Reklama

Reklama

Rusza EuroBasket: Z Gortatem po medal?

Po 46 latach przerwy największa koszykarska impreza Starego Kontynentu wraca na polskie parkiety. W 1963 roku Polacy grali jak z nut i we Wrocławiu zdobyli srebrne medale mistrzostw Europy. Powtórka z rozrywki? Brzmi jak zapowiedź cudu...

Po 46 latach przerwy największa koszykarska impreza Starego Kontynentu wraca na polskie parkiety. W 1963 roku Polacy grali jak z nut i we Wrocławiu zdobyli srebrne medale mistrzostw Europy. Powtórka z rozrywki? Brzmi jak zapowiedź cudu...

Lata 60-te to był złoty okres dla polskiej koszykówki. "Biało-czerwoni" w latach 1963-67 zdobyli trzy medale ME (wspomniane srebro oraz brąz w latach 1965 i 1967), a na dwóch kolejnych turniejach otarli się o podium kończąc rywalizację na czwartych miejscach. Polska na koncie ma jeszcze jeden medal; brąz wywalczony na Litwie przed siedemdziesięcioma laty.

Wróćmy do rzeczywistości. Na co stać naszych kadrowiczów na rozpoczynających się dziś mistrzostwach? Absolutne minimum to wyjście z grupy, czyli przeprowadzka z Wrocławia do Łodzi. To nie zadowoli jednak lidera naszej kadry, Marcina Gortata, który wielokrotnie deklarował walkę o medal.

Reklama

Zapewnienia środkowego Orlando Magic podziałały mobilizująco na fanów koszykówki. W przeprowadzonej przez nas ankiecie, w której zapytaliśmy o to, jak daleko zajdzie kadra na ME, aż 42% internautów wskazało na miejsce na podium, a kolejnych 32% na lokaty 5-8. Polaków do domu po trzech meczach odsyłał tylko co dwudziesty czytelnik.

Polskę stać na pierwszy od dwunastu lat awans do ćwierćfinału. Trener Muli Katzurin ma do dyspozycji wszystkich najlepszych koszykarzy; Marcin Gortat świetnie radzi sobie w NBA, Maciej Lampe po nieudanej próbie podboju USA wyrobił sobie dobrą markę w Europie, a naturalizowany Amerykanin David Logan wzmocnił siłę kadry narodowej na obwodzie.

Nad każdym z rywali będziemy mieć też sporą przewagę w postaci żywiołowej publiczności, która - co zaznacza Michał Ignerski - będzie szóstym zawodnikiem "Biało-czerwonych".

Aby myśleć o czołowych lokatach na mistrzostwach trzeba rozpocząć turniej od mocnego uderzenia. Pierwszym rywalem Polaków będzie reprezentacja Bułgarii. To europejski średniak, ale na pewno nie podda się we Wrocławiu bez walki.

Siłą Bułgarów jest doświadczony trener Pini Gershon, a także nieźli strzelcy, Todor Stojkow i Filip Widenow. Ten drugi na ME w 2005 roku był trzecim najskuteczniejszym zawodnikiem turnieju, lokując się za plecami Niemca Dirka Nowitzkiego i Hiszpana Juana Carlosa Navarro.

Polska dwukrotnie towarzysko rywalizowała z Bułgarią w ubiegłym roku. Pierwszy mecz zakończył się zwycięstwem naszych rywali 75:66, w drugim Polacy udanie się zrewanżowali gromiąc przeciwników 92:61.

Nasi reprezentanci zdają sobie sprawę z rangi meczu z Bułgarią. - To spotkanie ustawi naszą pozycję wyjściową na turnieju - podkreśla skrzydłowy Robert Witka.

We wtorek i środę poprzeczka powędruje znacznie wyżej. Polacy zmierzą się kolejno z Litwą i Turcją. Bez zwycięstwa nad Bułgarią (godz.18.15) o wyjście z grupy, a tym samym i oczekiwane sukcesy, będzie bardzo ciężko.

***

ZAPRASZAMY NA RELACJĘ NA ŻYWO Z MECZU POLSKA - BUŁGARIA

***

CZYTAJ TAKŻE:

Muli Katzurin: Liczę na wsparcie 40 milionów Polaków

Pierwszy dzień ME:

Grupa A (Poznań)

Macedonia - Grecja (godz. 16.30). Typ INTERIA.PL: 2.

Chorwacja - Izrael (19.15). Typ INTERIA.PL: 1

Grupa B (Gdańsk)

Rosja - Łotwa (16.30). Typ INTERIA.PL: 2

Francja - Niemcy (19.15). Typ INTERIA.PL: 1

Grupa C (Warszawa)

Wielka Brytania - Słowenia (18.15). Typ INTERIA.PL: 2

Serbia - Hiszpania (21). Typ INTERIA.PL: 2

Grupa D (Wrocław)

Polska - Bułgaria (18.15). Typ INTERIA.PL: 1

Turcja - Litwa (21.15). Typ INTERIA.PL: 2

Reklama

Reklama

Reklama