Reklama

Reklama

ME koszykarzy. Łukasz Koszarek: Nie można nikogo obwiniać

- Szkoda że przegraliśmy, ale nie można tu nikogo obwiniać. Z 23 stratami nie da się wygrać meczu - powiedział Łukasz Koszarek po porażce z Izraelem (73:75) w meczu grupy A mistrzostw Europy.

"Biało-czerwoni" przystępowali do środowego spotkania ze świadomością, że mają już zapewniony awans do czołowej szesnastki Eurobasketu, o czym przesądziła wcześniejsza wygrana Finlandii z Bośnią i Hercegowiną.

O minimalnej porażce Polaków zadecydowała zbyt duża liczba strat, których zespół popełnił aż 23, z czego 13 do przerwy. Zdaniem Koszarka nie wynikały one z dużej presji ze strony rywali.

"Aż tak wielkiego nacisku nie było. Mieliśmy problemy z łapaniem piłek, z podawaniem. Moim zdaniem to wina zbytniego zrelaksowania, braku koncentracji" - ocenił.

Reklama

Mecz od początku do końca był zacięty i wyrównany. Żadna z drużyn nie uzyskała przewagi większej niż pięć punktów.

Podopieczni trenera Mike’a Taylora kilka razy wydobywali się z tarapatów. W czwartej kwarcie drużyna odzyskała prowadzenie po udanych akcjach Przemysława Zamojskiego i Koszarka. W ciągu nieco ponad dwóch minut ten pierwszy trafił trzy rzuty wolne, dwa dorzucił rozgrywający, a następnie świetnie podał do kolegi ze Stelmetu BC Zielona Góra. Na 4.45 min przed końcem meczu Polska prowadziła 61:60.

Trener Taylor wprowadził wówczas graczy pierwszej piątki: Marcina Gortata za Przemysława Karnowskiego, A.J. Slaughtera za Koszarka i Mateusza Ponitkę za Zamojskiego.

"To normalna rzecz. Już się przyzwyczailiśmy do tego, kto kiedy wchodzi. W ostatnich pięciu minutach utrzymywaliśmy wynik wokół remisu, ale nie mogliśmy wrócić do swojej gry sprzed jednodniowej przerwy. W końcówce nie trafiliśmy kilku rzutów. Szkoda że przegraliśmy, ale nie można tu nikogo obwiniać. Z 23 stratami nie da się wygrać meczu" - przyznał Koszarek.

Co sprawiło Polakom najwięcej kłopotów?

"Trzeba pochwalić Izrael na dobrą grę, ale sami sobie narobiliśmy problemów tymi stratami. Brakowało też rytmu, bo zaburzały nam one tempo gry. W końcówce, gdy gramy swoim rytmem, zwykle 50 procent rzutów trafiamy. Dzisiaj tak nie było, nie wpadły "trójki". Ogólnie mieliśmy słabszy mecz" - skomentował.

Stawką spotkania z Izraelem było podtrzymanie szans na drugie miejsce w grupie A. Teraz pozostaje Polakom walka o trzecią lokatę z Finlandią, ale sukcesem jest awans do czołowej "16" Eurobasketu i poprawienie 21. lokaty sprzed dwóch lat.

"Nie wiem, czy to aż taki sukces. Prawdziwym osiągnięciem byłby awans do ósemki. Oczywiście zrobiliśmy krok do przodu, ale w czwartek musimy wygrać w Finlandią, aby w 1/8 finału uniknąć Serbów" - zakończył Koszarek.

Czwartkowy mecz Polaków z Finami w Montpellier rozpocznie się o 15, następnie Rosja spotka się z Bośnią i Hercegowiną (17.30), a na zakończenie rywalizacji w grupie A Francja zagra z Izraelem (21).



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje