Reklama

Reklama

80. urodziny Kazimierza Frelkiewicza, trzykrotnego medalisty ME koszykarzy

Kazimierz Frelkiewicz, trzykrotny medalista mistrzostw Europy koszykarzy, obchodzi w czwartek 80. urodziny. - Najmocniej w mojej pamięci pozostaje drugie miejsce wywalczone w 1963 roku na turnieju we Wrocławiu - powiedział 183-krotny reprezentant Polski.

Urodził się 20 lutego 1940 roku w Pogrzybowie koło Ostrowa. Po wojnie rodzina przeprowadziła się właśnie do stolicy Dolnego Śląska.

Reklama

Jako reprezentant kraju współuczestniczył we wszystkich największych sukcesach, jakie w latach 60. minionego wieku odniosła drużyna trenera Witolda Zagórskiego. Zdobywał medale w trzech kolejnych mistrzostwach Europy: srebrny we Wrocławiu (1963), brązowe w Moskwie (1965) i Helsinkach (1967), uczestniczył w turniejach olimpijskich w Tokio (1964) i Meksyku (1968), gdzie Polacy zajmowali szóste miejsca, najwyższe w historii powojennych startów w igrzyskach. Grał także w pierwszych mistrzostwach świata, w których wystąpili "Biało-Czerwoni" - w Montevideo (1967) zespół zajął piąte miejsce.

- Najmocniej w mojej pamięci pozostaje oczywiście turniej we Wrocławiu. Wicemistrzostwo Europy wywalczone w moim mieście, w którym mieszkam od 1947 roku. Szczególnie emocjonujący był finałowy mecz ze Związkiem Radzieckim. Publiczność w wypełnionej do ostatniego miejsca Hali Ludowej stworzyła niepowtarzalną, bardzo sympatyczną dla nas atmosferę. Wspierała nas ogłuszającym dopingiem, starając się jednocześnie zdeprymować Goliata ze wschodu - przypomniał Frelkiewicz.

Wówczas miał 23 lata i - po Wiesławie Langiewiczu - był najmłodszy z 12 srebrnych medalistów, występował na pozycji rozgrywającego. Z racji tego, że był również jednym z najniższych w drużynie, koledzy nazywali go "Kajtek".

Z kolei w mistrzostwach świata w Urugwaju Polacy ustąpili pola tylko światowym potęgom - ZSRR, Jugosławii, Brazylii i USA. Frelkiewicz był trzecim strzelcem zespołu ze średnią 7,1 pkt, za Mieczysławem Łopatką - 19,7 (został wybrany do pierwszej piątki) i Bogdanem Likszą - 19,3, którzy okazali się najlepszymi snajperami turnieju.

Dopiero po 52 latach reprezentacja "Biało-Czerwonych" ponownie zakwalifikowała się w finałowego turnieju mistrzostw globu. Na ubiegłorocznym mundialu w Chinach Polacy, na czele z kapitanem Adamem Waczyńskim i Mateuszem Ponitką, wywalczyli ósme miejsce.

- Długo czekaliśmy na ten awans, ale dobrze, że kolejne pokolenie nawiązało do tamtego sukcesu. Przyznam, że drużyna grała w Chinach całkiem nieźle. Chociaż były momenty, że emocje podczas meczów Polaków mocno falowały. W sumie ekipa spisała się dobrze - skomentował.

W polskiej ekstraklasie Frelkiewicz reprezentował niezmiennie Śląsk Wrocław od 1957 do 1975 roku. Już jako junior grał w pierwszej drużynie. W 1965 i 1970 roku zdobył z kolegami dwa pierwsze mistrzowskie tytuły z 17 zdobytych przez klub z Dolnego Śląska. Trzykrotnie zdobywał srebrne medale i siedem razy brązowe.

- Gra w klubie to krajowy stopień w karierze koszykarza, niższy niż występy w reprezentacji w igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata czy Europy, które zawsze są nobilitacją. W lidze zespoły bardzo się cementowały w walce o tytuł najlepszego w Polsce. Rywalizacja z tradycyjnymi rywalami - Wisłą Kraków, Wybrzeżem Gdańsk, Polonią czy Legią Warszawa była naprawdę interesująca. Szczególne znaczenie miały dla nas "wojskowe" batalie z Legią - zaznaczył.

Jak podkreślił, do dziś utrzymuje kontakty z kolegami z boiska, głównie klubowymi.

- Spotykam się z Mietkiem Łopatką, Andrzejem Kałasem, innymi zawodnikami Śląska. Jesteśmy w ścisłym kontakcie z regionalną radą olimpijską, której szefem jest Łopatka. Jeździmy na spotkania z młodzieżą szkolną. Wtedy jest okazja do odnowienia dawnych kontaktów, bo nie udajemy się tam pojedynczo, tylko całą grupą - przyznał.

Prowadzoną przez amerykańskiego trenera Mike'a Taylora reprezentację Polski koszykarzy czekają w najbliższych dniach pierwsze mecze w eliminacjach mistrzostw Europy. W grupie A jej rywalami będą Izrael (20 lutego, Gliwice), Hiszpania (23 lutego, Saragossa) i Rumunia. Awansują trzy zespoły.

- Najmocniejsza w stawce jest Hiszpania, aktualny mistrz świata. Pozostali rywale są w naszym zasięgu. Pod warunkiem, że reprezentacja zagra na swoim najwyższym poziomie - zakończył Kazimierz Frelkiewicz.

Dowiedz się więcej na temat: koszykarska reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje