Reklama

Reklama

Zamieszki podczas meczu o Puchar Grecji koszykarzy

Koszykarze Panathinaikosu Ateny po raz 14. zdobyli Puchar Grecji. W finale pokonali odwiecznego rywala Olympiakos Pireus 81:78. Nie obyło się bez zamieszek na trybunach. Mecz przerwano, a policja użyła granatów ogłuszających.

Spotkanie dokończono przy pustych trybunach. Mecz rozegrano teoretycznie na neutralnym terenie - w hali Elliniko w Atenach, przy ograniczonej do 1800 liczbie widzów. Jednak i te środki prewencji nie wystarczyły.

Przerwa na kilkadziesiąt minut nastąpiła w drugiej kwarcie, po tym jak zawodnik "Koniczynek" Michael Bramos został ugodzony w rękę przedmiotem rzuconym z trybun. W stronę parkietu leciały inne rzeczy, nawet kamień. Tłum wdarł się na boisko, co zmusiło koszykarzy obydwu ekip do ucieczki do szatni. Do akcji wkroczyły siły policyjne. Użyto broni gładkolufowej i granatów ogłuszających.

Reklama

Wcześniej podczas rozgrzewki uderzony został środkowy Olympiakosu Amerykanin Kyle Hines. 

Starcia kibiców obydwu drużyn zarówno podczas meczów koszykarskich, jak i piłkarskich, należą do niechlubnej tradycji w stolicy Grecji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje