Reklama

Reklama

MŚ koszykarzy. Łukasz Koszarek marzy o wylosowaniu nieznanych drużyn

Grupa mistrzostw świata koszykarzy bez zespołów z Europy to marzenie najbardziej doświadczonego w reprezentacji Polski, 35-letniego rozgrywającego Łukasza Koszarka przed sobotnim losowaniem grup mundialu w Chinach. - Im więcej nieznanych drużyn tym lepiej - powiedział.

Zawodnik Stelmetu BC Enea Zielona Góra, który w kadrze rozegrał 183 mecze i zdobył 1148 punktów, przyznał, że rozgrywki ligowe i udział w Lidze VTB sprawiają, że nie myślał zbyt wiele o sobotnim losowaniu w Shenzen. Mistrzostwa świata, po raz pierwszy w formule 32 drużyn, odbędą się w ośmiu chińskich miastach w dniach od 31 sierpnia do 15 września.

Reklama

- Napięty terminarz, duża liczba spotkań w ekstraklasie i rozgrywkach europejskich sprawia, że czasu na myślenie o losowaniu czy samym turnieju nie ma. Poza tym nic nie wiadomo o rozstawieniu zespołów, więc trudno powiedzieć coś mądrego. W sobotę będę śledził media społecznościowe, raczej nie zobaczę losowania w telewizji, bo w tym czasie będziemy mieli zapewne trening przed spotkaniem w Lidze VTB - powiedział Koszarek.

Przed losowaniem, którego gwiazdami mają być legendarni zawodnicy NBA Amerykanin Kobe Bryant i Chińczyk Yao Ming, wiadomo jedynie, że rozstawionych zostało siedem najlepszych drużyn w rankingu FIBA: USA, Hiszpania, Francja, Serbia, Argentyna, Litwa i Grecja oraz gospodarz Chiny. Ma także obowiązywać kryterium geograficzne - chodzi o to, żeby jak najmniej z 12 drużyn europejskich spotkało się już w pierwszej fazie turnieju.

- Byłoby fajnie gdybyśmy z pierwszego koszyka trafili na kogoś z trójki: USA, Argentyna czy Chiny. Generalnie na pewno spotkamy się z zespołami, z którymi na co dzień nie rywalizujemy i to jest fajne. Super będzie po losowaniu zobaczyć z jakimi rywalami zagramy. Będziemy mogli dać sobie i kibicom jakieś nowe wrażenia - podkreślił.

Koszarek na razie nie wie, czy pojedzie do Chin, ale nie ukrywa, że byłoby to miłe zakończenie kariery reprezentacyjnej.

- Oczywiście, że wstępnie "piszę się" na Chiny, ale musi być zdrowie, no i powołanie od trenera. Do sierpnia długa droga. Na początku tych eliminacji gdzieś z tyłu głowy miałem taką myśl, że byłoby fajnie zakończyć występy takim turniejem, ale szybko straciłem nadzieję, bo nasza droga do finałów była bardzo wyboista. Potem, pod koniec, okazało się, że jednak mamy szansę i cieszę się, że ją wykorzystaliśmy. Ostatnie okienko kwalifikacji i zwycięstwa nad Chorwacją i Holandią to był taki stempel, bo awans wyrwaliśmy wcześniej - pokonując Chorwację u siebie i Włochy - ocenił.

Rozgrywający Stelmetu przyznał, że nigdy nie był w Chinach. Marzy nie tyle o samym udziale, ale o tym, by zapisać jakąś kartę polskiej koszykówki w mundialu. Do drugiej fazy (6-9 września) awansują po dwa najlepsze zespoły z ośmiu grup, tworząc cztery nowe czterozespołowe grupy. W nich każda drużyna rozegra po dwa mecze (zaliczony będzie rezultat z rywalem, z którym wyszło się z grupy).

- Nigdy nie byłem w Chinach i nie wiem, czego się spodziewać, podobnie jak po samym turnieju. Przecież Polski nie było w mistrzostwach świata 52 lata! To będą takie większe mistrzostwa Europy, ale jak już tam jesteśmy to warto nie tylko być, ale coś zrobić. Niewiele rozmawiałem z Maćkiem Lampe (w lidze chińskiej występuje od trzech lat - red.) o turnieju finałowym, kraju. Maciek powiedział, że na pewno to będą finały z rozmachem, bo takie właśnie są Chiny - dodał najlepiej podający w reprezentacji w kwalifikacjach (średnio 4,9 asyst).

Olga Przybyłowicz

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Koszarek | reprezentacja koszykarzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama