Reklama

Reklama

Polacy osłabieni przed meczem z Bułgarią

Pod znakiem zapytania stoi udział Krzysztofa Szubargi w trzecim spotkaniu eliminacji mistrzostw Europy koszykarzy, które Polacy rozegrają w Sofii w niedzielę. Przeciw Bułgarom nie wystąpi na pewno środkowy Adam Łapeta.

Szubarga, który doznał kontuzji kolana w zwycięskim spotkaniu z Portugalią, przechodził w piątek badania diagnostyczne w Bydgoszczy.

Reklama

- Badanie USG nie wykazało jednoznacznie, jak poważny jest uraz kolana. Czekamy na rezonans magnetyczny. Jego wyniki zadecydują o tym, czy Krzysiek poleci z nami do Bułgarii czy nie. Trenerzy podejmą decyzję wieczorem, po konsultacjach z lekarzami - powiedział kierownik reprezentacji Hubert Hejman.

Pewne jest, że w Sofii nie zagra Łapeta, który na jednym z treningów przed meczem z Portugalią doznał skręcenia stawu skokowego. Pojechał do swojego klubu - Asseco Prokom Gdynia - i tam przez kilka dni przechodzić będzie rehabilitację. Łapeta ma dołączyć do kadry w następnym tygodniu w Łodzi, gdzie "Biało-czerwoni" będą się przygotowywać do kolejnych spotkań w kwalifikacjach ME.

Bułgaria to jedyny niepokonany zespół w grupie C, ale rozegrała tylko jeden mecz - pokonała na wyjeździe Portugalię w pierwszej kolejce. W drugiej, w której Polacy wygrali w Bydgoszczy z Portugalią, bułgarscy koszykarze pauzowali.

Zdaniem jednego z liderów drużyny Macieja Lampego mecz z Bułgarią będzie ważnym testem dla zespołu.

- Wyjazdy są zawsze bardzo trudne, ale ten szczególnie, bo to mocny rywal. Po tym, jak przegraliśmy w Tbilisi z Gruzją musimy podejść do spotkania w Sofii jeszcze bardziej skoncentrowani - powiedział Maciej Lampe.

Zdaniem kapitana reprezentacji Polski Filipa Dylewicza biało-czerwoni w meczu z Bułgarią powinni przede wszystkim wykorzystywać atut przewagi pod koszami. Trener Portugalczyków Moncho Lopez podkreślał na pomeczowej konferencji w Bydgoszczy, że Bułgarzy nie mają w strefie podkoszowej zawodników formatu Marcina Gortata, czy Macieja Lampego.

- W pierwszych pięciu atakach pozycyjnych w meczu z Portugalią rzucaliśmy z dystansu, a nie graliśmy pod kosz. Prowadziliśmy bo rzuty były celne, ale to nie oznacza, że tak mamy grać w kolejnych spotkaniach. Musimy grać więcej pod kosz i wykorzystywać nasz atut, bo przeciwnicy nie mają takich zawodników jak Marcin, czy Maciek - powiedział przed niedzielnym spotkanie Filip Dylewicz.

Dowiedz się więcej na temat: Adam Łapeta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje