Ewa Swoboda dostarczyła wielu emocji fanom sportu - w poniedziałkowy wieczór wystartowała bowiem w finale biegu na 100 metrów kobiet i po niezwykle wyrównanej walce z Geraldine di Tizio-Frey oraz Amy Hunt ostatecznie wywalczyła dla naszego kraju srebrny medal, uzyskując wynik 11,02 s.
Po zdobyciu wicemistrzostwa Europy nasza sprinterka przyznała, że jest zadowolona ze swojego występu, jednak nie ma zamiaru osiąść na laurach. "Zdobyłam srebro, obroniłam. Zrobiłam minimum planu na ten wyjazd. Kurdę, jak to cieszy znowu. (...) To jest duża rzecz, że dowiozłam wynik na imprezie docelowej. Wielka w tym zasługa mojej trenerki, bo ona wie, co robi. Wszystko się w tym sezonie poukładało. Jestem spokojna i szczęśliwa" - przekazała mediom (cytat za portalem Sportowy24).
Nie wszyscy jednak po występie Swobody w Birmingham podzielali ten entuzjazm. W mediach społecznościowych zaroiło się bowiem od krytycznych komentarzy pod adresem naszej reprezentantki. "Cieszymy się z przegranej", "Podobno miało być złoto? Przyjdą mistrzostwa świata, to nawet na pudle nie stanie", "Czym się tu szczycić? Kilogramami farby na sobie? Brawo" - grzmieli "kibice".
Psycholog broni Ewy Swobody. "Trzeba być naprawdę smutnym człowiekiem"
Wobec haniebnych ataków na Swobodę obojętnie nie przeszedł Rafał Koszyk. Psycholog w mocnych słowach odniósł się do zachowania hejterów, którzy mimo wielkiego sukcesu biegaczki na mistrzostwach Europy, skupiali się bardziej na negatywach i... jej wyglądzie.
"Trzeba być naprawdę smutnym człowiekiem, żeby zobaczyć, jak Ewa Swoboda zostaje wicemistrzynią Europy i pierwsze, co przychodzi Ci do głowy, to napisać, że ma "wstrętne tatuaże". Dziewczyna właśnie zdobyła srebrny medal najważniejszej imprezy kontynentu, a Ty siedzisz i oceniasz jak wygląda. Tatuaże nie sprawiają, że jest gorszą sportsmenką. Jej sposób mówienia nie sprawia, że jest głupia. To, że nie udziela wywiadów jak rzecznik prasowy prokuratury, nie oznacza, że ma problem z psychiką. To jest jej ekspresja, jej temperament, jej charakter i jej ciało" - podkreślił już na starcie.
W dalszej części wpisu Koszyk odniósł się do komentarzy sugerujących, że Swoboda nie ma czym się szczycić po zdobyciu wicemistrzostwa Starego Kontynentu. "Większość komentujących nigdy nie uprawiała sprintu i nie zrozumie czym jest ten sport. Miesiącami przygotowujesz się do kilku sekund, w których najmniejszy błąd może przekreślić wszystko.(...) Sprint wymaga perfekcji właśnie wtedy, kiedy presja najbardziej przeszkadza być perfekcyjnym. I ten ciężar trzeba najpierw poczuć, zanim zacznie się z kanapy tłumaczyć zawodnikowi, że "znowu zabrakło" (...) Sportowiec musi latami zapi***alać, żeby zostać wicemistrzem Europy. Internetowemu ekspertowi wystarczy kilkanaście sekund, żeby uznać, że to za mało" - podsumował.
Szarża Bukowieckiej, dwie pozycje w górę. Ponad sekunda decydowała o medalu












