Anita Włodarczyk, Joanna Fiodorow, Malwina Kopron, Ewa Różańska - sporo mieliśmy w ostatnich latach specjalistek od rzutu młotem, które przywoziły medale z mistrzostw Europy, mistrzostw świata czy igrzysk. Największą gwiazdą była oczywiście Anita, aktualna rekordzistka świata, która wciąż jest czynną zawodniczką. Mało tego, wciąż liczy się w kolejnych finałach, także w globalnych zmaganiach.
I była naszą nadzieją na medal w środowym finale. Tylko najpierw musiała do niego awansować - podobnie jak Aleksandra Śmiech i Ewa Różańska.
Mistrzostwa Europy w Birmingham. Trzy Polki walczyły o finał w rzucie młotem
Odległość kwalifikacyjną wyznaczono na 71.50 m, w pierwszej grupie pokonały ją tylko: Dunka Katrine Koch Jacobsen i Norweżka Beatrice Nedberge Llano, obie rzuciły ponad 72 metry. Tam rywalizowała też Aleksandra Śmiech - na starcie uzyskała 68.93 m, w dwóch kolejnych próbach młot haczył o siatkę, stąd gorsze wyniki. A mimo to zdołała zająć tu piątą pozycję - miejsce w finale, w debiucie w mistrzostwach Europy, było więc całkiem realne.

- Powalczyłam, zobaczymy, czy wystarczy. Koło jest trochę tępe, wolę jednak szybsze. I mnie tu przyhamowało. Patrząc na wyniki z poprzednich mistrzostw, powinno wystarczyć - mówiła w TVP Sport.
Duże problemy miała w tej grupie Krista Tervo, jedna z faworytek. Gdyby zostało 67.49 m, pewnie by mogła się już pakować. A 70.42 m z rzutu ostatniej szansy dało oddech.
Anita zaczęła te eliminacje od rzutu na 67.64 m, zapewne poniżej jej możliwości. To wystarczyło jednak do czwartej pozycji w tej grupie, a dziewiątej - łącznie.
Różańska miała rzut niemierzony. Ciekawostką był fakt, że tuż przed Polkami rzucała 45-letnia Yipsi Moreno - mistrzyni olimpijska i trzykrotna mistrzyni świata przed erą Włodarczyk. Wtedy reprezentowała Kubę, teraz zaś - Albanię. I rzuca już tylko po 60 metrów.
W drugiej kolece Włodarczyk się nie poprawiła, Różańska uzyskała 65.24 m. Na starcie trzeciej serii sytuacja wyglądała tak: Śmiech w klasyfikacji łącznej zajmowała 9. miejsce, Włodarczyk - 10. Obie w tym momencie były w finale.
To się jednak za moment zmieniło, Anita spadła o jedną lokatę, gdy 68.89 m rzuciła Brytyjka Charlotte Payne. Sytuacja zaczęła robić się dość niebezpieczna.
Różańska swoją ostatnią szansę też zmarnowała, to był jej koniec startu w Birmingham. Anita zaś poprawiła się o ponad metr - na 68.70 m. Miejsce pozostało to samo, jedenaste. Ale wystarczyło do miejsce w środowej batalii o złoto. A tam wszystko już będzie działo się od nowa.













