Polscy koszykarze z awansem na MŚ. Eugeniusz Kijewski: To kolosalny sukces

Awans reprezentacji Polski koszykarzy do mistrzostw świata po wyjazdowym zwycięstwie nad Chorwacją 77:69 niezmiernie ucieszył byłego zawodnika i trenera drużyny narodowej, a obecnie wiceprezesa PZKosz Eugeniusza Kijewskiego. - To kolosalny sukces - powiedział.

Polska wygrała w piątek po raz czwarty z rzędu i siódmy w dobiegających końca kwalifikacjach. Zajmuje trzecie miejsce w tabeli grupy J, ostatnie premiowane awansem, z bilansem 7-4. W mistrzostwach świata "Biało-Czerwoni" wystartują po raz drugi. W 1967 roku w Urugwaju drużyna trenera Witolda Zagórskiego wywalczyła piąte miejsce.

Reklama

- Wyjątkowy, kolosalny sukces. Nieważny jest styl. Takie mecze o punkty, nie najładniejsze, zdarzają się. Pod względem psychicznym to był na pewno najcięższy mecz. Dobrze, że nie muszą w poniedziałek grać meczu o wszystko z Holandią - powiedział Kijewski, który jako trener był o włos od awansu do półfinału ME w 1997 roku, a ostatecznie zajął z Polską siódmą lokatę w Barcelonie.

Zdaniem najskuteczniejszego zawodnika polskiej ligi - zdobył 10185 pkt w ciągu 20 lat, w rywalizacji z Chorwatami ważne było, po słabym początku (0:14), zmniejszenie strat po 20 minutach do czterech punktów (32:36). Podkreślił, że zespół trenera Drażena Anżulovicia zagrał bardzo dobrze na początku spotkania o wszystko.

- Bardzo dobrze, że nasi koszykarze dogonili Chorwatów po 20 minutach i schodzili na przerwę ze stratą czterech punktów. To sprawiło, że w drugiej połowie mecz był otwarty. Gospodarze zagrali bardzo dobrze w pierwszej i drugiej kwarcie. Prawdę mówiąc nie wierzyłem, że mogą tak zaprezentować się w dalszej części. Chorwaci, to trzeba im oddać, bronili w pierwszej połowie wspaniale - Polacy nie mieli miejsca na minięcie, brakowało nam czystych pozycji do rzutów. Defensywa rywali powodowała straty. Rzucili się po prostu na nas strasznie. To była ich jedyna szansa, więc nie dziwię się, że tak zagrali - ocenił obecny wiceprezes Polskiego Związku Koszykówki, odpowiedzialny za szkolenie.

Kijewski nie chce wyróżniać żadnego koszykarza drużyny trenera amerykańskiego Mike'a Taylora. Sukces w jego opinii wywalczył zespół.

- Zespołowa walka była kluczowa. Nie było wybitnego zawodnika. A.J. Slaughter wyróżniał się, ale ważne punkty zdobywał też Łukasz Koszarek. Doświadczenie procentuje. Myślę, że w Ergo Arenie przeciw Holandii Polacy zagrają bez obciążeń, by udowodnić, że zasłużyli na awans. Mam nadzieję, że będzie odpowiednia frekwencja - dodał 63-letni Kijewski, który wybiera się na spotkanie w Trójmieście.

Olga Przybyłowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje