26 lat, a w dorobku kilkanaście rekordów świata, dwa tytuły mistrza olimpijskiego, siedem tytułów mistrza świata w hali i na stadionie, cztery tytuły mistrza Europy pod dachem i na powietrzu, pięć triumfów w Diamentowej Lidze. To dorobek Armanda Duplantisa - największego z największych lekkoatletów ostatnich lat, którego porażki można liczyć na palcach jednej ręki.
Ostatnio coś tu się jednak delikatnie zmieniło, w czerwcu w Sztokholmie Szwed sensacyjnie przegrał domowy mityng DL, choć był zdrowy. A miesiąc temu nie wygrał tego w Londynie, ale co ważniejsze - tam doznał urazu mięśniowego. I stąd były pewne wątpliwości, czy zdoła wykurować się na mistrzostwa Europy. Zdołał, w eliminacjach oddał jeden skok - na 5.60 m, miał z pół metra zapasu. To wystarczyło, by znaleźć się w finale.
Kto mógłby zagrozić Szwedowi? Ewentualnie jego dobry kolega, z którymi rywalizował już za czasów juniorskich. Mowa o Emanuilu Karalisie - Greka prowadzi nasz trener Marcin Szczepański. W tym roku sześć razy kończył konkursy z "szóstką" z przodu, miał w lutym 6.17 m w mistrzostwach Grecji pod dachem. Ostatnio jednak już tak dobrze nie było.
Mistrzostwa Europy 2026. Armand Duplantis walczył o czwarte złoto w letnich zmaganiach na kontynencie
Być może z uwagi na pogodę, cała finałowa czternastka zdecydowała się na start z poziomu 5.55 m - nawet najwięksi faworyci. I wszyscy przeskoczyli tu poprzeczkę, eliminacja zawodników zaczęła się dopiero na 5.70. A o medalach decydowało 5.85 m.
Duplantis pokonał poprzeczkę z wielkim zapasem, ale... spadł tylko trochę za nią, tu musiał dokonać korekty na większej wysokości. Karalis zrobił mały spektakl, choć tu zapas był mniejszy. Cieszył się także Francuz Baptiste Thiery - trzeci bez zrzutki, zajmujący miejsce ex aequo z największymi gwiazdami.

Polegli zaś m.in. Sondre Guttormsen, który przekładał ostatni skok na 5.95 m, Bo Kanda Lita Baehre (dwa przełożone skoki na 5.95 m), Ben Broeders czy Mathieu Collet.
Z 5.95 m Duplantis zrezygnował, Grek zaś zaliczył tę wysokość za pierwszym razem. I już było jasne, że tylko oni powalczą o złoto. Francuz trzy razy strącił.
Na 6.00 m obaj zaliczyli strącenie. A później w drugiej próbie przeszli nad poprzeczką. I wciąż zajmowali ex aequo pierwsze miejsce. Poprzeczka powędrowała na 6.10 m, Szwed skoczył, Grek - nie. Karalis. Tym samym Duplantis wyrównał swój rekord mistrzostw Europy sprzed dwóch lat.
Szwed skakał pierwszy, więc jeśli zaliczał, to Grek musiał iść wyżej. Mondo skoczył więc 6.15 m, na co Grek zareagował kolejnymi przenosinami - już na 6.20 m. Tu Armand opuścił, Karalis więc nie był wcale daleki od sukcesu. Skończył jednak konkurs ze srebrnym medalem.
A Szwed zrezygnował z prób na 6.25 m. Takie fajerwerki zostawił na... kolejną niedzielę. W Chorzowie kibice zobaczą go w memoriale Kamili Skolimowskiej.
- 1. Armand Duplantis (Szwecja) - 6.15 m (rekord ME)
- 2. Emanuil Karalis (Grecja) - 6.00 m
- 3. Baptiste Thiery (Francja) - 5.85 m
- 4. Matheiu Collet (Francja) - 5.70 m
- 5. Oleksandr Onufrijew (Ukraina) - 5.70 m
- 6. Pedro Buaro (Portugalia) - 5.70 m
- 7. Sondre Guttormsen (Norwegia) - 5.70 m
- 8. Ben Broeders (Belgia) - 5.70 m














