Reklama

Reklama

Puchar Polski koszykarzy: Finał dla Prokomu i Hoopu

W Słupsku rozpoczął się finałowy turniej Pucharu Polski koszykarzy. W pierwszym meczu Brok przegrał na własnym parkiecie z obrońcą trofeum sprzed roku, Prokomem Trefl Sopot 73:76 (17:20, 22:15, 16:20, 18:21). W drugim spotkaniu Azoty Unia Tarnów przegrały, mimo wyraźnego prowadzenia, z Hoopem Blachy Pruszyński Pruszków (22:20, 21:14, 22:24, 13:20). Tak więc w niedzielnym finale zmierzą się te same zespoły co przed rokiem.

W pierwszym półfinałowym meczu spotkały się ekipy ubiegłorocznego triumfatora, Prokomu Sopot i miejscowego Broka.

Niespodziewanie w pierwszej kwarcie dominowali sopocianie, chociaż pierwsze minuty należały do Broka i po dwóch kolejnych skutecznych akcjach Michaela Ansleya Prokom zakończył kwartę prowadzeniem 20:17.

Jednak prowadzący zespół Broka Stevan Tot wespół z Jarosławem Zawadką nakazali swoim graczom obronę strefową, która w drugiej kwarcie szybko przyniosła wymierne efekty. Sopocianie raz po raz pudłowali (sześć kolejnych rzutów), zaś miejscowi grali coraz skuteczniej, wygrywając tę kwartę 22:15. Głównie dzięki mądrości Gordana Zadravca oraz skutecznym rzutom Andrzeja Pluty i Goda Shamgoda.

Reklama

Trzecia kwarta była bardzo zacięta. Prokom szybko wyrównał po dobrych akcjach Igora Milicica i Rafała Bigusa (48:48 w 27. minucie meczu). Jednak najbardziej efektowną akcje w tej kwarcie zanotował Shamgod, który po obrocie w powietrzu zdobył punkty rzutem pod rękoma próbującego go blokować Bigusa (215 cm wzrostu). Świetnie grał natomiast Andrzej Pluta. Po jego "trójce" Brok prowadził 53:48. Prokom wyrównał po akcji z faulem Daniela Blumczyńskiego (55:55) w końcówce tej odsłony.

Niesamowita walka trwała także w ostatniej kwarcie spotkania. W 36. minucie było tylko 63:62 dla Trefla, ale po wolnych Pluty miejscowi odzyskali prowadzenie.

Słupszczanie bronili strefą 2 -3. Za moment wolne trafił Zadravec i Brok remisował 72:72. Z kolei wolne wykorzystał obrońca Prokomu Darius Maskoliunas (72:74). Po udanej akcji obronnej Hyżego piłkę przejęli miejscowi, a do końca gry pozostawało 27 sekund. Po zbiórce obronnej faulowany był Darnikowski, który na 4 sekundy przed końcem wykorzystał wolne. Niespodziewanie Prokom wygrał, awansując do finału Pucharu Polski.

Dla tarnowian mecz przeciwko Hoopowi był pierwszym poważnym sprawdzianem w Pucharze Polski. Wcześniej Azoty wyeliminowały Zagłębie Sosnowiec, a kolejny rywal tarnowian, Zepter Wrocław, zrezygnował z gry w PP.

W Hoopie na rozegraniu w startowej piątce występował niespodziewanie Tomasz Suski. Po wejściu na parkiet Denisa Mujagića tarnowianie wyszli na prowadzenie 12:10. Świetnie pod atakowanym koszem zachowywał się Wojciech Żurawski (6 pkt w pierwszej kwarcie) i Azoty prowadziły 18:14. Dobrą zmianę dał Zbigniew Marculewicz, zbierając piłki w obronie i trafiając z półdystansu, a także spod kosza (22:16).

W połowie drugiej kwarty tarnowianie po akcji z faulem Wojciecha Majchrzaka prowadzili 34:25, bo przy dobrej defensywie pruszkowianie tracili sporo piłek w ataku. Po udanej akcji kontuzji doznał Tomasz Suski (rozcięta skóra na głowie) przypadkowo uderzony łokciem przez broniącego Marculewicza.

W 27. minucie po punktach Sagiasa Azoty prowadziły już 39:27. Podopieczni trenera Michalisa Kiritsisa, było nie było finaliści poprzednich rozgrywek (przegrana w finale z Prokomem) nadal pudłowali w ataku. Nic więc dziwnego, że przed przerwą przegrywali 34:43.

Gdy po przerwie, w trakcie trzeciej kwarty tarnowianie przeszli na presing na całym boisku, prowadzili 56:46 w 25. minucie. Pruszkowianie odrabiali straty po akcjach Mariusza Bacika i Krzysztofa Dryi (56:50).

W ostatniej kwarcie po "trójce" bardzo dobrze grającego Tomasza Suskiego rywale wygrywali już tylko 63:61, a w 35. minucie 68:66. Pruszkowianie dominowali w tej kwarcie, mając więcej wartościowych graczy rezerwowych i dobrze broniąc strefą. Po rzucie Dryi był remis 68:68, a za moment kolejny - 70:70 w 37. minucie. W ostatniej minucie, po wolnych Olivera Millera, już prowadził Hoop - 76:74. Na linii wolnych stanął Mujagic i trafił (76:76), ale z kontry wynik korzystny dla Hoopu ustalił Mariusz Bacik.

Dowiedz się więcej na temat: Sopot | Puchar Polski | Puchar | finał

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje