Reklama

Reklama

Stelmet BC pokonał Anwil 79:57 i zdobył Puchar Polski

Mistrz kraju Stelmet BC Zielona Góra pokonał w Warszawie w finale Pucharu Polski Anwil Włocławek 79:57 (14:13, 16:10, 21:14, 28:20) i wywalczył trofeum po raz drugi w historii. Z pierwszego sukcesu cieszył się w 2015 roku w Gdyni.

Najlepszym zawodnikiem turnieju i finału (MVP) został rozgrywający Stelmetu BC Łukasz Koszarek. Nagrody wręczali wraz z prezesem PZKosz. Grzegorzem Bachańskim żołnierze - weterani służący na misjach zagranicznych ONZ.

Komplet publiczności obejrzał w warszawskiej Arenie Ursynów ciekawy i emocjonujący mecz. Lepiej rozpoczął mistrz Polski z Zielonej Góry, który prowadził 6:0, ale włocławianie szybko odrobili straty i uzyskali minimalne prowadzenie (7:6, 13:12). Od drugiej kwarty zaczęła się zaznaczać przewaga zawodników Stelmetu. Koszykarze z Kujaw mieli kłopoty w walce pod koszem, a Paweł Leończyk i Chorwat Josip Sobin przegrywali pojedynki z czarnogórskim tandemem Nemanja Djurisic - Vladimir Dragicevic.

Reklama

Podopieczni chorwackiego trenera Igora Milicica przez pierwszych pięć minut drugiej kwarty nie zdobyli punktu z gry. Stelmet prowadził więc 21:14 w 15. minucie, a po dwóch kwartach 30:23. Włocławianie nie trafiali też zza linii 6,75 m z tak dobrą skutecznością jak w półfinale przeciw ekipie z Krosna czy ćwierćfinale przeciw MKS Dąbrowa Górnicza.

W trzeciej odsłonie Stelmet wzmocnił obronę, jego zawodnicy dzielili się lepiej piłką niż rywale, trafiali za trzy punkty i spod kosza. Po dwóch z rzędu rzutach za trzy punkty Armaniego Moore’a mistrz Polski z Zielonej Góry prowadził po 30 minutach 51:37.

Festiwal rzutów z dystansu koszykarze mistrza Polski kontynuowali w ostatniej odsłonie - trafiali Jarosław Mokros, Djurisic, Karol Gruszecki. Zawodnicy z Kujaw odpowiedzieli trzy razy (James Washington, Kamil Łączyński, Nemajnja Jaramaz), a ponieważ nadal po koszami ustępowali przeciwnikom, to podopieczni Artura Gronka kontrolowali sytuację na parkiecie, prowadząc różnicą około 10 punktów.

W 34. minucie po ładnym podaniu przez pół boiska Łukasza Koszarka do Djurisica czarnogórski środkowy nie tylko zdobył dwa punkty, ale był faulowany i także wykorzystał rzut wolny, co dało Stelmetowi prowadzenie 62:48. Największą przewagę - różnicą 22 pkt zielonogórzanie uzyskali po pięciu z rzędu punktach zdobytych przez 20-letniego Kamila Zywerta, który wszedł na parkiet na ostatnie półtorej minuty (79:57).

Przed dwoma laty w Gdyni Stelmet w finale wygrał z Rosą Radom 77:71, a w 2016 roku w Dąbrowie Górniczej musiał uznać wyższość Rosy (64:74), której tym razem w najlepszej ósemce PP zabrakło. Zespół z Kujaw to trzykrotny zdobywca trofeum (1995, 1996 i 2007).

Po meczu powiedzieli:

Artur Gronek (trener Stelmetu BC): "Gratulacje dla wszystkich zawodników, od Łukasza Koszarka przez Przemysława Zamojskiego do Kamila Zywerta, który wszedł w samej końcówce. Zasłużyli na to, co pokazali w finale. Zagraliśmy w turnieju dwa i pół dobrego meczu. Finał zaczęliśmy agresywnie, a potem kontynuowaliśmy taki styl gry. Ważne, że wszyscy walczyli do końca mimo prowadzenia i nie patrzyli na tablicę oraz wynik. Chodziło o to, by opóźnić grę Anwilu, nie pozwolić im rzucać za trzy punkty, by była fizyczna walka. Urodziłem się w Warszawie więc trofeum zdobyte tutaj ma dla mnie specjalne znaczenie".

Przemysław Zamojski (skrzydłowy Stelmetu BC): "Bardzo się cieszymy, bo dużo zdrowia straciliśmy przez te cztery dni, szczególnie w półfinale przeciwko PGE Turowowi Zgorzelec. Narzuciliśmy koszykarzom z Włocławka swój styl gry. Graliśmy tak, jak zakładaliśmy to przed spotkaniem. Fajnie dzieliliśmy się piłką, dobrze broniliśmy. Jesteśmy zadowoleni, że po porażce w ubiegłym roku odzyskaliśmy puchar i wracamy z nim do naszego miasta".

Igor Milicic (trener Anwilu): "Walczyliśmy z całych sił, próbowaliśmy z każdej strony. Gdyby na początku wpadło parę rzutów, kto wie, jakby potoczył się mecz. Pod koszem mieliśmy pewną przewagę, ale odrzucaliśmy piłki na zewnątrz - obwód, a rzut z dystansu nie wpadał. A na tym koszykówka polega, by rzucać i trafić, a nam się to nie udawało w finale. Nie traktuję finału jako sukces, sukces to zawsze zwycięstwo. Musimy się skoncentrować na meczach ligowych i poprawić to, co tu w Warszawie zawiodło".

Stelmet BC Zielona - Anwil Włocławek 79:57 (14:13, 16:10, 21:14, 28:20)

Stelmet BC Zielona Góra: Nemanja Djurisic 12, Karol Gruszecki 12, Armani Moore 10, Łukasz Koszarek 8, Thomas Kelati 8, Vladimir Dragicevic 7, Adam Hrycaniuk 6, Kamil Zywert 5, James  Florence 5, Przemysław Zamojski 3, Jarosław Mokros 3, Wojciech Majchrzak 0.

Anwil Włocławek: James Washington 15, Paweł Leończyk 11, Fiodor Dmitriew 8, Josip Sobin 8, Kamil Łączyński 6, Nemanja Jaramaz 6, Toney McCray 2, Kacper Młynarski 1, Michał Chyliński 0, Rafał Komenda 0.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL