To było prawdziwe show Natalii Bukowieckiej. Polka wygrała swój bieg półfinałowy na 400 metrów podczas mistrzostw Europy w Birmingham, osiągnęła czas 49,57 sekundy. To jej rekordowy wynik w tym sezonie oraz najlepszy spośród wszystkich półfinalistek.
W tej kampanii 28-latka nie zdołała pobiec poniżej 50 sekund. Najlepsza forma przyszła właśnie na ME. - Bardzo się cieszę z mojego wyniku. To zdecydowany season best i to nie w idealnych warunkach. Nie powiem, że się oszczędzałam, bo biegłam prawie do końca, trochę na końcu już się oglądałam, więc na pewno i z tego można było trochę urwać. Jest to optymistyczne przed kolejną rundą, ale też widać, że moje rywalki są dobrze przygotowane, więc na pewno będzie walka do końca - powiedziała po zakończeniu rywalizacji w rozmowie z TVP Sport.
Bukowiecka przemówiła po półfinale mistrzostw Europy
Oprócz tego nasza medalistka olimpijska zdradziła, że w poprzednie wyniki, które nie były dla niej zadowalające, nie wzięły się z niczego. Wszystko przez problemy zdrowotne.
- Absolutnie w tym roku to nie było specjalnie. Plan był taki, żeby przygotować się i zacząć bardzo mocno od początku, ale Rzym trochę pokrzyżował mi plany. Nie będę ukrywać, że każdy start aż do mistrzostw Polski startowałam z małym bólem. Co prawda mogłam biegać, więc nie chcę się tym usprawiedliwiać, ale czułam dyskomfort - potwierdziła. Mowa mniejszych urazach przeciążeniowych, o których w mediach społecznościowych informowała wcześniej sama zawodniczka.
Na szczęście wszystko wskazuje na to, że obecnie Bukowiecka jest w optymalnej formie fizycznej. W sobotni wieczór powalczy o medal w finale biegu na 400 m.
- Upał jest taki, że jest ciężko złapać oddech. Jest piekielnie. Cieszę się, że mamy dzień przerwy (...) Gdyby bieg był w normalnych warunkach, to wolałabym bez tej przerwy. Wiem, że to wytrzymam. Nie wszystkie rywalki by to wytrzymały - mówiła.
Zapraszamy do śledzenia materiałów z mistrzostw Europy na łamach Interii Sport.
















