Reklama

Reklama

Zwycięstwo wiślaczek na inaugurację

Sensacji nie było, chociaż była blisko. Wisła Can-Pack Kraków wygrała na własnym parkiecie z AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski 69:66 w spotkaniu inaugurującym sezon 2005/2006 w ekstraklasie koszykarek.

Pozostałe mecze pierwszej kolejki odbędą się w najbliższy weekend. W niedzielę broniący tytułu Lotos Gdynia podejmował będzie brązowe medalistki CCC Polkowice.

Reklama

Dobrze grające zawodniczki z Gorzowa miały w końcówce spotkania w Krakowie szansę na sprawienie niespodzianki, ale nie wykorzystały dwóch okazji. Przegrywając 64:66 miały piłkę na 35,2 s przed końcem, ale Amerykanka Kara Braxton, która nie odbyła jeszcze żadnego treningu (!) zablokowała Katarzynę Czubak. Później, gdy do końca pozostawało 15 sekund, a strata AZS-u wynosiła trzy punkty (64:67) akcję za dwa punkty przeprowadziła Magdalena Kozdroń... - To miała być akcja za trzy punkty, ale uniemożliwiły to rywalki, m.in. poprzez pressing od połowy parkietu - wyjaśnił trener gości Dariusz Maciejewski.

Wisła prowadziła na początku IV kwarty już 63:42 (po "3" Jeleny Skerovic), ale właśnie zejście za pięć przewinień Skerovic i związany z tym chaos w ataku doprowadził do nerwowej końcówki, w której drużyna gości systematycznie odrabiała straty - głownie z rzutów wolnych za sprawą Agnieszki Szott.

Kibice faworyzowanej "Białej Gwiazdy" przeżywali w środę nie tylko nerwową końcówkę, ale też bardzo słaby początek w wykonaniu swoich ulubienic. Tak naprawdę comeback Wisły rozpoczął się dopiero w drugich 10 minutach, bowiem pierwsze zespół z Krakowa przegrał aż 7:21. Podopieczne Dariusza Maciejewskiego grały bardzo dobrze w ataku (odważne akcje Aleksandry Karpińskiej oraz dobra współpraca Czubak z wysokimi Szott i Justyną Żurowską), a zadanie w obronie ułatwiała im katastrofalna skuteczność wiślaczek. Dość powiedzieć, że pierwsze punkty dla "Białej Gwiazdy" zdobyła Braxton (z rzutu wolnego) po pięciu minutach i 22 sekundach, a z gry trafiła dopiero Monika Krawiec na 2 minuty i 39 sekund przed końcem I kwarty.

Lepsza i agresywniejsza obrona pomogła wiślaczkom odrodzić się w drugiej kwarcie.. Jej symbolem był blok Braxton, która tuż po tym efektownym zagraniu pobiegła do kontry i zdobyła punkty.

AZS do przerwy trzymał się dzielnie (prowadził 31:30), ale w III kwarcie dominacja wiślaczek pod koszami i wejście w rzutowy rytm Anny de Forge pozwoliły wicemistrzynią na wypracowanie 20-punktowej przewagi. Zaliczka ta okazała się wystarczająca do zwycięstwa.

Największy w nim udział - co potwierdził także trener Wisły Elmedin Olmanic - miała Krawiec, która imponowała agresywną grą w obronie oraz ciągiem na kosz i skutecznym rzutem w ataku.

Witek Cebulewski, Kraków

Wisła Can-Pack Kraków - AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 69:66 (7:21, 23:10, 30:11, 9:24)

Wisła: Anna DeForge 17, Kara Braxton 13, Jelena Skerovic 13, Monika Krawiec 12, Marina Kress 5, Iva Perovanovic 4, Magdalena Radwan 2, Natalia Trafimava 2, Patrycja Czepiec 1, Dorota Gburczyk 0;

AZS PWSZ: Agnieszka Szott 24, Justyna Żurowska 12, Aleksandra Karpińska 10, Barbara Kaszewska 7, Magdalena Kozdroń 5, Marta Żyłczyńska 3, Katarzyna Czubek 3, Joanna Czarnecka 2.

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | Gorzów | krawiec | Wisła Can-Pack Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje