Mateusz Ponitka: Bauermann nam ufa i stawia na kreatywność

Wicemistrz świata koszykarzy do lat 17 z Hamburga z 2010 roku Mateusz Ponitka nie może się doczekać występu na seniorskim EuroBaskecie, który rozpocznie się w Słowenii 4 września. Wierzy, że zaufanie, jakim obdarza zespół trener Dirk Bauermann zaprocentuje.

- Szkoleniowiec daje nam dużą dozę zaufania, szczególnie jeśli chodzi o naszą kreatywność oraz inicjatywę w ataku. Powtarza nam, że mamy myśleć, wierzyć w swoje siły i intuicję na parkiecie. Jeśli widzimy, że jakaś akcja przyniesie korzyść zespołowi większą niż ustawiona zagrywka, to sami mamy podjąć taką decyzję - powiedział zawodnik, który 29 sierpnia skończył 20 lat.

Jest najmłodszym obok Przemysława Karnowskiego (20. urodziny obchodzić będzie w listopadzie) koszykarzem zespołu trenera Bauermanna.

- Przygotowujemy czasami z Przemkiem rzeczy na trening, pomagamy fizjoterapeucie, ale żadnych bagaży starszych zawodników nie nosimy, po napoje do sklepu nie biegamy. Jest fajna atmosfera w zespole. Oczywiście, gdyby starszy kolega o coś poprosił, to spełniłbym jego prośbę, ale takiej sytuacji do tej pory nie było. Widać, że ci bardziej doświadczeni zawodnicy nas szanują, choć mamy najkrótszy staż, w zasadzie dopiero stawiamy pierwsze kroki w seniorskiej drużynie - wyjawił.

Zawodnik urodzony w Ostrowie Wlkp. bardzo ceni pracę Bauermanna. - Jestem szczęśliwy i wdzięczny, że mogę trenować pod okiem takiego szkoleniowca. Prowadził w swojej karierze tak wielu znakomitych graczy, w tym jednego z najlepszych na świecie Dirka Nowitzkiego. Na każdych zajęciach wymaga od nas dyscypliny i koncentracji. Pokazuje, że tylko ciężka praca może przynieść owoce. Mam nadzieję, że "zapoczątkuje" ona już w mistrzostwach w Słowenii - ocenił.

Ponitka marzy o ponownym występie w mistrzostwach świata, tym razem seniorów. Turniej odbędzie się za rok w Madrycie. Z EuroBasketu awans na mundial wywalczy sześć zespołów lub siedem jeśli w tym gronie będzie gospodarz MŚ, czyli Hiszpania.

- Celem maksimum w Słowenii jest dla mnie, podobnie jak dla wielu innych koszykarzy reprezentacji, awans do przyszłorocznych mistrzostw świata. Jeśli chcesz się rozwijać, musisz stawiać sobie zawsze bardzo wysokie cele - dodał.

Jego zdaniem liczy się na razie tylko mecz z Gruzją, pierwszym rywalem w grupie C w Celje.

- Trzeba wejść w turniej udanym meczem, dlatego spotkanie z Gruzją jest tak ważne. Najpierw sto procent skupienia na rywalizacji z Gruzinami, a potem będziemy myśleć o kolejnych spotkaniach. Gruzja jest jak najbardziej w naszym zasięgu, ale musimy podejść do spotkania tak, jakbyśmy nie wygrali z nią w Trydencie. W tym roku mamy bardzo mocną kadrę i każdemu z nas zależy, by wspólnie zrobić coś dobrego. Dzielenie się piłką i szeroki wachlarz zagrań to nasze atuty - powiedział Ponitka.

Zawodnik od nowego sezonu będzie występował w belgijskim Telenecie Ostenda. Podpisał roczny kontrakt z możliwością przedłużenia o rok.

- To była najlepsza opcja. Miałem także inne propozycje, między innymi ze Sieny, ale Włosi chcieli zawrzeć wieloletni kontrakt i dodatkowo nikt nie mógł mi zagwarantować minut na parkiecie. W Ostendzie jest inaczej. Rozmawiałem z trenerem, który powiedział, że będę grać. To dla mnie obecnie najważniejsze. Istotna była także opcja i długość kontraktu. Rozpoczynamy sezon rywalizacją o Superpuchar Belgii, a potem eliminacjami Euroligi - poinformował.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje