Reklama

Reklama

Michał Ignerski: Wszyscy jesteśmy kapitanami

​Reprezentacja Polski koszykarzy zakończyła pierwszy etap przygotowań do mistrzostw Europy w Słowenii (4-22 września). - Jesteśmy dumni ze wspólnej pracy - powiedział najstarszy w kadrze 33-letni Michał Ignerski. Podkreślił, że wszyscy są w niej kapitanami.

Polska Agencja Prasowa: Jak minęły pierwsze dni przygotowań?

Michał Ignerski: - To był bardzo ciężki tydzień, ale zarazem bardzo fajny. Wszyscy stawili się w miarę przygotowani, więc trener od początku miał dobry humor. My też czerpaliśmy radość z tych wspólnie przepracowanych dni. Każdy przyjechał dobrze nastawiony. Jesteśmy dumni, że tak to wypadło. Ja jestem bardzo podekscytowany czekającymi nas mistrzostwami. Mogę powiedzieć, że atmosfera w zespole na tym zgrupowaniu jest najlepsza ze wszystkich, w jakich do tej pory uczestniczyłem.

Trener Dirk Bauermann mówił, że być może zespół będzie miał dwóch kapitanów, a pan będzie jednym z nich, obok Łukasza Koszarka.

- Ta funkcja jeszcze nie została przydzielona. Na pewno byłby to dla mnie duży zaszczyt. Niemniej jednak mamy taką ekipę, mieszankę ludzi doświadczonych i mniej doświadczonych, że wszyscy jesteśmy dla siebie kapitanami. Wszyscy musimy się mobilizować do ciężkiej pracy. Jednostka nie wywalczy dobrego miejsca w ważnej imprezie.

Mówił pan na początku zgrupowania, że ważna jest pewność siebie zawodników, wiara we własne możliwości, czego dotychczas brakowało drużynie. Pracujecie nad tym specjalnie podczas zajęć z nowym szkoleniowcem?

- Każdego dnia trener widzi naszą ciężką pracę i to nas naprawdę mobilizuje. Czasami wydaje nam się, że nie robimy pewnych rzeczy dobrze, a na koniec danego ćwiczenia trener mówi, że było bardzo dobrze, że idziemy właściwym torem, docenia nasz wysiłek. Jest zadowolony z całego tygodnia naszej pracy. Właśnie to nam dodaje pewności siebie i pcha w odpowiednim kierunku.

Bo szkoleniowiec dostrzega pozytywy?

- Okres przygotowawczy to jedno, a mecze, taktyka i wytykanie błędów to drugie. Trener do każdego z zawodników podchodzi indywidualnie. Tutaj jednak ma nas wszystkich w ryzach, a my po prostu chcemy go słuchać, szanujemy go i wierzymy w niego, tak jak on w nas.

Jako najstarszy w drużynie, jak ocenia pan kolegów z reprezentacji?

- Nie będę nikogo oceniał indywidualnie, ale podkreślę, że jako weteran zespołu jestem bardzo zadowolony z podejścia każdego zawodnika, czy to młodego, czy doświadczonego. My starsi powinniśmy dawać jeszcze większy przykład. Ja jestem tu po to, żeby pracować najciężej. Chwalę kolegów, ale najważniejsze, że zadowolony jest trener.

Jaki cel stawiacie sobie we wrześniowych mistrzostwach Europy?

- Wiem, że tę reprezentację stać na niespodziankę, zapisanie się w historii, ale nie chcę dziś mówić o konkretnych celach. Wydaje mi się, że w grupie jesteśmy w stanie wygrać z każdym, ale poczekajmy do pierwszych spotkań sparingowych, które czekają nas już w przyszłym tygodniu. Wtedy będziemy wiedzieć, jaki jest charakter tego zespołu.

Rozmawiał Marek Cegliński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje