Reklama

Reklama

Michał Ignerski: Polacy nie mają sobie równych w grupie

Michał Ignerski oglądał w rodzinnym Lublinie mecz Polski z Estonią (78:64) w eliminacjach mistrzostw Europy koszykarzy. - Wierzę, że drużyna zakończy rywalizację na pierwszym miejscu w grupie - powiedział były czołowy gracz reprezentacji.

W trzech dotychczasowych spotkaniach w grupie D drużyna trenera Mike'a Taylora jeszcze nie doznała porażki.

Reklama

- Z wielkim sentymentem przyjeżdżam na mecze reprezentacji. Tak naprawdę samo spotkanie, jego wynik, interesuje mnie mniej od obserwacji kolegów z kadry, jak oni razem funkcjonują. Miło na nich popatrzeć. Dobrze sobie radzą na parkiecie. Momentami brakuje może dokładności i koncentracji, ale wierzę, że po zwycięstwie w Lublinie całe eliminacje zakończą na pierwszym miejscu. Wydaje się, że nie mają równych sobie przeciwników w tej grupie - ocenił.

Jak zauważył, zespół nie występuje w tych kwalifikacjach w optymalnym zestawieniu, ale jest to okazja do wykreowania nowych zawodników.

- Nie ma kilku podstawowych koszykarz - chociażby Damiana Kuliga i Aarona Cela z poprzedniego składu. Widoczny jest brak zawodnika na pozycji silnego skrzydłowego, mimo że Tomek Gielo, jeden z moich faworytów w tej kadrze, świetnie sobie radzi. Widać, że czyni postępy. Mam nadzieję, że będzie tą drugą "czwórką", która się sprawdzi w reprezentacji. Kilku graczy brakuje, ale i obecny skład na te eliminacje wystarczy - dodał.

Ignerski, który 13 sierpnia skończył 36 lat, a ostatnio występował w lidze włoskiej, nie zamierza jeszcze kończyć kariery.

- Gdy przychodzę na takie mecze jak ten, stykam się z koszykówką, trudno mi jest powiedzieć jej nagle "do widzenia" i pożegnać się. Zdrowie dopisuje, mam wiele chęci, a także coś do udowodnienia tutaj, w Polsce. Myślę o powrocie do kraju - przyznał.

W drugiej połowie sezonu 2015/16 Ignerski występował w lidze włoskiej. W ośmiu spotkaniach rozegranych w barwach Aqua Vitasnella Cantu zdobywał średnio 10,9 pkt, miał 4,2 zbiórki i jedną asystę.

- Do tej pory skupiałem się na klubach zagranicznych, ale teraz krąg moich zainteresowań się zawęził. To konsekwencja wydarzeń na świecie i przede wszystkim w Europie. Chcę zabrać ze sobą rodzinę. Wydaje mi się, że i dla nich, i dla mojej przyszłości, także w sensie biznesowym, powrót do Polski będzie dobrą okazją, żeby powoli +wyciszyć się+ w koszykówce i tutaj skończyć tę przygodę. Bardzo chciałbym pograć jeszcze w polskiej lidze - podkreślił.

Dowiedz się więcej na temat: Michał Ignerski | reprezentacja koszykarzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje