Reklama

Reklama

W Pabianicach otworzą nową halę sportową

Choć rozgrywki ekstraklasy koszykarek minęły półmetek, to zawodniczki PTK Pabianice dopiero w środę rozegrają pierwszy w tym sezonie mecz w swoim mieście. Pojedynek z Energą Toruń uświetni uroczystość otwarcia nowej hali.

Choć rozgrywki ekstraklasy koszykarek minęły półmetek, to zawodniczki PTK Pabianice dopiero w środę rozegrają pierwszy w tym sezonie mecz w swoim mieście. Pojedynek z Energą Toruń uświetni uroczystość otwarcia nowej hali.

Na oddanie do użytku tego obiektu zawodniczki czekały od wielu lat. Stara hala nie spełniała wymogów ekstraklasy (była o dwa metry za krótka), co spowodowało, że przez dwa lata z rzędu ekipa PTK nie mogła "skonsumować" awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Dopiero w tym roku, po trzecim z rzędu zwycięstwie w pierwszej lidze, zespół dopuszczono do rozgrywek ekstraklasy. Było to możliwe tylko dlatego, że po pierwszej rundzie do użytku miała być oddana hala, spełniająca odpowiednie wymogi. Do tego czasu pabianiczanki wszystkie mecze miały rozgrywać na wyjazdach.

Reklama

Niestety, szybko okazało się, że nowy obiekt nie rozwiąże wszystkich problemów, z jakimi boryka się ekipa PTK.

- Cieszymy się z tego, że mamy wreszcie gdzie grać. Powodem do radości jest też to, że dzieci z Pabianic będą wreszcie mogły ćwiczyć w godnych warunkach. Hala, która jest naprawdę bardzo fajna i funkcjonalna, służyć będzie nie tylko koszykarkom, ale również m.in. pabianickim szkołom. To bardzo ważne, że taki obiekt powstał w mieście, które jest jednym z najbiedniejszych w kraju. I, niestety, ta bieda przekłada się również na naszą działalność - powiedział prezes PTK Zbigniew Grzanka.

Dodał, że sytuacja finansowa klubu jest tak trudna, że w tej chwili trudno przewidzieć, czy zespół dokończy rozgrywki.

- Będziemy robić wszystko, żeby dotrwać do końca. Nie mogę jednak dać gwarancji, że to nam się uda - zaznaczył Grzanka.

Już przed sezonem ekipa z Pabianic miała ogromne problemy z domknięciem budżetu. Był to efekt finansowych kłopotów, jakie dotknęły sponsorów wspierających klub. Część z nich wycofała się z dalszej współpracy, a część obniżyła nakłady przekazywane na PTK. Sytuację uratowała deklaracja miasta, które miało wesprzeć klub kwotą 200 tys. zł.

- 44 tys. zł otrzymaliśmy na zgłoszenie drużyny do rozgrywek. Drugą transzę w wysokości 156 tys. zł mieliśmy otrzymać na początku 2013 r. Te pieniądze miały być przeznaczone głównie na organizację spotkań w nowej hali. Niestety, okazało się, że nie uwzględniono nas w preliminarzu wydatków. To efekt tego, że miasto jest straszliwie biedne. Dlatego też nową halę wybudował powiat - wyjaśnił Grzanka.

Finansowe problemy mają swoje odzwierciedlenie w sportowych wynikach osiąganych przez PTK. Pabianicki beniaminek do tej pory nie wygrał żadnego spotkania w ekstraklasie i ma niewielkie szanse na to, by w środę przerwać tę passę w pojedynku z Energą.

- Co prawda to jest tylko sport, jednak trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że torunianki biją nas nie tylko budżetem, ale również personalnie. My gramy zawodniczkami, które mieliśmy w pierwszej lidze. Trudno więc oczekiwać od tych dziewczyn, z których większość nie występowała wcześniej w ekstraklasie, by teraz odnosiły zwycięstwa nad rywalkami, które mają dużo większe doświadczenie, nabyte nie tylko na polskich parkietach - zaznaczył prezes.

Dodatkowym problemem jest to, że ze względu na szczupłość budżetu i niewielkie pensje większość pabianickich koszykarek normalnie pracuje.

- Jakie można stawiać wymagania zawodniczce, która przez 14 godzin na dobę jest poza domem? Duża grupa naszych koszykarek o siódmej rano wyjeżdża do pracy w Łodzi, a o 17.45 zaczyna trening, który kończy się o 20. Mamy też dziewczynę, która jeździ do pracy na czwartą rano. Ostatnio przed meczem spała trzy godziny. Nie ma się więc co dziwić, że nie jesteśmy w stanie rywalizować z drużynami, które w swoich składach mają np. Amerykanki, z których każda zarabia więcej, niż wynosi nasz cały budżet - powiedział Grzanka.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy