Reklama

Reklama

Koszykówka. Mike Tylor z przedłużonym kontraktem do Eurobasketu w 2022 roku! Prezes PZKosz dla Interii: Ufamy selekcjonerowi

- Przedłużyliśmy kontrakt z Mikiem Tylorem do Eurobasketu w 2022 roku z różnych względów. Przede wszystkim Eurobasket został przełożony z przyszłego roku na kolejny. Chcieliśmy też, aby trener kontynuował swoją pracę i żeby nasza współpraca miała realne ramy czasowe. Kolejna dobra wiadomość jest taka, że mamy dużą szansę na organizację ostatniego lutowego turnieju w „bańce” w ramach eliminacji do mistrzostw Europy – zdradza Interii prezes Polskiego Związku Koszykówki Radosław Piesiewicz. Szef związku odnosi się też m.in. do rzekomego konfliktu z Adamem Waczyńskim.

Poprzednia umowa z Mikiem Tylorem przedłużona została w listopadzie ubiegłego roku i miała obowiązywać do Eurobasketu w 2021 roku. Eliminacje do turnieju jeszcze się nie zakończyły, ale jak przekazał nam właśnie prezes, Polski Związek Koszykówki zdecydował się na przedłużenie umowy z amerykańskim szkoleniowcem do mistrzostw Europy w 2022 roku.

Reklama

- Zdecydowaliśmy się na taki krok także bez względu na to, jak zakończą się eliminacje do igrzysk olimpijskich oraz jak wypadnie nasz ewentualny występ w Tokio. Ufamy Taylorowi, doprowadził nasz zespół do ósmego miejsca podczas mistrzostw świata i ja jestem zwolennikiem tego, aby w naszej kadrze była stabilizacja oraz kontynuacja tej ciężkiej pracy dla polskiej koszykówki. Trzeba oddać selekcjonerowi to, że jeżeli ostatecznie wywalczymy awans na Euro, a jesteśmy tego bardzo blisko i ja w to głęboko wierzę, to właśnie on powinien poprowadzić reprezentację Polski podczas mistrzostw Europy. Uważam, że dopiero po tej imprezie będzie czas na analizę tego co się wydarzyło w trakcie obowiązywania tej przedłużonej umowy. Jak dotychczas, wydarzyło się dużo dobrych rzeczy, chociażby zwycięstwo z Hiszpanią na jej terenie. Jeśli chodzi o sztab trenerski, to Mike nie sygnalizował, aby coś chciał w nim zmieniać, dlatego tutaj nic się nie zmieni - mówi nam Radosław Piesiewicz.

W poniedziałek reprezentacja Polski zakończyła udział w turnieju w Walencji w ramach eliminacji do Eurobasketu. W sobotę nasza kadra odniosła wysokie zwycięstwo z Rumunią 91-61, dwa dni później przegrała z Izraelem 72-78. W "bańce" zabrakło m.in. A.J. Slaughtera oraz Adama Waczyńskiego. W koszykarskim środowisku nie brakuje głosów, że brak powołań dla Waczyńskiego to pokłosie jego konfliktu z szefem związku.

- Skończmy już z nazywaniem tego konfliktem. To jest decyzja tylko i wyłącznie Mike’a Tylora i całego sztabu. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Waczyński grał w kadrze. Jest cały czas obserwowany i jeśli trenerzy uznają, że jest potrzebny kadrze, to go powołają. Pytałem trenera i wiem, że próbował się kontaktować z Adamem Waczyńskim, ale nie udało się mu nawiązać tego kontaktu. Po drugiej stronie musi być wola gry w kadrze i chęć reprezentowania biało-czerwonych barw.

- Proszę wziąć pod uwagę, że ci zawodnicy, którzy zostali powołani na turniej w Walencji, m.in. Michał Sokołowski, Michał Michalak, czy Jarosław Zyskowski dobrze się zaprezentowali. Nie było też Slaughtera, bo nie jest jeszcze w pełni formy. Trenerzy dali mu czas, aby się przygotował ze swoją drużyną klubową do sezonu i zapewne nic nie stanie na przeszkodzie, żeby w lutym A.J. mógł zagrać dla naszej reprezentacji.

W rozmowie z Interią prezes Polskiego Związku Koszykówki ustosunkował się także braku powołań na dwa mecze w Walencji dla Aleksandra Balcerowskiego i Aleksandra Dziewy.

- Pytałem trenera i przekazał mi, że w rozmowie z Olkiem Balcerowskim wyniknęło, że nie jest jeszcze w pełni gotowy do gry pod względem fizycznym. Kiedy patrzyłem ostatnio na grę Aleksandra Dziewy to też mi się nasuwało się, że fajnie by było, gdyby również grał w kadrze, ale niestety nie wszyscy mogą być powoływani - mówi Piesiewicz.

W lutym naszą reprezentację czekają ostatnie dwa mecze eliminacji do mistrzostw Europy z Hiszpanią i Rumunią. Według prezesa PZKosz Polska ma 95 procent szans na organizację turnieju w "bańce" w Gliwicach. Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie w najbliższy piątek, podczas posiedzenia zarządu FIBA Europe.

- Złożyliśmy odpowiedni akces do FIBA Europe i staramy się o organizację tego turnieju wspólnie z miastem Gliwice oraz z Ministerstwem Sportu. W poniedziałek mieliśmy spotkanie wspólnie z zasiadającym w zarządzie FIBA Europe Grzegorzem Bachańskim oraz sekretarzem generalnym Międzynarodowej Federacji Koszykówki FIBA Andreasem Zagklisem. Nasza oferta będzie rekomendowana przez sekretarza generalnego. Zapewnił nas o tym wczoraj w Hiszpanii, dlatego jest duże prawdopodobieństwo, że będziemy mogli zorganizować ten bardzo ważny dla nas turniej. Trzeba jednak podkreślić, że ofertę złożyła także Hiszpania i Izrael. W tym miejscu chciałbym podziękować za zaangażowanie panu Bachańskiemu. Nasi koszykarze, kiedy usłyszeli, że "bańka" będzie rozgrywana najprawdopodobniej w Gliwicach bardzo się ucieszyli - mówi nam Radosław Piesiewicz.

To nie koniec dobrych wiadomości dla polskich kibiców. Najprawdopodobniej w maju lub w czerwcu czeka na nich jeszcze jedna niespodzianka.

- Przed turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich planujemy dla naszych kibiców dużą imprezę. Mam nadzieję, że na wiosnę przyszłego roku będzie już szczepionka i na wydarzeniu będą się mogli pojawić. Rozmowy co do miejsca i organizacji przedsięwzięcia są już mocno zaawansowane - zdradza Interii Radosław Piesiewicz.

Rozmawiał Zbigniew Czyż

Dowiedz się więcej na temat: Mike Taylor | PZKosz | Radosław Piesiewicz | Adam Waczyński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama