukończyli Brytyjczycy (38.29 s) i Holendrzy (38.82 s), decydował się bezpośredni awans. Przypadł Grekom, choć obie sztafety uzyskały 39.17 s. To jednak rywale byli szybsi o 0.002 sekundy.
W drugiej serii kluczowy dla nas był więc czas piątej sztafety. Włosi, Niemcy i Belgowie "złamali" 39 sekund. A później byłą małą przerwa, zanim na metę wpadł Irlandczyk Israel Olatunde oraz Szwajcar Jason Joseph, mistrz Europy na 110 m przez płotki. Ci pierwsi uzyskali 39.13 s, ci drudzy - 39.18 s. Zatem jedna setna przesądziła o awansie Biało-Czerwonych.
- Nie wiem, skąd tak słaby czas, bo 39.17 to jest wolne bieganie - mówił Dominik Kopeć w TVP Sport. A jak podkreślił red. Aleksander Dzięciołowski, lider drużyny zaraz po biegu przekazywał swoje uwagi kolegom. I narzekał na reakcję startową Lempacha, ta wyniosła 0.192 s, była najsłabsza w stawce, niemal jak u 400-metrowca. - Stary, musisz poprawić reakcję, bo cię spakuję do domu - dziennikarz TVP przytoczył słowa Kopcia, nazywając go "kierownikiem wycieczki"
- Jeszcze dodał, że będę wracał z buta. A jest kawałek - żartował Lempach. - No fakt, mogła być te reakcja lepsza, warunki są niezbyt dobre. Ale finał to nowe rozdanie.
Ten bieg medalowy w sobotę o godz. 22.33.












