Reklama

Reklama

Goran Jagodnik: Polacy nie pokazali swojej wartości

Po czterech meczach mistrzostw Europy koszykarzy tylko Polska i Rosja pozostają bez punktu. W poniedziałek "Biało-czerwoni" grają ze Słowenią. - Polacy mają okazję pokazać, że tworzą dobry zespół - powiedział były reprezentant tego kraju Goran Jagodnik.

PAP: Jak ocenia pan grę reprezentacji Polski w mistrzostwach Europy?

Goran Jagodnik: - Trudne pytanie, zwłaszcza że nie jestem blisko przy zespole. Przegrali dwa mecze na styku. Gdyby Lubos Barton nie trafił ostatniego rzutu i pokonali Czechów, byłby to dla nich inny turniej. W meczu z Chorwacją to samo - trafiliby jedną trójkę w końcówce i mecz mógłby się skończyć ich wygraną. Dlatego nie dziwię się wysokiej porażce z Hiszpanią. Ciężko po takim ciężkim, w dodatku przegranym spotkaniu jak z Chorwatami, w którym odrabiali duże straty, od razu się zmobilizować. Zwłaszcza że rywale pokazali, dlaczego są czołowym zespołem na świecie.

Dlaczego Marcin Gortat i Maciej Lampe grają słabo w tym turnieju?

- Nie wiem. Lampe z Czechami trafił w końcówce kilka rzutów. I on, i Gortat spudłowali jednak ważne osobiste, gdy każdy punkt był potrzebny.

Niewiele drużyn gra tutaj z dwoma środkowymi. Może nie powinni oni razem występować na parkiecie?

- Jednak Lampe potrafi także rzucić z dystansu, posiada cechy silnego skrzydłowego. Zaletą ich ustawienia obok siebie jest przewaga w zbiórkach. Z kolei wadą mniejsza mobilność, przeciwnik może wtedy wykorzystywać przewagę szybkości swoich graczy, sprawiać im problemy w obronie. Takie ustawienie to decyzja trenera, nie mogę jej podważać. Wiem tylko, że czasami może to funkcjonować bardzo dobrze, a czasami nie. Zależy jaki zespół stanie naprzeciwko.

Obserwując turniej, zwrócił pan uwagę na któregoś z zawodników polskiej drużyny?

- Macie kilku młodych zawodników, którzy zaprezentowali raczej równy poziom. Wszyscy oczekiwali, że przyjadą Gortat, Lampe, Thomas Kelati i będą liderami zespołu. Jest w nim jeszcze Michał Ignerski, zawodnik z bogatym doświadczeniem w klubach zagranicznych. W Eurolidze grał także Łukasz Koszarek. To nazwiska funkcjonujące w poważnej koszykówce. Naprawdę nie wiem, dlaczego taki zespół nie ma wyników, na które tak czekają kibice w Polsce.

Komentuje pan w Celje mecze reprezentacji Słowenii dla telewizji Slovenia 1. Jak może się ułożyć ostatni w grupie C mecz gospodarzy z Polską?

- Mógłby być dużo łatwiejszy dla jednej i drugiej strony niż poprzednie, ale porażka Słowenii z Chorwacją po ciężkim boju zakończonym dogrywką sprawiła, że ekipie gospodarzy wciąż potrzebne są punkty. W drugiej fazie w Lublanie czeka ją przecież bardzo poważna próba w rywalizacji z najlepszymi zespołami grupy D. Presja nie zniknęła. Tak czy inaczej dla Polaków, grających już bez obciążeń, będzie to okazja do pokazania, że są dobrymi koszykarzami i tworzą dobry zespół, który nie miał szczęścia we wcześniejszych spotkaniach.

Rozmawiał w Celje Marek Cegliński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL