Reklama

Reklama

Polscy koszykarze awansowali na MŚ. Wypowiedzi po meczu z Chorwacją

Polska awansowała do finałowego turnieju mistrzostw świata po wygranej w Varażdinie z Chorwacją 77:69 (8:16, 24:20, 29:23, 16:10) w meczu 5., przedostatniej kolejki drugiego etapu kwalifikacji. - Jestem dumny z tego zespołu - powiedział Mike Taylor, trener reprezentacji Polski.

Ten mecz zadecydował o pierwszym od 52 lat i drugim w historii awansie reprezentacji "Biało-Czerwonych" do mistrzostw świata.

Mike Taylor (trener reprezentacji Polski): - Jestem dumny z tego zespołu. Jesteśmy razem jako drużyna przez sześć lat. Mamy rewelacyjną atmosferę w szatni. To jest dla nas wyjątkowe osiągnięcie - po 52 latach awansowaliśmy na mistrzostwa świata. Cieszę się z tego jak zespół grał, jak pokazał serce i zaangażowanie na parkiecie. Zawodnicy trafiali wielkie rzuty. Jestem z nich dumny. Ci zawodnicy będą zapamiętani przez to osiągnięcie.

Drażen Anżulović (trener reprezentacji Chorwacji): - Polska była lepsza w ciągu całych 40 minut. Dobrze rozpoczęliśmy, ale później tego nie kontynuowaliśmy. W drugiej kwarcie nie utrzymaliśmy przewagi, bo rywale wrócili. W pierwszej połowie kontrolowaliśmy wynik, ale to druga była problemem. Daliśmy rywalom objąć prowadzenie. Żeby wygrać z takim zespołem jak Polska trzeba grać przez 40 minut na wysokim poziomie.

Łukasz Koszarek (rozgrywający, najbardziej doświadczony zawodnik reprezentacji Polski): - To był najważniejszy mecz w mojej karierze. Takie 52 lata w pigułce. Zaczęliśmy bardzo, bardzo nerwowo. Gra była oporna, ale byliśmy cierpliwi, a w czwartej kwarcie zrobiliśmy swoje. Nie było pięknie, ale na końcu zwycięstwo jest piękne. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z awansu. Dużo pracy nas to kosztowało, było też dużo nerwów, ale koniec jest udany.

- Na początku było widać, o co gramy. Każdy jakby ważył 20 kg więcej. Cały mecz taki był. Dużo strat, nerwowo. Najważniejsze, że w czwartej kwarcie zatrzymaliśmy rywali i trafialiśmy ważne rzuty.

- Trudno wskazać jeden kluczowy moment spotkania, ale powiedziałbym, że był to koniec drugiej kwarty. Z 10 punktów straty zeszliśmy na cztery. W szatni powiedzieliśmy już sobie, że grając tak słabo jesteśmy tak blisko, że trudno wypuścić tę szansę. Mentalnie jesteśmy dziś inną drużyną. Nie poddaliśmy się. Błędów było dużo, także z mojej strony, ale super, że do końca wierzyliśmy. I graliśmy z charakterem. Jesteśmy w stanie zagrać lepiej niż w końcówce dzisiejszego meczu. Tę grę oceniłbym na 6,5 z 10. Jeszcze mamy rezerwy.

Adam Waczyński (kapitan reprezentacji Polski): - Nie było to dla nas łatwe spotkanie. Zaczęliśmy źle i w obronie, i w ataku. Ale potem krok po kroku odrabialiśmy straty, graliśmy mocno. W szczególności w czwartej kwarcie. Wygraliśmy obroną i zbiórką. Początek był spowodowany nerwami. Chorwacja wyszła na nas agresywnie. Troszeczkę nie mogliśmy znaleźć odpowiedzi na ich obronę, ale z każdą minutą było coraz lepiej. W końcu ich przełamaliśmy.

- Jedziemy do Chin. Półtora roku temu, gdy przegraliśmy z Węgrami na wyjeździe, każdy nas skreślał. Mówiono, że nie damy rady, ale pokazaliśmy charakter. Przyjechała najlepsza ekipa jaka jest możliwa i osiągnęliśmy coś, o czym nawet niektórzy z nas nawet nie marzyli.

- Dla mnie było to jedno z ważniejszych spotkań, jeśli nie najważniejsze - szczególne. Pamiętajmy, że w poniedziałek zagramy jeszcze przed naszą publicznością z Holandią. Będzie to niesamowite święto. Na pewno pokażemy się z jak najlepszej strony.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje