Reklama

Reklama

Robert Skibniewski: Każdy jest zły, gdy schodzi z boiska

Znakomita atmosfera to zdaniem rozgrywającego Roberta Skibniewskiego największa wartość reprezentacji Polski koszykarzy prowadzonej przez Mike'a Taylora. - Każdy, kto schodzi z parkietu ma w sobie sportową złość, że trener go zdejmuje - powiedział.

"Biało-czerwoni" po zaciętym i emocjonującym meczu pokonali w Toruniu reprezentację Niemiec 68:67 w pierwszej kolejce grupy C eliminacji mistrzostw Europy 2015.

- Niemcy są faworytem grupy. Niewiele osób spodziewało się wygranej naszej drużyny, w której nie ma największych gwiazd. Proszę spojrzeć na nazwiska i dokonania rywali: Benzig, Schaffartzik to czołowi zawodnicy euroligowego Bayernu Monachium, Schroeder gra w Atlanta Hawks. A u nas? Skibniewski - dziewiąte miejsce w PLK. Karnowski - uniwersytecki zespół z USA, gdzie gra się zupełnie inną koszykówkę. Doświadczenie na europejskich parkietach ma u nas niewielu graczy: Zamojski, Hrycaniuk, Szewczyk. Jestem dumny z naszej drużyny, z tego, że pokonaliśmy lepszych rywali. Z entuzjazmem możemy patrzeć w przyszłość - powiedział Skibniewski.

Reklama

Rozgrywający Śląska Wrocław zdaje sobie sprawę, że oprócz zaangażowania i znakomitej atmosfery ważne są umiejętności. Przyznał, że taktycznie Polska jest bardzo dobrze przygotowana do eliminacji i najważniejsze jest teraz wykonanie założeń.

- Jest atmosfera, zespół. Ci, którzy grają najmniej, wspierają nas, dopingują. O Niemcach wiedzieliśmy wszystko, ale wiadomo, że teoretyczne przygotowanie to jedno, a wykonanie to drugie. Wiem, że mam fizyczne ograniczenia i na wykonanie pewnych rzeczy nie pozwala mi po prostu +ciało+. Większość ustalonych rzeczy zrobiliśmy dobrze, ale oczywiście były też błędy. I trzeba je zminimalizować w kolejnych spotkaniach - dodał.

Jego zdaniem kluczem do wygranych w kolejnych meczach będzie utrzymanie koncentracji i wydolności fizycznej.

- Musimy poprawić koncentrację, tzn. utrzymać ją przez 40 minut meczu na tym samym, wysokim poziomie. Drugim elementem jest dyspozycja fizyczna. Mnie po pierwszej połowie spotkania w Toruniu zmęczenie dawało we znaki. Intensywność meczu była duża, a o powołaniu do drużyny dowiedziałem się trzy dni przed zgrupowaniem, gdy inni już indywidualnie trenowali. Miałem inny plan przygotowań do sezonu. Mam nadzieję, że koledzy są mniej zmęczeni, a ja z meczu na mecz będę czuł się lepiej - zaznaczył.

Skibniewski cieszy się, że ważną rolę w zespole odgrywają młodsi koledzy.

- Mateusz Ponitka, szczególnie w drugiej połowie spotkania z Niemcami dał nam dużo energii, czyli to, czego od niego oczekujemy. Adam Waczyński, mimo że na europejskich parkietach ma niewielkie doświadczenie, pokazał, że jest liderem, że może "pociągnąć" zespół - podkreślił.

Kolejnym rywalem Polski będzie w środę Luksemburg, a następnymi, także w meczach wyjazdowych Austria i Niemcy.

- Wiemy, że na niemieckiej ziemi będzie jeszcze ciężej. Do spotkań z kolejnymi rywalami będziemy się przygotowywać spokojnie. Trener i my, koszykarze nie wybiegamy w przyszłość za daleko. To taki tok myślenia Adama Małysza: krok po kroku, przygotować się do najbliższego meczu. Banan Małysza też się przydaje, ale nie jadam go z bułką - dodał Skibniewski.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL