Trzy miesiące temu o Elżbiecie Glince zrobiło się bardzo głośno - została pierwszą Polką w historii, która wygrała Puchar Europy w biegu na 10000 metrów. To impreza stworzona 30 lat temu, by zapełnić lukę po usunięciu olimpijskiego przecież dystansu z programu mistrzostw Europy. A dziś jest on znów w programie, zaś Elżbieta Glinka przyjechała do Birmingham jako... wielka niewiadoma dla europejskiej czołówki.
Gdy spojrzy się na stronę World Athletics, pierwsze informacje o Elżbiecie Glince pojawiają się w 2023 roku,. To wtedy pasja do biegania zaczęła się przekładać na starty w biegach ulicznych: w Warszawie i Berlinie. Pracowała na etacie w biurze projektowym, ma wyższe wykształcenie, ukończyła studia inżynierskie i magisterskie na Politechnice Warszawskiej Filii w Płocku.
Jesienią zeszłego roku poprawiła rekord Polski w biegu na 10 km - tu należy rozróżnić uliczne biegi od stadionowych, gdzie funkcjonuje dystans 10000 metrów. Do tego stadionowego zbliżyła się na niespełna dwie sekundy pod koniec maja, w Pucharze Europy. W La Spezia uzyskała czas 31:45.36, dający minimum do Birmingham i stawiający Polkę wśród dziesięciu najlepszych specjalistek od tego dystansu na kontynencie. Na dobrą sprawę tylko pięć rywalek w dzisiejszej stawce biegało w tym roku 10000 metrów szybciej. Choć do tego grona trzeba zaliczyć Nadię Battocletti, ona jeszcze takiego biegu nie zaliczyła.
Włoszka była główną faworytką do złota - mówimy o biegaczce, która jest w stanie rywalizować z rywalkami z Afryki. W Paryżu na tym dystansie wywalczyła olimpijskie srebro, w Tokio została wicemistrzynią świata.
No a w Birmingham w kapitalnym stylu zdobyła już tytuł na 5000 metrów, popisując się sprintem na ostatniej prostej niczym Ewa Swoboda.
Mistrzostwa Europy 2026. Debiut Elżbiety Glinki w wielkiej imprezie. Tuż przed 33. urodzinami
Od początku tempo tego biegu nie było porywające, wszystko układało się po myśli Battocletti, mającej kapitalną końcówkę. Najpierw stawce przewodziła Niemka Lisa Merkel, później Brytyjka Megan Keith. Pierwszy tysiąc metrów pokonały w zaledwie 3:25, drugi już w 3:10, trzeci - w 3:08. Pierwsze zawodniczki zaczęły odpadać z peletonu.

Polka biegła równym tempem, starała się utrzymać tempo liderek. Gdy do mety zostało siedem okrążeń, nagle dwie zawodniczki szarpnęły. Battocletti zareagowała momentalnie, ruszyła za nimi. Podobnie jak inna gwiazda długich dystansów - Holenderka Maureen Koster. Glinka została w trzeciej grupie, na jej końcu. A to oznaczało 15. pozycję. Jej atutem jest jednak wytrzymałość, spokojnie w końcówce mogła się poprawić o kilka miejsc. Bo było jasne, że nie wszystkie rywalki będą w stanie wytrzymać takie tempo. A ósmy kilometr po raz pierwszy pokonały poniżej 3 minut.
Wciąż tę stawkę prowadziła Keith, było już raczej jasne, gdy do końca zostały trzy okrążenia, że z tej czwórki będą trzy medalistki. Polka starała się przesunąć do drugiej grupy, wskoczyć do pierwszej dziesiątki w swoim debiucie. A to byłaby już wielka sprawa.
Brytyjka jednak nie wytrzymała, ostatnie okrążenie na prowadzeniu zaczęła Belgijka Jana van Lent. Gdy jednak zostało 200 metrów, do Battocletti ruszyła tak, jakby... zaczynała rywalizację. To był sprint po drugie złoto. Srebro dla Koster, brąz - dla van Lent.
Elżbieta Glinka skończyła rywalizację na 12. miejscu.
- To że tu jestem, to jest szaleństwo. Trochę popsuła mój plan pogoda, a chciałem pobić rekord Polski. Wiatr popsuł to jednak. No i zabrakło mi doświadczenia, za daleko się ustawiłam, pod wiatr ciężko już było to nadrobić - mówiła Glinka w TVP Sport.
- 1. Nadia Battocletti (Włochy) - 31:41.17
- 2. Maureen Koster (Holandia) - 31:45.76
- 3. Jana van Lent (Belgia) - 31:47.81
- 4. Idalra Prieto (Hiszpania) - 31:59.84 (rekord życiowy)
- 5. Elisa Palmero (Włochy) - 32:00.06
- 6. Federica Del Buono (Włochy) - 32:01.46
- --
- 12. Elżbieta Glinka (Polska) - 32:16.65








![Tak Polacy zatrzymali Portugalię. Najlepsze bloki meczu ME [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000NA1P0BUECM2H8-C401.webp)




