Dreszczowiec w meczu Polaków. Pierwsza wygrana od ośmiu miesięcy
Przygotowująca się do mistrzostw Europy reprezentacja Polski długo męczyła się z Islandią podczas towarzyskiego Trentino Cup. Dopiero w ostatniej minucie trzeciej kwarty podopiecznym trenera Igora Milicicia udało się wyjść na prowadzenie i po nerwowej końcówce odnieść minimalne zwycięstwo - 92:90 .

W pierwszym meczu towarzyskim podczas przygotowań do mistrzostw Europy Polacy nieoczekiwanie przegrali z Senegalem 69:75. To sprawiło, że w drugim meczu Trentino Cup musieli zmierzyć się z Islandią. To nie za bardzo było po myśli sztabu szkoleniowego. Lepszym sprawdzianem byłoby spotkanie z wyżej notowanymi Włochami, a na dodatek Islandczycy to rywal biało-czerwonych w fazie grupowej Eurobasketu. Ponownie zmierzą się z nimi 31 sierpnia, czyli za cztery tygodnie.
- Jesteśmy razem od ośmiu dni. Mocno przepracowaliśmy okres przygotowawczy. Wiedzieliśmy, że ten mecz może być chaotyczny. Pokazała to pierwsza połowa. Straciliśmy 50 punktów, a sami rzucając nieco ponad 30 - zauważył Michał Sokołowski. - W drugiej części dużo rzeczy poprawiliśmy. Był moment, gdy mogliśmy zmniejszyć straty na odległość jednego rzutu, ale to się nie udało.
Na papierze Islandią powinna być łatwą przeszkodą dla Polaków. W rankingu FIBA zajmuje 50. miejsce, a biało-czerwoni 17... W kwalifikacjach do Eurobasketu pokonali m. in. Włochów czy Turków. Na mistrzostwa Europy awansowała po raz trzeci. W 2017 roku mierzyli się z Polską - przegrali 61:91. Od tej pory zespół jednak mocno się rozwinął.
Początek spotkania był nerwowy ze strony Polaków. Sporo strat i złych podań, ale rywale nie trafiali z dystansu. Szybko jednak opanowali sytuację i po wsadzie Aleksandra Balcerowskiego objęli prowadzenie. Jednak tylko na chwilę, bo rywale zdobyli osiem punktów z rzędu. Trener Igor Milicić wziął czas i gra się nieco poprawiła. To jednak rywale prowadzili 23:19. Sigtryggur Bjornsson trafił bowiem aż pięć razy za trzy.
Lepiej było na początku drugiej części - Polacy szybko doprowadzili do remisu, ale długo nie mogli wyjść na prowadzenie. Wciąż powtarzały się proste straty (15 w pierwszej połowie), błędy w ataku i w kryciu. Nawet rzuty wolne sprawiały im problemy (poniżej 50 procent). A Islandczycy nadal rzucali z dystansu i trafiali. Po kolejnym celnym rzucie prowadzili 42:36.
Na początku trzeciej kwarty przewaga urosła do 11 punktów (51:40). Rywale szybko popełnili pięć fauli, co dawało Polakom nadzieje na łatwe punkty z rzutów osobistych. Poprawili grę w obronie i ataku, co zaczęło przynosić efekty. W 28. minucie przegrywali już tylko 54:56. Dopiero wtedy biało-czerwoni trafili pierwszy raz za trzy. I przed czwartą kwartą wygrywali 63:61.
Nie potrafili jednak odskoczyć rywalom, bo m. in. Balcerowski dwa razy spudłował spod samego kosza. Dobrze za to grał Andrzej Pluta i wynik był wciąż blisko remisu. W 36. minucie po trafieniu z dystansu Sokołowskiego Polacy prowadzili punktem. Rywale wciąż świetnie rzucali jednak zza łuku. Bjornsson wcelował po raz ósmy za trzy i było 85:82. Wyrównał Tomasz Gielo i zostały dwie minuty do końca. Trafili Olejniczak i Pluta. I na 27 sekund przed końcem Polska prowadziła 89:85. Zostało siedem sekund i Islandia zmniejszyła straty do punktu.




![LK: Lech Poznań - Szachtar Donieck. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MGMN19NJPYOLY-C401.webp)





