Reklama

Reklama

El. ME koszykarek: Polska - Białoruś 62:70

Reprezentacja Polski koszykarek przegrała w Wałbrzychu z Białorusią 62:70 (17:14, 15:15, 17:28, 13:13) w swoim pierwszym meczu grupy B eliminacji mistrzostw Europy, które w 2019 roku odbędą się na Łotwie i w Serbii.

Rywalki rozpoczęły to spotkanie od prowadzenia 4:0, ale szybko pierwsze punkty dla naszej reprezentacji zanotowała Agnieszka Kaczmarczyk, a po chwili i trafieniu Agnieszki Żurowskiej-Cegielskiej kadra była już na prowadzeniu. Już w pierwszej kwarcie okazję do debiutu w narodowej drużynie dostała 17-letnia Anna Makurat. Po jej "trójce" i rzutach wolnych Polki miały już nawet siedem punktów przewagi! Straty starały się zmniejszać Kacjaryna Snycina oraz Maria Papowa, ale to "Biało-Czerwone" po 10 minutach wygrywały 17:14.

Reklama

Drugą część meczu od trafienia rozpoczęła Żurowska-Cegielska. Później świetny fragment gry w wykonaniu Kaczmarczyk pozwolił naszej drużynie na ponowne siedmiopunktowe prowadzenie. Białorusinki zaczęły się niebezpiecznie zbliżać, a po rzucie Wiktorii Hasper przegrywały już tylko dwoma punktami. Polki jednak kontrolowały wydarzenia na parkiecie i doskonale odpowiadały. Ostatecznie po pierwszej połowie prowadziły 32:29.

Trzecią kwartę nasze wschodnie sąsiadki rozpoczęły od serii 8:0 i po trafieniu Aliaksandry Tarasawej miały już pięć punktów przewagi. Na to odpowiedziała Kaczmarczyk, ale to Białorusinki zaczęły mieć inicjatywę. Dzięki rzutom Papowej i Hasper prowadziły już nawet 10 punktami. Polki odrabiały straty po akcjach Weroniki Gajdy, ale ostatecznie trafienie Anastazji Wieramiejenki dało wynik 57:49 na koniec tej części meczu.

"Biało-Czerwone" w ostatniej kwarcie potrafiły zbliżyć się nawet na pięć punktów, ale swoje ciągle grała Wieramiejenka. Reprezentacja walczyła do samego końca, a po trafieniu Anny Makurat przegrywała tylko 58:61. Rywalki nie pozwalały naszej drużynie na więcej - po rzucie wolnym Tarasawej miały sześć punktów przewagi na 30 sekund przed końcem. Ostatecznie Białorusinki wygrały 70:62.

W środę w Ankarze "Biało-Czerwone" zmierzą się z Turcją.

Oprócz Białorusinek i Turczynek, grupowymi rywalkami Polek będą też Estonki. Do turnieju finałowego zakwalifikują się zwyciężczynie grup i sześć najlepszych ekip z drugich miejsc.

Polska - Białoruś 62:70 (17:14, 15:15, 17:28, 13:13)

Polska: Agnieszka Kaczmarczyk 22, Justyna Żurowska-Cegielska 10, Paulina Misiek 8, Anna Makurat 7, Weronika Gajda 7, Magdalena Ziętara 5, Magdalena Szajtauer 2, Agnieszka Skobel 1, Angelika Stankiewicz 0, Karolina Poboży 0.

Białoruś: Anastazja Wieramiejenka 16, Maria Papowa 14, Wiktoria Hasper 13, Kacjaryna Snicyna 9, Aliaksandra Tarasawa 8, Tacjana Lichtarowicz 7, Julia Rycikawa 3, Wołha Ziuzkowa 0.

Estonia - Turcja 56:81 (15:21, 12:28, 17:14, 12:18)

             pkt   M   Z   P    kosze

1. Turcja     2    1   1   0    81:56

2. Białoruś   2    1   1   0    70:62

3. Polska     1    1   0   1    62:70

4. Estonia    1    1   0   1    56:81

Arkadiusz Rusin (trener reprezentacji Polski): - Gratulacje dla Białorusi. Defensywa nie funkcjonowała tak jak zakładaliśmy. Mówiłem przed meczem dziewczynom, że jeśli chcemy wygrać, to zakładamy pułap 55-57 straconych punktów. Trzecia kwarta zmieniła oblicze tego meczu. Rywal rzucił aż 28 punktów i stało się to po ewidentnych naszych błędach. Było założenie, by nie zostawiać na obwodzie Papowej, a jednak trzy razy była wolna i trafiła z dystansu, karcąc nas. Były momenty, że zawodniczki z ławki dawały dobre zmiany, ale graliśmy falami. O tych wszystkich dobrych i złych rzeczach powiem dziewczynom w szatni. Jest co poprawiać.

- Było widać, że brakowało nam czasu na przygotowanie, cztery dni to za krótki okres na zgranie. Musimy przeanalizować błędy i od niedzieli "zająć się" meczem w Turcji. Mamy przed sobą dwa treningi, więc w tak krótkim czasie nie można za wiele zmienić. Na pewno będzie inne założenie taktyczne w obronie niż w meczu z Białorusią.

Agnieszka Kaczmarczyk (skrzydłowa reprezentacji Polski): - Zmierzyłyśmy się z bardzo silnym przeciwnikiem, doświadczonym, klasy światowej. Mamy potencjał dopóki jesteśmy agresywne i robimy to, co sobie wcześniej założyliśmy. Zabrakło nam trochę skuteczności. Musimy być jednak pozytywnie nastawione.

Natalia Trafimawa (trenerka reprezentacji Białorusi): - Bardzo nerwowe spotkanie, ale takiego się spodziewałam. Zawsze trudno się gra na wyjeździe. Trzecia kwarta była najmocniejszym naszym +uderzeniem+. To wystarczyło do wygrania spotkania. Miałyśmy dużo strat, niewytłumaczalnych dla mnie. Mamy trzy dni do następnego spotkania i mam nadzieję, że poprawimy grę.

Kacjaryna Snicyna (skrzydłowa reprezentacji Białorusi): - Jestem zadowolona z tego jak grałyśmy. Byłyśmy bardzo dobrze przygotowane na to spotkanie, kontrolowaliśmy jego tempo. Wiedziałyśmy, że będzie to agresywne spotkanie. Cieszę się, że je wygrałyśmy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje