Reklama

Reklama

MŚ koszykarzy. Aaron Cel: Nikt nie lubi przegrywać

Przygotowująca się do mistrzostw świata kadra koszykarzy po powrocie z turnieju w Pradze (zwycięstwo i dwie porażki) zbiera się w środę w Warszawie przed wyjazdem na kolejny sprawdzian do Hamburga. - Nikt nie lubi przegrywać - powiedział skrzydłowy Aaron Cel.

W stolicy Czech podopieczni trenera Mike’a Taylora wygrali z Jordanią (92:51) oraz przegrali z Czechami (76:81) i Tunezją (64:75). Szczególnie ta druga porażka nie była przez kibiców oczekiwana.

Cel zapewnił jednak, że drużyna wracała z Czech w dobrych nastrojach.

- Wiadomo, że nikt nie lubi przegrywać, ale występowaliśmy tam w trochę innym składzie niż podczas kwalifikacji, które po naprawdę dobrej grze przyniosły nam awans na mistrzostwa. Było nas 15 w rotacji, trener dużo zmieniał, próbował różnych ustawień. Było też kilku nowych zawodników - debiutanci Jakub Schenk i Aleksander Balcerowski, Dominik Olejniczak, który już dawno nie był w reprezentacji. Trener próbował wielu nowych rzeczy i można powiedzieć, że dlatego nie wypadliśmy najlepiej, ale on wie co robi - wyjaśnił.

Reklama

W Hamburgu od piątku do niedzieli Polska spotka się kolejno z Czechami, Węgrami i Niemcami. Do drużyny, z którą pożegnali się Schenk i Krzysztof Sulima, dołączy w środę rozgrywający A.J. Slaughter. Już do końca przygotowań do mistrzostw świata kadrę tworzyć będzie 14 zawodników.

- W Hamburgu będziemy grali mniejszym składem, już bardziej jakościowo. Na pewno w meczu nie będzie występować 14 zawodników, jak to było możliwe w Czechach. W Niemczech będzie można grać dwunastką, rotacja będzie bardziej skrócona. Przeciwnicy są jeszcze lepsi, więc trzeba będzie podwyższyć swój poziom gry - zauważył Cel.

Drugi raz w ostatnim tygodniu biało-czerwoni spotkają się z Czechami, także uczestnikiem mistrzostw świata, co daje okazję do szybkiego rewanżu.

- Akurat mecz z Czechami uważamy za najbardziej udany na turnieju w Pradze, ale faktycznie - przegraliśmy, więc będzie nam zależało, żeby w Hamburgu wypaść lepiej i ich pokonać - zapewnił.

Cel i Karol Gruszecki jechali na pierwszy turniej towarzyski z lekkimi kontuzjami. Ten pierwszy narzeka na bolące kolano.

- Na szczęście udało mi się zagrać dwa mecze w Czechach. Wszystko idzie w dobrą stronę. Jest jeszcze troszkę czasu, żeby to kolano wyzdrowiało. Mam nadzieję, że w Hamburgu jeszcze mniej będzie mi przeszkadzać. Niestety, nie mogę do końca panować nad wszystkim, co się dzieje z moim ciałem, więc pozostaje trzymać kciuki i wierzyć, że wszystko będzie dobrze - zaznaczył 32-letni koszykarz, który w reprezentacji rozegrał dotychczas 64 spotkania i zdobył 440 punktów.

Przyznał, że z mniej doświadczonych zawodników walczących o miejsce w reprezentacji na mistrzostwa świata największe wrażenie zrobił na nim Balcerowski.

- Olek wszystkich zaskoczył. Może nawet nie tym jak grał, bo wszyscy wiedzieli, że miał parę występów w Eurolidze. W naszej drużynie potwierdził po prostu, że ma olbrzymi potencjał. Mnie osobiście bardzo to uradowało. Cieszę się, gdy widzę dobrze grających młodych Polaków. Do takich graczy zalicza się Olek, a także stale uczący się Łukasz Kolenda, który jako rozgrywający ma trudną rolę. To pozycja, na której potrzeba doświadczenia. On też ma niesamowite umiejętności, więc ta para wyjątkowo się wyróżnia już w wieku 18 i 20 lat. Nie chcę zapeszać, ale obaj dają bardzo pozytywne znaki co do przyszłości polskiej koszykówki - podkreślił.

Występujący na co dzień w lidze hiszpańskiej w Herbalife Gran Canaria Balcerowski w klubie i reprezentacji gra właśnie na pozycji Cela - silnego skrzydłowego.

- To także mnie cieszy, bo zdaję sobie sprawę, że już nie jestem najmłodszy, więc fajnie, że - poza Tomkiem Gielo, który wiem, że wróci, oby jak najszybciej, po swojej ciężkiej kontuzji - nadchodzi jeszcze Olek, i to szybkim tempem. Cieszę się, że mogę przekazywać powoli pałeczkę i dawać mu rady, mimo że już jest niesamowity. Wierzę, że szybko się rozwinie - zakończył Cel.

W Warszawie reprezentacja odbędzie w środę jeden trening, by nazajutrz odlecieć do Hamburga.

Po turnieju w Niemczech Polacy pojadą bezpośrednio do Lublina, gdzie przed samym wylotem na mistrzostwa świata zmierzą się w Hali Globus z Holandią (21 sierpnia, godz. 18.30). Ostatnim etapem przygotowań będą mecze w Chinach z Nigerią (24 sierpnia), Iranem (25 sierpnia) i Czarnogórą (27 sierpnia).

W MŚ "Biało-Czerwoni" zagrają w Pekinie z Wenezuelą (31 sierpnia, godz. 10.00 czasu polskiego), Chinami (2 września, 14.00) oraz z Wybrzeżem Kości Słoniowej (4 września, 10.00).

Polacy w mundialu wystąpią drugi raz w historii. W 1967 roku w Urugwaju ekipa legendarnego szkoleniowca Witolda Zagórskiego uplasowała się na piątym miejscu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama