Gdyby w półfinale mogła biec Natalia Bukowiecka, inna byłaby pewnie kolejność, to ona kończyłaby ostatnią zmianę. I w zależności od potrzeb, włączyłaby czwarty lub piąty bieg.
Tyle że podopieczną trenera Marka Rożeja czeka w sobotę indywidualny finał - dla niej to najważniejszy występ w tym roku. W półfinale w Birmingham pokazała, że forma znów jest najlepsza właśnie w tym decydującym momencie. 49.57 s robi wrażenie, zwłaszcza że to nie był szczyt jej możliwości.
Natalia dziś więc nie pobiegła. Tak samo jednak jak u Holenderek Lieke Klaver, u Norweżek Henriette Jaeger, u Brytyjek Amber Anning, a u Czeszek - Lurdes Gloria Manuel.
O finał miał więc walczyć kwartet: Anna Gryc, Alicja Wrona-Kutrzepa, Kinga Gacka i Anastazja Kuś.
Z każdej serii bezpośrednio kwalifikowały się trzy najlepsze sztafety. Stawkę finalistek uzupełniały dwie ekipy z czasami, spoza tych trójek.
Mistrzostwa Europy 2026. Kobieca sztafeta 4x400 metrów walczyła o finał. Bez Bukowieckiej, z Kuś na finiszu
Polki znalazły się w pierwszej serii, m.in. obok Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii czy Belgii. Zaczęła Kinga Gacka, pobiegła świetnie, pomiar wykazał 51.6 s. Tyle że zabrakło dobrego przekazania z Wroną-Kutrzepą, tu nasza ekipa sporo straciła. W efekcie nasza zawodniczka biegła na szóstej pozycji. Świetnie spisała się tu mistrzyni Europy na płotkarskim dystansie 400 metrów Emma Zapletalova, ale Słowaczki miały słąbsze kolejne zmiany.

Gacka była już w pewnym momencie na czwartej pozycji, poza zasięgiem znalazły się Brytyjki. Cztery sztafety zajmowały pozycje bardzo blisko siebie, Kuś zaczęła na piątym miejscu. I trochę dała się przyblokować po zmianie. A później spadła jeszcze o jedno miejsce. W tym momencie nasz zespół był poza finałem.
19-letnia mistrzyni świata juniorek zostawiła siły na finiszową prostą. I zaatakowała, ale po trzecim torze. Zdołała wyprzedzić Słowaczkę, skończyła piąta. 3:26.92 - to był czas naszego zespołu. Daleki od tego, co ta ekipa potrafi osiągnąć z Bukowiecką.
Została więc druga seria, czekaliśmy na wynik czwartej ekipy. To miejsce zajęła Norwegia, przewodząca liście europejskiej. Tyle że była spora przerwa między najlepszą trójką a kolejnymi ekipami. Norwegia uzyskała 3:27.71, odpadła. A Polki pobiegną w finale w niedzielny wieczór.
- Chciałyśmy wejść z dużym "Q", ale się nie udało. Teraz to już nie jest ważne. W finale każda z nas pobiegnie lepiej - mówiła w TVP Sport Anna Gryc. A Kuś dodała: - Było ciasno, chciałam zostawić siły na końcówkę. Cieszę się, że tu pobiegłam.
Walka o medale zacznie się w niedzielę o godz. 22.33. Można się spodziewać, że polską sztafetę kończyć będzie Bukowiecka.













