Reklama

Reklama

ME koszykarek: Agnieszka Szott-Hejmej: Nie było widać jedności

Brak zespołowości i słaba skuteczność to zdaniem Agnieszki Szott-Hejmej główne przyczyny odpadnięcia reprezentacji Polski z mistrzostw Europy koszykarek już po pierwszym etapie. "Nie było widać jedności, gry zespołowej" - oceniła skrzydłowa Wisły Can-Pack Kraków.

- Nie było widać na boisku zespołowości, choć z drugiej strony trudno mi się zgodzić z opiniami niektórych osób, że był chaos. Każda dziewczyna, która wchodziła do gry, wiedziała, co ma robić. Nie miałyśmy problemu z przeprowadzaniem piłki na pole ataku, fajnie wyglądała obrona, ale brakowało skuteczności i atmosfery - powiedział 31-letnia zawodniczka, która uczestniczyła w pierwszej fazie przygotowań do ME, ale nie była w stanie - po blisko rocznej przerwie spowodowanej kontuzjami - podołać treningom i na turniej nie pojechała.

Reklama

Szott-Hejmej nie potrafiła wytłumaczyć słabej postawy polskiego zespołu.

- Przed wyjazdem do Rumunii naprawdę wszystkie dziewczyny miały super pozytywne nastawienie i mówiły o walce o igrzyska olimpijskie. Nie wiem, jak wyjaśnić ten brak skuteczności. Tym bardziej, że pierwszy mecz przeciw Turcji był naprawdę niezły i sukces był blisko. W drugim spotkaniu była już zupełnie inna drużyna. Nie wiem, co się wydarzyło przez te kilkadziesiąt godzin. Potrzebna jest analiza trenera, samych koszykarek. Słyszałam wypowiedzi koleżanek, że +za bardzo chciały+, że stres nie pozwalał im na normalną grę. Trudno mi się z tym zgodzić, bo jesteśmy profesjonalistkami, a większość z dziewczyn była na takiej imprezie nie po raz pierwszy - zaznaczyła.

Mimo że nie wystąpiła w ME nie kryje, że także przeżywa niepowodzenie drużyny.

- Oczywiście bardzo szkoda mi dziewczyn, bo wiem, jak ciężko jest się podnieść po takiej porażce. Jestem +rozdarta+, bo chciałam bardzo pomóc dziewczynom, ale wiem, że nie byłam w formie, a za zasługi nie miałam zamiaru jechać, więc teraz cieszę się, że nie musiałam przeżywać tego rozczarowania tam na miejscu - dodała.

Jej zdaniem reprezentacja potrzebuje młodych zawodniczek.

- W drużynie brakuje młodych koszykarek. Od mistrzostwa Europy w 1999 roku z roku na rok osiągamy słabsze wyniki. Jest coraz gorzej i to widać bez specjalistycznych analiz. To jasny znak, że trzeba coś zmienić w systemie szkolenia, ruszyć od podstaw. Czuję i widzę, że w ostatnich latach nie ma takich talentów, jak przed laty Agnieszka Bibrzycka czy Ewelina Kobryn. Moje pokolenie mając 21-lat +pchało się+ do reprezentacji, starsze zawodniczki czuły nasz oddech na plecach, a teraz takiej sytuacji nie ma - podkreśliła.

Polki w trwających nadal ME przegrały w grupie B cztery mecze: z Turcją, Białorusią, Grecją oraz Włochami i odpadły po pierwszej fazie, zaprzepaszczając jednocześnie marzenia o występie na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro.

Dowiedz się więcej na temat: ME koszykarek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama