Reklama

Reklama

Polska - Francja 75:78. Zamojski: Dobrze zaczęliśmy, potem coś się popsuło

- Dobrze rozpoczęliśmy mecz, zbudowaliśmy przewagę. Później praktycznie większość spotkania kontrolowaliśmy, do 32. minuty. Potem coś się popsuło - powiedział Przemysław Zamojski, koszykarz reprezentacji Polski, która przegrała z Francją 75:78 w meczu grupy A mistrzostw Europy, który odbył się w Helsinkach.

- Byliśmy osłabieni, grając bez A.J. Slaughtera, który musi wyleczyć stłuczone kolano i odpocząć przed najważniejszym dla nas meczem z Grecją. Dziś mogę być zadowolony z defensywy zespołu. Pierwsza faza spotkania była dla nas znakomita. Fantastycznie zagrał Aaron Cel. Przegraliśmy z dobrą drużyną. Przeciwko takiemu zespołowi jak Francja musisz grać na 100 procent przez 40 minut. Teraz koncentrujemy się na jutrzejszym meczu. Idziemy w dobrym kierunku. Uważam, że jesteśmy w stanie pokonać Grecję - stwierdził Mike Taylor, selekcjoner "Biało-czerwonych".

Reklama

Dobrze rozpoczęliśmy mecz, zbudowaliśmy przewagę. Później praktycznie większość spotkania kontrolowaliśmy, do 32. minuty. Potem coś się popsuło. Nie egzekwowaliśmy swoich zagrywek tak jak powinniśmy. Do tego doszło kilka strat w ataku, niecelnych rzutów. Francja zdołała wyjść na prowadzenie i już nie oddała go do końca - mówił Zamojski.

Trudno. Jutro przed nami najważniejszy mecz. Musimy wyczyścić głowę, zapomnieć o tej i poprzedniej porażce. To będzie dla nas mecz tych wakacji. Cały czas mamy szansę na bilet do Stambułu. Będziemy walczyć i mam nadzieję jutro wyjdziemy zwycięsko z pojedynku z Grecją - dodał polski koszykarz.

- Źle zaczęliśmy spotkanie. Rywale byli agresywniejsi, my zbyt wolni. Nie potrafiliśmy ich zatrzymać. Pudłowaliśmy nawet z bliskiej odległości do kosza. Potem było lepiej, ale gdy zbliżaliśmy się zdarzały się błędy. W pierwszej kwarcie mieliśmy aż osiem strat. Potem krok po kroku, grając z sercem, przechyliliśmy szalę na swoją korzyść. Polski zespół mógł dzisiaj wygrać, miał energię, ale w decydujących momentach pozwolił nam się dojść. To był wielki mecz Thomasa Heurtela. Dobry występ odnotowali także Kevin Seraphin i Boris Diaw. Przesądziła nasza dobra gra w końcówce - powiedział Vincent Colle, selekcjoner "Trójkolorowych".

- To był dla nas bardzo ciężki mecz. Polacy grali bardzo dobrze, byli o wiele bardziej agresywni, a my źle zaczęliśmy. Wygraliśmy, bo poprawiliśmy obronę w decydujących momentach. To wszystko - dodał Boris Diaw, kapitan Francuzów.

Z Helsinek - Marek Cegliński

Dowiedz się więcej na temat: koszykarska reprezentacja Polski | ME koszykarzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje