Reklama

Reklama

Zespół z Ostrowa Wielkopolskiego na taki mecz czekał prawie 20 lat

Kilkanaście lat minęło od ostatniego spotkania zespołu Stal Ostrów Wielkopolski w europejskich pucharach na własnej hali. Teraz sympatycy koszykarskiej drużyny mogą liczyć na worek emocji. W środę podopieczni Igora Milicica w trzeciej kolejce Ligi Mistrzów FIBA zmierzą się z Hapoelem Bank Yahav Jerozolima.

Po raz ostatni sympatycy koszykówki w Ostrowie na żywo swój zespół mogli oglądać w grudniu w 2002 roku. Stal pod wodzą Andrzeja Kowalczyka wywalczyła brązowy medal i przystąpiła do rozgrywek FIBA Championships Cup. Przed rokiem ostrowianie z powodzenie rywalizowali w Pucharze Europy FIBA docierając do finału, jednak spotkania rozgrywane były w formule turniejów bez udziału publiczności.

Drużyna prowadzona przez Milicica w obecnym sezonie występuje w mocniejszych i bardziej prestiżowych rozgrywkach - Lidze Mistrzów FIBA. W najbliższej kolejce do Ostrowa zawita znakomity zespół z Izraela - Hapoel Bank Yahav Jerozolima. Jak poinformował prezes Arged BMSlam Stali Bartosz Karasiński, mecz cieszy się dużym zainteresowaniem i pozostało już niewiele biletów.

Reklama

"Liga Mistrzów w Ostrowie... jeszcze nie tak dawno wydawało się to zupełnie nierealne. Przyjeżdża do nas drużyna, która w różnych europejskich pucharach gra praktycznie od 30 lat. Ostrów żyje tym meczem i wszystko wskazuje na to, że na trybunach zasiądzie komplet, ok. trzy tysiące widzów" - powiedział PAP Karasiński.

Stal rywalizację w Europie rozpoczęła od dwóch nieznacznych wyjazdowych porażek - z hiszpańskim Baxi Manresa 76:81 i tureckim Pinarem Karsiyaka Izmir 77:80.

"Wszyscy mówili, że trafiliśmy do grupy śmierci, ale myślę, że jak na debiutanta, spisaliśmy się jak dotąd całkiem nieźle. W obu meczach byliśmy skazani na pożarcie, a dwie, trzy akcje lepiej rozegrane mogły dać nam zwycięstwo. Z jednej strony czujemy dumę, ale też w zespole pozostał mały niedosyt i taka sportowa złość" - przyznał prezes mistrza kraju.

Rywale także mają na razie dwie porażki na koncie, a ich ambicje sięgają znacznie wyżej niż tylko wyjście z grupy.

"Hapoel ma mega budżet, ogromne ambicje i chce walczyć o awans do Final Four. Trzej zawodnicy: Anthony Bennett, Sean Kilpatrick oraz Thon Maker grali w NBA i mają na koncie razem ponad 600 spotkań. Dla nas to ogromne wyzwanie, ale my lubimy takie wyzwania. Obie ekipy są +pod ścianą+ i zwycięstwo pozwoli jednej z nich złapać oddech" - podkreślił Karasiński.

Do kolejnej rundy bezpośredni awans wywalczą tylko zwycięzcy ośmiu grup, a drużyny z drugich i trzecich miejsc wystąpią w barażach.

Ostrowianie w lidze wrócili na zwycięską ścieżkę, zanotowali cztery wygrane z rzędu. Sztab szkoleniowy martwią jednak kontuzje Damiana Kuliga i Jakuba Wojciechowskiego, co w konsekwencji mocno osłabiło formację podkoszową mistrza kraju.

"Damian powinien powrócić za ok. miesiąc, Kubę z kolei czekają jeszcze dwa miesiące przerwy. Próbowaliśmy pozyskać nowego zawodnika, tym bardziej, że w Lidze Mistrzów można grać siódemką obcokrajowców. Trenerzy sondowali rynek, ale teraz jest taki okres, że cała Europa szuka rozgrywających i centrów. Dlatego na razie nikogo nie pozyskaliśmy" - podsumował Karasiński.

Spotkanie Arged BMSlam Stal - Hapoel Bank Yahav rozegrane zostanie w środę o godz. 20. W innym spotkaniu we wtorek Pinar Karsiyaka zmierzy się z Baxi.

Marcin Pawlicki



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama