Reklama

Reklama

Polscy koszykarze podejmują Białoruś w el. EuroBasketu. Awans już dziś?

Już dzisiaj polscy koszykarze mogą zapewnić sobie awans do przyszłorocznych mistrzostw Europy. W Toruniu o godz. 20 zmierzą się z Białorusią.

Transmisja telewizyjna w Polsacie Sport.

Polska jest liderem tabeli grupy D z kompletem czterech zwycięstw. Polakom piąty triumf zapewni, na kolejkę przed końcem eliminacji, awans do mistrzostw Europy. Środowy rywal "Biało-czerwonych" prowadzony przez trenera Aliaksandra Krutikowa znanego z pracy nad Wisłą, ma dwie wygrane oraz dwie porażki i walczy o drugie miejsce w grupie.

Najstarszy i jeden z najbardziej doświadczonych koszykarzy 33-letni Szymon Szewczyk uważa, że siłą reprezentacji jest współpraca wszystkich graczy i znakomita atmosfera. - Każdy potrafi się wznieść na wyżyny - dowodzi.

Reklama

- Chcemy zakończyć eliminacje przed własną publicznością wygraną i na kolejkę przed końcem zagwarantować sobie to, na co pracowaliśmy przez ostatnie dwa miesiące. Zdajemy sobie sprawę, że Białoruś też ma o co walczyć w tym spotkaniu. Nie czujemy jednak specjalnej presji z uwagi na rangę meczu. Każde spotkanie chcemy rozstrzygnąć na swoją korzyść, udowodnić, że mamy potencjał, że jesteśmy zgraną drużyną i faworytami grupy. Naszym celem jest bilans sześć - zero, bo to zawsze dobrze wygląda - podkreślił.

Pierwsze spotkanie w Mińsku Polska wygrała 97:79, a czołowym graczem był Maciej Lampe, który uzyskał 25 pkt i miał osiem zbiórek.

Zawodnika z przeszłością NBA zabrakło jednak w sobotnim meczu w Portugalii (81:74) z powody kontuzji stawu skokowego. W Toruniu powinien pojawić się na parkiecie, ale 33-letni Szewczyk podkreślił, że zespół przygotowany jest na różne warianty.

- Maciej pokazał, że jest bardzo ważnym punktem zespołu w eliminacjach. Zdajemy sobie sprawę, jaką wartość wnosi do drużyny. Mamy jednak 12 zawodników i jeśli zabraknie jakiegoś ogniwa, to po prostu inni muszą zastąpić Maćka i zagrać lepiej niż do tej pory. Moim zdaniem każdy z nas potrafi wznieść się na wyżyny i być liderem w kolejnym spotkaniu. W tym jest nasza siła, bo nie mamy jednego lidera, który zdobywa po 30 punktów skupiając na sobie uwagę rywali - ocenił.

Jego zdaniem w spotkaniu z Białorusią "Biało-czerwoni" nie mogą pozwolić sobie na gorszą defensywę, jak to miało miejsce w pierwszej połowie spotkania w Mińsku.

- Na pewno rywale, tak jak my, odrobili lekcję, czyli przygotowali się pod względem taktyki oglądając pierwszy pojedynek. Białorusini znają nasze mocne strony, a my ich. Wiemy, że nie możemy pozwolić im na grę z kontrataku, jak to było w Mińsku w pierwszych kwartach. Trzeba też uważać na rzuty z dystansu, bo zdobyli z nich zbyt wiele punktów w pierwszym meczu. Nikt w Toruniu nie odpuści i walka będzie trwała do samego końca - dodał środkowy, który w reprezentacji rozegrał 92 mecze i zdobył 684 pkt.

W ostatniej, szóstej kolejce Polska zmierzy się w Tartu z Estonią, która w środę walczyć będzie z Portugalią.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje