Popis w meczu Polaków w eliminacjach MŚ. Nieposkromione trio dało zwycięstwo
Koszykarze reprezentacji Polski podchodzili do meczu z Holandią jako niepokonani w pierwszej rundzie eliminacji do mistrzostw świata. Starcie w Krakowie śmiało można określić jako rollercoaster, w którym prowadzenie przechodziło od jednej kadry do drugiej. Ostatecznie lepsi okazali się Polacy, którzy wygrali 92:84 i awansowali do drugiej rundy eliminacji z kompletem zwycięstw.

Już przed meczem z Holendrami, reprezentanci Polski mieli zapewniony awans do kolejnej rundy eliminacji mistrzostw świata po tym, jak w świetnym stylu pokonali Austrię 123:77. "Biało-czerwoni" do tej pory zanotowali komplet zwycięstw, więc do starcia z kadrą "Oranje" podchodzili już z o wiele większym spokojem (pierwsze spotkanie zakończyło się wynikiem 85:83).
Pierwsze punkty dla naszych koszykarzy padły po fenomenalnej akcji. Mateusz Ponitka najpierw zaliczył przechwyt, a później sprintem dobiegł do piłki, zanim ta wyszła poza boisko i podał ją za plecami do kolegów. Ci mieli już czystą drogę do kosza.
Holendrzy pomimo tego, że naciskali na Polaków, to w pierwszej kwarcie ostatecznie musieli uznać wyższość naszych reprezentantów 16:18. Podopieczni trenera Igora Milicicia w drugiej kwarcie pokazali, że są niezwykle waleczni, co podcięło lekko skrzydła rywalom. Nawet, kiedy "Oranje" odjeżdżali na 4-5 punktów, to Polacy momentalnie ich doganiali. Na przerwę, co więcej, to właśnie "Biało-czerwoni" schodzili prowadząc 46:44.
Jednym z najjaśniejszych punktów naszej kadry był Kamil Łączyński, który na półmetku spotkania mógł się pochwalić stuprocentową skutecznością, zdobywając 12 punktów. - To nie chodzi o to, że ja zdobyłem 12 punktów, ale o to, że jesteśmy na równi z Holendrami, a to jest naprawdę trudny mecz. Nasza obrona trochę zmusza ich do tego, aby grali po obwodzie - mówił w rozmowie z "TVP Sport" podczas krótkiej rozmowy na przerwie.
Nieustępliwość Polaków to coś, o czym z pewnością Holendrzy długo nie zapomną. Nawet kiedy wyszli na kolejne, trzypunktowe prowadzenie po błędzie Polaków i poślizgnięciu się Ponitki, to błyskawicznie przeszli z 52:55 do 63:60.
W ostatnich akcjach trzeciej kwarty Holendrzy mocno się pogubili w ataku, gdzie błysnął z kolei Jarosław Zyskowski. Zwodem pod koszem sprawił, że Nathan Kuta poszybował obok niego, a piłka trafiła do Dominika Olejniczaka, który tylko rzucił ją do kosza. Na tablicy wyników było wtedy już 70:65. Zanim Polacy zakończyli trzecią kwartę, Kamil Łączyński podwyższył jeszcze swój dorobek punktowy w meczu na 15 punktów, rzucając kolejną "trójkę".
W ostatnich fragmentach meczu, Holendrom udało się jeszcze zbliżyć do Polaków, ale chłodne podejście "Biało-czerwonych" pozwoliło utrzymać przewagę kilku punktów do samego końca.
Łączyński ostatecznie zdobył 18 punktów, Olejniczak 12, a podium zamknął Ponitka, z 11 oczkami na koncie.
Polska - Holandia 92:84 (18:16, 28:28, 27:21, 19:19)













