Reklama

Reklama

El. MŚ koszykarzy. Koszarek: Musimy wygrywać u siebie

Poniedziałkowy mecz polskich koszykarzy z Chorwacją w Gdańsku (godz. 21) w eliminacjach mistrzostw świata będzie walką o być albo nie być dla obu ekip. - Musimy wygrywać u siebie - powiedział Łukasz Koszarek, który tym razem będzie kibicem.

Najbardziej doświadczony w zespole narodowym 34-letni Koszarek (Stelmet Enea Zielona Góra), który rozegrał najwięcej meczów z obecnie występujących zawodników - 179 i zdobył w nich 1118 punktów, tym razem poprosił trenera Mike'a Taylora o przerwę i spotkanie z Chorwacją zobaczy w telewizji.

Reklama

- Po raz pierwszy od dłuższego czasu usiądę przed telewizorem jak prawdziwy kibic i będę ściskał kciuki za chłopaków. Dobrze się czuję w tej nowej roli. Czasami trzeba popatrzeć z boku, choć emocje oczywiście będą. Na razie nie podjąłem decyzji, czy przerwa od występów w drużynie narodowej będzie dłuższa, czy może w ogóle już nie zagram. Zresztą to nie zależy tylko ode mnie - zaznaczył.

Polska i Chorwacja przegrały w pierwszej kolejce drugiego etapu, Chorwaci w Osijeku z liderem grupy J Litwinami 83:84, a "Biało-Czerwoni" z Włochami w Bolonii 82:101. Mają identyczny bilans trzech zwycięstw oraz czterech porażek i każda kolejna będzie oznaczać znaczne zmniejszenie szans na awans do finałów MŚ 2019.

- Musimy wygrywać u siebie, bo jak widać w tych eliminacjach bardzo ciężko jest nam odnosić zwycięstwa na wyjazdach. Wychodzi na to, że będzie to kluczowy mecz eliminacji. Myślę, że obydwie drużyny są pod taką samą presją. My, bo zagramy przed własną publicznością, a Chorwaci, bo mają najsilniejszy skład. Jak nie wykorzystają gwiazd z NBA teraz, to później, bez nich, będzie im zdecydowanie trudniej. Dla nas, całej rodziny koszykarskiej wygrana z Chorwacją to byłaby wielka sprawa - podkreślił.

W składzie Chorwacji jest trzech zawodników, którzy w październiku będą rywalizować na parkietach NBA: Bojan Bogdanović (Indiana Pacers), Dario Szarić (Philadelphia 76ers) i Ivica Zubac (LA Lakers). W kadrze jest także 21-letni Ante Żiżić, który w minionym sezonie rozegrał 32 mecze w barwach Cleveland Cavaliers, ale nie figuruje w składzie na nowy sezon. Trenerem drużyny jest znany z polskiej ligi Drażen Anzulović, który dwa lata temu pracował w MKS Dąbrowa Górnicza.

W spotkaniu z Litwą najwięcej punktów zdobyli Bogdanović - 22 i Szarić - 19. Koszarek o poniedziałkowym meczu rozmawiał z kolegą ze Stelmetu Chorwatem Żeljko Szakiciem, który ma za sobą udział w meczach w reprezentacji.

- Żeljko powiedział, że Chorwacja wygra spokojnie, a ja mu na to, że to jeden mecz i wszystko może się zdarzyć. Nie założyliśmy się o wynik. Trochę za krótko się znamy (Chorwat dołączył do zespołu z Zielonej Góry kilka dni temu - PAP), tym bardziej że on zapewne zagra w reprezentacji w kolejnych okienkach eliminacji, gdy zabraknie gwiazd NBA - dodał.

W ubiegłorocznych mistrzostwach Europy Chorwaci uplasowali się na 10. miejscu, a "Biało-Czerwoni" zostali sklasyfikowani na 18. pozycji. W rankingu Międzynarodowej Federacji Koszykówki (FIBA) są na wysokim ósmym miejscu, a Polska zajmuje 27.

Dowiedz się więcej na temat: koszykarska reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama