Reklama

Reklama

Pszczółka AZS UMCS po raz pierwszy w historii zdobyła Puchar Polski koszykarek

Koszykarki Pszczółki AZS UMCS Lublin po raz pierwszy w historii zdobyły Puchar Polski. W finałowym spotkaniu turnieju w Lublinie pokonały Ślęzę Wrocław 66:58 (20:12, 17:10, 15:24, 14:12).

Spotkanie toczyło się w szybkim tempie, było zacięte, a zawodniczki obydwu drużyn udowadniały, że bardzo zależy im na zdobyciu trofeum, pierwszego w historii każdego z klubów.

Najlepszą koszykarką finału (MVP) został wybrana Amerykanka Leah Metcalf z Pszczółki AZS, która zdobyła 15 pkt, trafiając pięć z sześciu rzutów za trzy punkty.

Początek zdecydowanie należał do gospodarza turnieju. Lublinianki, wspierana dopingiem kompletu publiczności, prowadziły w połowie kwarty 12:0, a na 80 sekund przed jej końcem 16:6. Wejście na parkiet zmienniczek w Ślęzie, m.in. Amerykanki Marissy Kastanek zmieniło sytuację. Wrocławianki zmniejszyły straty do czterech punktów (16:12), ale początek drugiej części należał znowu do zawodniczek Pszczółki AZS.

Reklama

Odważnych decyzji i wejść pod kosz nie bała się 21-letnia reprezentantka Polski Dominika Owczarzak, a Ukrainka Kateryna Dorogobuzowa trafiała z półdystansu. Koszykarki Ślęzy były nieskuteczne w rzutach za dwa punkty. Dość stwierdzić, że w pierwszej połowie trafiły tylko dwa na 13 prób. Miały też 11 strat wymuszonych przez defensywę rywalek. To pozwalało lubliniankom na kontrolowanie sytuacji i utrzymywanie bezpiecznego prowadzenia różnicą 10 pkt. Wynik do przerwy - najwyższe prowadzenie akademiczek 37:22 rzutem zza linii 6,75 m ustaliła Dorogobuzowa.

Gdy w połowie trzeciej kwarty zespół z Lublina po dwóch z rzędu rzutach za trzy punkty Metcalf uzyskał najwyższą przewagę w spotkaniu 45:24, wydawało się, że nic nie jest w stanie odwrócić losów meczu, a zmęczone trzecim meczu z rzędu ślężanki nie są już w stanie nawiązać walki.

Czas wzięty przez litewskiego szkoleniowca Algirdasa Paulauskasa odmienił jednak sytuację. Obrona strefowa wrocławianek zaczęła sprawiać akademiczkom sporo problemów. Lublinianki straciły piłkę w trzech kolejnych akcjach.

Sygnał do odrabianie strat dały Magdalena Leciejewska i rozgrywająca Sharnee Zoll. Pierwsza trafiła za trzy punkty, a Amerykanka wchodziła odważnie pod kosz, a faulowana - wykorzystywała pewnie rzuty wolne. Na 20 sekund przed końcem tej odsłony drużyna AZS UMCS prowadziła tylko 49:46.

W najbardziej wyrównanej czwartej kwarcie więcej sił zachowały podopieczne trenera Krzysztofa Szewczyka. Prowadziły 54:48, ale wrocławianki zdołały jeszcze zmniejszyć straty do 55:52 w 37. minucie. Nie były w stanie doprowadzić do remisu, bo piłka po rzutach nawet z czystej pozycji Leciejewskiej czy litewskiej środkowej Egle Sulciute +wykręcała+ się z kosza. Na półtorej minuty przed końcem spotkania trafiła Agnieszka Makowska i było 57:52 dla AZS. Sukces przypieczętowała piątą "trójką" Metcalf.

Wrocławianki wygrały walkę pod tablicami 44:32, ale przy skuteczności rzutów za dwa punkty jedynie 25 procent i 15 stratach nie miały szans na zwycięstwo.

Opinie po meczu:

Krzysztof Szewczyk (trener Pszczółki AZS UMCS Lublin): "Powiedziałem dziewczynom przed spotkaniem, że nie zawsze wygrywa faworyt, bo w takiej sytuacji przystępowaliśmy do finałowego spotkania. Mówiłem, że tylko sercem, zaangażowaniem i koncentracją są w stanie wygrać. Zadecydowała nasza obrona. W pierwszej połowie to była najlepsza defensywa drużyny w tym sezonie. Cieszę się, bo to sukces dziewczyn, klubu, miasta. Sport jest taki, że ważna jest przyszłość, a nie przeszłość, więc świętować będziemy tylko przez chwilę, a od środy myśleć już tylko o lidze".

Algirdas Paulauskas (trener Ślęzy Wrocław): "Trzeci mecz z rzędu był dla nas bardzo trudny. Wszystkie niecelne rzuty, czasami nawet z zupełnie "czystych" pozycji, były efektem zmęczenia koszykarek, no i oczywiście dobrej obrony rywalek, którym gratuluję sukcesu. Cieszę się, że walczyliśmy do końca, że nie było załamania dziewczyn, gdy przegrywały różnicą 20 punktów".

Leah Metcalf (Pszczółka AZS UMCS, najlepsza koszykarka finału): "To był ciężki mecz, który kosztował nas wiele sił. Pokazałyśmy, że jesteśmy prawdziwym zespołem, że potrafimy się zmobilizować, że mamy charakter. Jestem dumna z dziewczyn".

Sharnee Zoll (Ślęza, najskuteczniejsza zawodniczka zespołu - 21 pkt): "Walczyłyśmy do końca, ale tak trzeba grać przez 40 minut, a my miałyśmy dobre tylko 20 minut. Źle zaczęłyśmy spotkanie, czułyśmy "w nogach" poprzednie mecze. Bardzo dużo sił kosztował nas powrót do gry w trzeciej kwarcie, gdy zmniejszyłyśmy do kilku punktów straty. To się odbiło na naszej sile w czwartej kwarcie, gdy decydowały się losy spotkania".

Teodor Mołłow (trener reprezentacji Polski koszykarek): "Turniej o Puchar Polski ma swoje zasady. Myślę, że dobrze się stało, że hegemonia została naruszona. Ślęza i AZS UMCS wykorzystały problemy kadrowe faworytów Wisły oraz Artego i ich zmęczenie. Po prostu zagrały w Lublinie bardzo dobre mecze. Zawsze jest dobrze dla poziomu ligi i rywalizacji, gdy więcej zespołów jest zaangażowanych w walkę o najwyższe cele. Poziom Ślęzy i AZS jest w tym sezonie wyższy niż w poprzednim. W finale więcej sił zachował AZS UMCS. W lidze więcej zespołów zbliżyło się w tym roku do czołówki, co uważam za dobre dla rywalizacji. Ponieważ zmian w składach można dokonywać do początku marca, myślę, że Wisła, ale i inne kluby, między innymi Artego czy Polkowice, zareagują na sytuacje kadrowe i będą szukać wzmocnień, uzupełniać składy. Oczekuję dość ciekawych meczów w play off, one pokażą prawdziwą siłę drużyn".

Pszczółka AZS UMCS Lublin - Ślęza Wrocław 66:58 (20:12, 17:10, 15:24, 14:12)

Pszczółka AZS UMCS: Leah Metcalf 15, Agnieszka Makowska 15, Kateryna Dorogobuzowa 13, Dominika Owczarzak 10, Jhasmin Player 9, Drey Mingo 2, Agata Szczepanik 2, Olivia Szumełda-Krzycka 0;

Ślęza: Sharnee Zoll 21, Marissa Kastanek 11, Katarzyna Krężel 9, Magdalena Leciejewska 7, Egle Sulciute 7, Dorota Mistygacz 3, Agnieszka Śnieżek 0, Sandra Linkeviciene 0, Chalysa Shegog 0.


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy