Wisła Can-Pack. Szewczyk: Nasz zespół gra na 50 procent

Środowym meczem z BK Inwienta Kursk koszykarki Wisły CanPack zainaugurują rozgrywki w Pucharze Europy. W grupie zmierzą się jeszcze z Besiktasem Stambuł i BC Cmokami Mińsk. - Chcemy osiągnąć jak najwięcej - zadeklarował trener krakowianek Krzysztof Szewczyk.

Start w Pucharze Europy to dla Wisły swoista nagroda pocieszenia, bowiem celem była gra w Eurolidze. Krakowianki przegrały jednak w dramatycznych okolicznościach - jednym punktem - kwalifikacje z Olympiakosem Pireus.

Reklama

- Byliśmy zawiedzeni, ale Olympiakos okazał się lepszy. Pozostaje nam gra w Pucharze Europy, w którym będziemy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony i zajść jak najdalej. Liczę, że nasz zespół będzie lepiej funkcjonował, bo teraz gra na 50 procent swojego potencjału - przyznał trener Szewczyk.

Na razie jednak postępu w grze Wisły nie widać, czego dowodem była porażka w niedzielnym ligowym meczu we własnej hali z Arką Gdynia 56:57.

- Nie gramy tak, jak ja bym sobie tego życzył. Największym problemem jest to, że musimy w końcu zacząć trenować "pięć na pięć". Musimy pracować, tylko to nam zostało - dodał Szerwczyk.

W Wiśle, która latem została mocno przebudowa, ze składu z poprzedniego sezonu pozostały tylko trzy zawodniczki, a do tego nie brakowało kłopotów zdrowotnych. Na spotkanie z Arką do gry, po wyleczeniu kontuzji, wróciły najbardziej doświadczone koszykarki w zespole - Magdalena Ziętara i Justyna Żurowska-Cegielska. Obydwie jednak miały dłuższą przerwę w treningach. Z kolei obecnie z urazem pleców zmaga się Anna Jakubiuk.

Szewczyk dopiero pod koniec września miał do dyspozycji wszystkie koszykarki, gdyż wcześniej trzy Hiszpanki: Maria Conde, Maria Araujo i Leonor Rodriguez przygotowywały się ze swoją reprezentacją do mistrzostw świata, a Amerykanki Jordin Canada i Mercedes Russell grał w lidze WNBA.

Szkoleniowiec "Białej Gwiazdy" podkreślił, że z tego powodu te zawodniczki nie są obecnie w najwyższej formie. Poza tym zwrócił uwagę, że ma bardzo młody zespół.

- Ta drużyna miała być zbudowana wokół czterech koszykarek: Ziętary, Żurowskiej-Cegielskiej, Giedre Labuckiene i Rodruguez. Tymczasem okazało się, że Giedre jest w ciąży, Rodriguez bardzo przeżyła fakt, że ostatecznie nie +załapała+ się do ostatecznej kadry na mistrzostwa świat, a Magda i Justyna nie grały z powodu kontuzji. Mimo problemów, wciąż wierzę tę drużynę - zapewnił Szewczyk.

Środowy mecz z BK Inwienta Kursk w Krakowie rozpocznie się o godz. 18.30.

Grzegorz Wojtowicz

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Can-Pack Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje