10 lat czekają na awans. Polka urodzona w Afryce dała sygnał do ataku. Kluczowe rzuty zza linii 6,75
Polskie koszykarki marzą od 10 lat, aby powrócić na EuroBasket. Najbliższe mistrzostwa Europy odbędą się w 2027 roku, ale właśnie rozpoczęły się dwustopniowe eliminacje do tej imprezy. Polki na inaugurację zmierzyły się z najtrudniejszym rywalem w grupie - Słowacją i zrobiły pierwszy krok, aby zrealizować swoje sportowe marzenia.

Polskie koszykarki ostatni raz na EuroBaskecie grały w 2015 roku. Biało-czerwone od tamtej pory próbują bezskutecznie wrócić na europejskie salony. Poprzednią kampanię rozpoczęły od niespodziewanego zwycięstwa z Belgijkami, ale później nie było już tak kolorowo.
Teraz Polki liczą, że uda im się przebrnąć eliminacje. - Wierzę, że ta grupa zyskała przegranymi kwalifikacjami. Wygraliśmy mecz z mistrzyniami Europy. Myślę, że nasza reprezentacja rośnie, jest wzmocniona młodymi zawodniczkami, które dobrze sobie radziły w młodzieżowych ME U-18 i U-20. To ważne, bo wpływa mobilizująco na te starsze, bardziej doświadczone koszykarki - przyznał w rozmowie z PAP, trener Karol Kowalewski.
El. EuroBasketu 2027. Na początek Słowacja
Polki po kilku dniach zgrupowania w Sosnowcu udały się do Bratysławy. Słowaczki to najtrudniejszy rywal w pierwszej fazie. Jeśli spojrzymy na ranking, to Polska zajmuje obecnie 21. miejsce w rankingu w Europie (i 43. w świecie), zaś nasze rywalki są na 16. pozycji w Europie (28. w świecie). - Myślę, że to delikatnie wyżej pozycjonowana drużyna od nas. Nie ma co na to patrzeć. Wiadomo, że ten pierwszy mecz będzie ciężki, może nie będziemy w nim faworytem, ale to dobrze, bo zejdzie presja. Pojedziemy walczyć i wygrać. Nasz zestaw podkoszowy jest mocniejszy niż u Słowaczek - zauważył Kowalewski.
Polki rozpoczęły świetnie spotkanie w stolicy Słowacji. Na otwarcie za trzy punkty trafiła Stephanie Mavunga. Zresztą rzuty zza łuku były najskuteczniejszą bronią naszego zespołu w pierwszych minutach. Po Amerykance z polskim paszportem dwukrotnie trafiła także Anna Makurat (9:4). Problemem było jednak przedostawanie się pod obręcz rywalek. Słowaczki także nie grzeszyły skutecznością w pierwszej kwarcie (obie ekipy miały po 33,3% - przyp. red.), dzięki czemu po dziesięciu minutach gry Polki prowadziły pięcioma punktami (18:13).
Obraz gry w drugiej kwarcie się praktycznie nie zmienił. Na tablicach lepiej spisywały się Słowaczki, ale to Polki systematycznie zwiększały swoją przewagę. Na początku drugiej kwarty pierwsze punkty zdobyła Liliana Banaszak, która zdecydowała się na indywidualną akcję. Chwilę później trzypunktowy rzut oddała Amalia Rembiszewska. Wówczas na tablicy wyników zrobiło się 23:13 i trener gospodyń poprosił o przerwę na żądanie. Tym bardziej, że wiele elementów szwankowało w grze jego podopiecznych. Wyróżniała się jedynie Terezia Palenikova, która była skuteczna w ataku, ale także napędzała akcje swojego zespołu. Na półmetku Polki prowadziły 15 "oczkami" i z nadziejami mogły spoglądać na drugą połowę meczu.
Bez Mavungi ani rusz. Polka urodzona w Zimbabwe poprowadziła zespół do wygranej
Trzecia kwarta to był popis Mavungi. I to nie w ataku, ale w obronie. Amerykanka urodzona w Zimbabwe notowała zbiórkę za zbiórką. Bez jej dobrej dyspozycji trudno byłoby myśleć o dobrym wyniku w Bratysławie. Na niespełna dwie minuty przed końcem trzeciej odsłony gospodynie zmniejszyły przewagę do 10 "oczek". Wtedy Mavunga i Banaszak wzięły sprawy w swoje ręce i przypomniały sobie, jak należy rzucać zza linii 6,75 m. Dwie celne trójki sprawiły, że Polki wyszły na najwyższe prowadzenie w spotkaniu (47:31).
16 punktów - tyle wynosiło prowadzenie Biało-Czerwonych przed ostatnią kwartą spotkania. Jeszcze na początku tej kwarty Palenikova dała trochę nadziei miejscowym kibicom, że być może uda się rozpocząć skuteczną pogoń za Polkami. Weronika Telenga odpowiedziała błyskawicznie na rzut liderki reprezentacji Słowacji, a chwilę później Banaszak trafiła trzeci raz za trzy punkty.
Słowaczki nie miały nic do stracenia i bardzo szybko starały się wykańczać akcje. Na nieco ponad pięć minut przed końcową syreną zniwelowały straty do 10 "oczek". Miroslava Mistinova dwukrotnie trafiła za trzy punkty i na tablicy wyników zrobiło się 42:52. Podopieczne trenera Kowalewskiego miały coraz większe problemy w ataku, a Słowaczki kontynuowały swoją skuteczną grę. Ivana Jakubcova trafiła za trzy punkty na 3,5 minuty przed końcem i gospodynie traciły już tylko siedem punktów. Czas jednak działał na korzyść polskiego zespołu. Ponadto Słowaczki miały przekroczony limit fauli więc każde ich przewinienie kończyło się rzutami wolnymi.
38 sekund przed końcem Słowaczki traciły do Polek zaledwie 4 punkty (55:59) i zrobiło się naprawdę nerwowo. Polki na szczęście miały w swoich szeregach Mavungę, która w trudnej sytuacji oddała celny rzut za trzy punkty, który praktycznie "zamknął mecz". I to właśnie rzuty zza łuku były kluczowe dla losów meczu. Polki trafiły 9 z 27 oddanych rzutów za trzy punkty (33,33%). Słowaczki na 36 prób trafiły 8 razy (22,22%). Całe spotkanie stało jednak na nie najwyższym poziomie. Gospodynie miały skuteczność na poziomie 27,69%, a Polki 37,93%.
Polki chcą awansować na EuroBasket. Pierwsza faza potrwa do marca
Polki w grupie zmierzą się także z reprezentacjami Rumunii i Cypru. Mecz z Rumunkami odbędzie się 15, a z Cypryjkami 18 listopada w Sosnowcu. Rewanże zaplanowano na 11-17 marca 2026. Do drugiej fazy eliminacji awansują dwa najlepsze zespoły oraz trzy z trzecim miejsc z najlepszym bilansem - w sumie 17 drużyn. W drugiej fazie kwalifikacji ME 2027 uczestniczyć już będą najlepsze drużyny z ME 2025: Czechy, Węgry, Hiszpania, Włochy, Francja, Turcja, które w marcu 2026 czekają eliminacje do czempionatu globu, a także Niemcy - gospodarz przyszłorocznych MŚ. Druga runda eliminacji z udziałem 24 drużyn (sześć grup po cztery zespoły) potrwa od listopada 2026 do lutego 2027. Z każdej z grupy do turnieju finałowego awansują po dwie najlepsze - w sumie 12 reprezentacji.
Terminarz reprezentacji Polski w grupie C w I etapie eliminacji ME 2027:
- 12 listopada: Słowacja - Polska (Bratysława)
- 15 listopada: Polska - Rumunia (Sosnowiec)
- 18 listopada: Polska - Cypr (Sosnowiec)
- 11 marca: Polska - Słowacja (Sosnowiec)
- 14 marca: Cypr - Polska
- 17 marca: Rumunia - Polska
Słowacja - Polska 55:62 (13:18, 7:17, 11:12, 24:15)
Punkty dla Słowacji: Jakubcova 11 pkt, Remenarova 4 pkt, Mikulaisikova 0 pkt, Tarkovicova 0 pkt, Palenikova 21 pkt, Lambert 4 pkt, Moravcikova 0 pkt, Mistinova 8 pkt, Dudasova 7 pkt, Martiskova 0 pkt.
Punkty dla Polski: Niemojewska 3 pkt, Borkowska 5 pkt, Wojtala 3 pkt, Mielnicka 2 pkt, Makurat 8 pkt, Banaszak 15 pkt Gertchen 0 pkt, Rembiszewska 5 pkt, Mavunga 15 pkt, Telenga 6 pkt.













